Ja rozumiem, że niektóre moje fanki są zawiedzione, ale obrabianie mi dupy do @Nikaket14 nie jest drogą do sukcesu. Nils jest ze mną nie tylko z powodu tego jaki jestem, ale także pomimo moich wad. Swoją drogą ciekawe, że nagle teraz pojawiają się jakieś dziwne glosy. 18 Jun 2023 17:01:57
Tłumaczenia w kontekście hasła "moich wielu wad" z polskiego na angielski od Reverso Context: Więc teraz was pytam, po odkryciu tylko kilku z moich wielu wad:
Co tam u Was? W dzisiejszym poście postanowiłam, że napiszę 10 swoich wad i 5 swoich zalet. Postanowiłam, że wymienię więcej swoich wad niż zalet, ponieważ moim zdaniem większość ludzi dostrzega głównie tylko i wyłącznie swoich pozytywnych stron zapominając o tym, że ma również te negatywne .
I mam nadzieję, że będziemy mogły przywitać Was ponownie jako Lovelyz, kiedy nadejdzie odpowiedni czas. Bez względu na to, ile razy organizuję mój list, smuci mnie to, że nie mogę przekazać wszystkich moich emocji. Jeśli jest coś, czego nie byłam w stanie powiedzieć, przyjdę do Was ponownie w przyszłości.
Muszę być posłuszny, pomimo moich obaw. Bóg da mi wszelką moc, by czynić to, o czym wiem, że sam nie dałbym rady. Muszę iść w wierze – zaufaniu do Boga, że On przeprowadzi mnie przez sytuacje, w których czuję strach, brakuje mi mądrości i odwagi, wycofuję się, itd.
makalah hormat dan patuh kepada orang tua dan guru.
Poprzednia 1 2 Dalej Strona 2 z 2 Rekomendowane odpowiedzi no wlasnie. Przeciez nie trzeba koniecznie pedzic za pieniedzmi kosztem czegos innego. Mozna wypracowac stabilnosc finansowa nie rezygnujac z zycia prywatnego Podobnie na to patrzę :) MalaMi1001, Dla mnie to pomimo, że mogę mieć zły humor, pomimo że czasem się wściekam, pomimo moich wad, które ktoś akceptuje a nie próbuje mnie zmieniać. Tak ubrane w słowa - kojarzy mi się to miłością bez powodu A coś takiego sprawia, że moglibyśmy się wiązać z kim popadnie. Z kim popadnie? No chyba nie. Mój ex kiedy "walił focha" robił takie słodkie minki, które pomimo wszystko powodowały uśmiech na mojej twarzy. Najpierw się trochę napatrzyłam a potem rozmawialiśmy poważnie. Kiedy fochał się ktoś inny jakoś nie zależało mi na szybkim załatwieniu sprawy w cywilizowany sposób. Pewnie, że należy mieć róznicę zdań, bo inaczej wszystko nie ma sensu. Ale kiedy ktoś stawia warunek - zmienisz się albo koniec - wtedy mam to gdzieś. Już kiedyś pisałam, ze to co jednemu przeszkadza dla innych jest do zaakceptowania lub normalne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Ale co mają fochy do tego co napisałam? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach lusinnda, jakbyś była szczęśliwa z obecnym partnerem to chyba byś nie pokochała nikogo innego? czy coś Cię przy nim trzyma? dlaczego nie zwiążesz się z tym drugim, skoro z nim jest Ci lepiej, tylko trwasz związku, który się psuje? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Właśnie po to by nie budować własnego szczęścia na nieszczęściu kogoś innego. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość lusinnda, Właśnie po to by nie budować własnego szczęścia na nieszczęściu kogoś innego. 1. Zostajesz w związku, w którym jesteś - unieszczęśliwiasz siebie, partnera - który w końcu zorientuje się, że coś jest nie w porządku, oraz tego drugiego mężczyznę. 2. Wchodzisz w nowy związek - chwilowo unieszczęśliwiasz obecnego partnera dając mu jednocześnie szansę na stworzenie związku z kimś kto może go pokochać - nie widzę tu budowania szczęścia na czyimś nieszczęściu. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach lusinnda, a moze tak uczciwie pogadac z mezem? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Poprzednia 1 2 Dalej Strona 2 z 2 Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony. Zaloguj się Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej. Zaloguj się
Kiedy zapytają Cię czym jest MIŁOŚĆ - bardzo często nie wiesz, co odpowiedzieć. Bo miłość to coś magicznego. Coś, co nie ma jednej definicji. Dla jednych miłość to uczucie, które sprawia, że widzisz wszystko w różowych okularach, dla drugich miłość to poczucie, że jesteś dla kogoś ważna, dla jeszcze innych miłość to świadomość, że jest ktoś obok, kto kocha nas pomimo naszych wad. Czym dla mnie jest MIŁOŚĆ? To świadomość bycia dla kogoś całym światem. Patrzenie razem w tym samym kierunku. To wspólne wieczory z W. spędzone przy lampce wina i rozmowach do białego rana. To wspólne pichcenie w środku nocy ulubionego makaronu, wspólne odkrywanie świata. To dzielenie wspólnie swoich trosk, zmartwień, radości i sukcesów. To poczucie szczęścia, bezpieczeństwa i radości z każdej wspólnie spędzonej chwili. Jodi Picoult powiedział kiedyś, że miłość nigdy nie rozkłada się po równo w związku. Nigdy nie jest pół na pół. To zawsze sześćdziesiąt do czterdziestu. Ktoś zakochuje się pierwszy. Ktoś stawia drugą osobę na piedestale. Ktoś staje na głowie, by życie toczyło się gładko i przyjemnie... Czy tak naprawdę jest? Odpowiedzcie sobie sami... Jeden z moich ulubionych pisarzy, William Wharton napisał kiedyś, że "miłość to pomieszanie podziwu, szacunku i namiętności. Jeśli żywe jest choć jedno z tych uczuć, to nie ma o co robić szumu. Jeśli dwa, to nie jest to mistrzostwo świata, ale blisko. Jeśli wszystkie trzy, to śmierć jest już nie potrzebna - trafiłaś do nieba za życia". Bądź zawsze mistrzynią w miłości. Kochaj, szanuj, podziwiaj, okazuj szacunek, pożądaj... I doceniaj starania swojego partnera. Kiedy myślę dziś o moim Tacie, przypominają mi się często wizyty na OIOMIE. Tam czujesz, że jesteś blisko śmierci. Czujesz wewnętrzny niepokój. Strach. Patrzyłam na Tatę, który ponad dwa miesiące leżał w śpiączce, dotykałam jego dłoni, czułam ciepło jego ciała i tak baaaardzo pragnęłam powiedzieć Mu, że go kocham... W sumie mówiłam... ale nie wiedziałam, czy słyszał. Czas spędzony w szpitalu był dla mnie czasem niezwykłym. Czasem trudnym, ale też czasem, który sprawił, że stanęłam na chwilę w miejscu i zaczęłam rozmyślać o swoim życiu. O relacjach i związkach w które wchodziłam. O miłości... O kochaniu... Dziś wiem, że do „miłości życia” docieramy metodą prób i błędów, wyciągając z każdej relacji lekcje. Kochamy, łamiemy serca – czasami to nasze kruszeją, ale ciągle są dzielne. Żyją. Oddychają. Jeśli z zakończonego związku wyciągamy mądre wnioski, mamy szansę rozwijać się, kształtować naszą osobowość, by w końcu stworzyć kompletny, dojrzały związek. I być ze sobą na zawsze. Dojrzała miłość uświadamia nam, że udany związek wcale nie musi być idealny i przebiegać według określonego scenariusza. Ta relacja uczy nas autentyczności. W dojrzałym związku możemy być bowiem sobą. W końcu jesteśmy gotowi zaakceptować naszego partnera takim, jaki jest naprawdę. I, co równie ważne, nasz partner postrzega nas dokładnie w ten sam sposób. Kiedy mija pierwsza faza zauroczenia, pojawia się moment, który spala wiele z naszych złudzeń o nas samych i o naszym partnerze. Mamy okazję, by stać się bardziej kochający i zacząć doceniać osobę, z którą jesteśmy, a nie projekcje i nadzieje jakie w niej pokładamy, jako o naszym „idealnym towarzyszu”. Jeśli związek wytrzyma próbę czasu, ma szansę stać się trwałą i silną relacją na długie lata. Angelita Lim powiedziała kiedyś: "Widziałam, że jesteś doskonały, a więc Cię pokochałam, a potem zobaczyłam, że nie jesteś doskonały, i pokochałam Cię jeszcze bardziej". W samo sedno... Kiedyś usłyszałam takie zdanie: „Kobieta potrzebuje bliskości mężczyzny, a nie świadomości, że jest zajęta”. Bo bycie z kimś to nieustanne zdobywanie, to nieustanna praca nad związkiem. To czułość, bliskość drugiej osoby. To gesty! Prawdziwa miłość to nie tylko uczucie, to coś głębszego: stan, określona postawa wobec drugiej osoby, której przecież towarzyszą sytuacje konfliktowe. To bycie z kimś pomimo jego wad. Na dobre i na złe. W sytuacjach kryzysowych. Piotr Fijewski, psycholog i psychoterapeuta, utożsamia miłość z troską. Lubię to porównanie. Troska bowiem kojarzy się z czułością, uważnością, empatią i wszystkim, co dobre. Psycholog zauważa jednak, że bardzo często przyjmujemy za tak oczywiste, że kogoś kochamy, iż zapominamy mu to pokazać, wysłać sygnał, by ten ktoś też to poczuł. Dlaczego? Bo różne są języki miłości. Fijewski mówi o tym, że poczucie bliskości często manifestuje się w pretensjach. Kobieta ciągle narzeka: „ciągle cię nie ma; znowu wychodzisz”. Mężczyzna odbiera to jako pretensję czy krytykę, a w gruncie rzeczy ona mówi o potrzebie bliskości. Psycholog mówi o ważnej umiejętności odczytywania tego typu komunikatów nie jako ataków, lecz np. jako wyrazu tęsknoty. Bardzo często warto pytać: „Co masz na myśli kochanie? Jak mam to rozumieć?”, by nie przestrzelić w związku czegoś wartościowego. Warto ze sobą rozmawiać. Otwarcie! O wszystkim. Warto się ze sobą zaprzyjaźnić. Bo oprócz miłości w związku - ważna jest też przyjaźń. W miłości ważna jest także wolność. Dr Andrzej Wiśniewski w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” mówi wprost: „WOLNOŚĆ jest konieczna. Bez niej dojrzały związek nie jest możliwy. Ale to nie znaczy, że wszystko nam wolno. (…) Wolność w związku zakłada odpowiedzialność za partnera. Bez niej jest nihilizmem, egoizmem. Odpowiedzialność w języku par nazywa się lojalnością. Jeżeli wybieram tego oto człowieka, bo on jest dla mnie najpiękniejszy, najważniejszy, niepowtarzalny, to szanuję jego uczucia i potrzeby. Nie narażam go na stresy, dbam o niego, troszczę się”. Pamiętajcie Kochani, w miłości chodzi o to, by cały czas mieć poczucie, że samemu też by się dało radę iść przez życie, ale wolimy towarzystwo akurat tej ukochanej osoby. MIŁOŚĆ JEST WTEDY, GDY TRZYMAJĄC ZA RĘKĘ BLISKĄ CI OSOBĘ MYŚLISZ SOBIE: MAM WSZYSTKO. Ja mam, a TY? :)
Wszystko niby po staremu. A jakby tak w każdym elemencie więcej zaangażowania, więcej motywacji. Więcej wnętrza! Moja nauczycielka tamilskiego zadała mi dziś pytanie kiedy wybieram się do Kerali. Zapytała tak zwyczajnie, jakby to było pewne, jedynie chciała potwierdzić kiedy tam będę. I jakże spodobało mi się to pytanie! O moim planie na biznes połączonym z wyjazdem myślę niemalże codziennie. Czuję, że chcę tego coraz bardziej, coraz mocniej. I coraz bardziej wierzę, że jest to realne. Wystarczy zebrać wszystkie koszty, podliczyć. Znaleźć interesującą mnie osobę na miejscu. Kupić bilet.... To jest takie możliwe, tak bardzo w zasięgu mojej ręki! Potrafię, mogę. Dokonam tego! Jakieś 3 tygodnie temu poznałam pewnego pana G. (nowa litera!). Byliśmy na piwku, a od tamtego czasu się nie widzieliśmy. Głównie dlatego, że do woja na dwa tygodnie go wzięli. I w zasadzie, to trochę pokrętna ta znajomość i z wielkim znakiem zapytania. Już wyjaśniam. G. jest zagorzałym fanem legii. Jeszcze przed spotkaniem przypięłam mu łatkę tępego kibola. Na spotkaniu przyznałam się do tego i przeprosiłam, bo się pomyliłam. G. jest inteligentny, zabawny. Biega....... I tu musiałam wytężyć wszelkie zmysły jeszcze bardziej, by znowu nie popełnić podobnego błędu - byśmy nie zatracili się we wspólnej pasji, nie zauważając przy tym, że do siebie nie pasujemy. Póki co jeszcze nie zweryfikowałam jak to między nami tak naprawdę jest. Przyznam, że przed jego wyjazdem do woja zaczynałam przekreślać tę znajomość i ulżyło mi, kiedy napisał, że nie będzie miał tam raczej neta. Uznałam, że to odpowiedni moment, by to się skończyło. Ale nie. G. cały czas ciskał wiadomościami, fotorelacje jednocześnie mi zdając porządną ze wszystkiego. I tak kontakt nasz utrzymał się na naprawdę dobrym poziomie. Nasze relacje są można powiedzieć, że bliskie, a po jego powrocie mamy zamiar potrenować, G. nie odpuści mi interwałów :D, bym tempo zrobiła. I w tej sytuacji z jednej rzeczy sobie zdałam sprawę. Bo pamiętam, że kiedy związałam się z byłym mężem, to działałam na zasadzie "kocham nie dla zalet, lecz pomimo wad". Po rozwodzie utknęłam w zasadzie "nie pomimo wad, lecz DLA ZALET", uparcie szukając kogoś, kto nie tylko będzie fajny, ale i będzie mi odpowiadał, pasował, nie zawadzał. To była niekiedy szybka i konkretna selekcja. Zbytni imprezowicz? Nara... Pan 'wyżej sram niż dupę mam'? Out! Pan, któremu nie odpowiada to, czym się interesuję? Wypier...! A u G.? Sama się zaśmiewałam i tak też koleżance w pracy mówiłam: "No zastanów się, wyobrażasz sobie mnie z fanem legii??". Ale po pierwsze: i ja mogę zostać skreślona przez zainteresowanie Indiami (a przecież wiele razy komuś to nie pasowało). A po drugie: tak jak setki razy powtarzam - nie robię nic na siłę. Więc jeśli pomimo tego mojego "ale", którym utytułowałam pana G., wciąż mamy kontakt, to coś jest na rzeczy. Koleżanka mówi: "Przecież miałaś zakończyć tę znajomość". No właśnie! A mimo to tego nie zrobiłam. Ba, wręcz go polubiłam. Więc brnę pomimo moich "ale", bo to dobry znak.
Hej !W dzisiejszy post będzie dla mnie trudnym postem, ponieważ przyznam się Wam w nim do moich wad oraz słabości. Tak, więc nie rozpisuję się więcej tylko przechodzę do tematu postu. 1. Dużo Jestem dosyć nerwową Brakuje mi silnej woli. 4. Mam tak, że niektóre rzeczy szybko mi się nudzą. 5. Lubię postawić na swoim. 6. Nie rozumiem jak ludzie mogą wierzyć w Boga skoro on nigdy nie istniał 7. Nienawidzę muzyki Próbowałam się nieraz odchudzać a i tak szło mi to z marnym skutkiem. 9. Nie lubię za bardzo oglądać seriali. 10. Nie lubię czytać Nie potrafię fajnie się Nie potrafię fajnie się Nie potrafię dopasować ubrań do swojej sylwetki. 14. Nie potrafię równo malować paznokci. 15 Jestem miła dla innych do puki ktoś mnie nie Od dziecka jestem osobą niepełnosprawną. (choruję na padaczkę, mam płaskostopie, nierówne nogi, skoliozę i lordozę)17. Wiele razy w swoim życiu miałam skręconą kostkę 18. Panicznie boję się dentysty. 19. Mam dobrą pamięć, ale krótką 20. Jestem czasami małomówna. A jakie są Wasze słabe strony oraz wady?Przepraszam Was za to, że nie oddzieliłam słabych stron o wad, ale pisałam to co przyszło mi byłoby na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy i do następnego napisania 😘 papa!
wiem że ktoś pomimo moich wad