Jak przywitać się ze szczeniakiem? Unikaj głaskania głowy psa, zamiast tego głaskaj ramiona lub klatkę piersiową. Jeśli pies wydaje się zainteresowany i szczęśliwy, że cię widzi, możesz uklęknąć do poziomu psa, aby nawiązać kontakt.
Oto ich wskazówki: Nie wysyłaj mu wypracowania ani eseju na osiem stron. Nie chcesz przecież, żby zasnął. Zamiast tego, wysyłaj sms-y krótkie i wesołe, a jednocześnie pokazujące, jak bardzo seksowna potrafisz być pisząc zaledwie kilka słów. "Zachowaj długie wypowiedzi na moment, w którym będziecie razem" - radzi James.
Podczas praktyki tej i innych prezentowanych tu form pożegnania po angielsku, możesz zajrzeć na FluentU, aby sprawdzić, jak brzmią one w prawdziwym życiu. FluentU wykorzystuje autentyczne nagrania wideo, takie jak zwiastuny filmowe, teledyski, newsy i inspirujące wykłady, tworząc na ich podstawie spersonalizowane lekcje języka. 2.
Drażnienie kogoś z miłością jest tak samo zabawą, jak flirtowaniem, jeśli nie jego częścią. Jeśli nie masz pojęcia, jak to zrobić, przejdź do punktu poniżej: Jak drażnić dziewczynę. Niejednoznaczności są również bardzo dobre do flirtowania. Jednak nie wszystkie kobiety zareagują w ten sam sposób.
Jak pięknie jest witać się po angielsku? Istnieje wiele innych opcji, ale oto 6 najczęstszych formalnych sposobów na przywitanie. Dzień dobry. - Witaj. Dzień dobry. - Dzień dobry. Dzień dobry. - Dobry dzień. Dobry wieczór. - Dobry wieczór. Miło cię poznać. - Bardzo dobrze. Miło cię poznać. - Miło cię poznać.
makalah hormat dan patuh kepada orang tua dan guru. Budzisz się rano z uśmiechem na ustach, spokojnie przygotowujesz śniadanie, w podskokach idziesz budzić swoje dzieci, które na twój głos i delikatne głaskanie po buzi, otwierają radośnie oczka ze słowami „Och jak dobrze mamusiu, że mnie budzisz”? Potem ty idziesz szykować się do pracy, a Twoje dzieci w podskokach, sprawnie i z radością ścielą łóżka, ubierają się i z uśmiechem zjadają przygotowane wcześniej śniadanie. Teraz to już tylko grzeczne mycie zębów i sprawne zakładanie kurtek, czapek, butów i rękawiczek. A wszystko z uśmiechem i radością na twarzach. Tak wyglądają Twoje poranki? Pewnie nie, bo taka wizja jest raczej niemożliwa do spełnienia poza scenariuszami reklam margaryny i proszków do prania. Są jednak sposoby na to, żeby poranki z dziećmi nie były codzienną walką na śmierć i życie. Co więc można zrobić, żeby dzieci spokojnie wyprawić do przedszkola i samemu zdążyć do pracy? Opierając się na własnych błędach, doszłam do następujących wniosków: 1) Zachowaj spokój. Jednym z mechanizmów pozwalających na przeżycie w stadzie są neurony lustrzane. W skrócie, są to takie połączenia w mózgu, które powodują że mimowolnie zachowujemy się tak, jak otaczający nas ludzie. Dzieci też to mają. Co to oznacza w praktyce? Na przykład to, że zdenerwowana mama = zdenerwowane dziecko. A zdenerwowane dziecko = piętrzące się trudności przy wychodzeniu z domu. To Ty jesteś dorosła, i to na Tobie spoczywa zadanie zachowania spokoju. Nie na dziecku. Dziecko jeszcze nie ma takich możliwości. Teraz tylko pytanie jak to zrobić? Skąd wziąć ten cholerny spokój, kiedy wszystko wskazuje na to, że po raz kolejny przyjdziesz do pracy spóźniona? Na to pytanie niestety każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Warto lepiej się poznać i przetestować na sobie kilka pomysłów. Na przykład: Wstawaj 15 minut wcześniej, żeby mieć więcej czasu na poranne przygotowania. Poświęć pięć minut na proste ćwiczenia rozciągające, lub medytację. (Ja często wpisuję na Youtube np. 5 minute morning routine, 5 minut yoga, 5 minut meditation – jest w czym wybierać. To tylko pięć minut, a naprawdę pozwala lepiej zacząć dzień – pod warunkiem, że wstanę zanim wstaną moje dzieci) Kładź się wcześniej – wyspana mama, to spokojniejsza mama. Pranie nie zając. Dbaj o siebie. Pozwól i sobie na odpoczynek i rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność. Jeśli czujesz, że ktoś dba o Ciebie, łatwiej Ci dbać o innych. (O tym, że jesteś gąbką) Uwolnij Moc razem z Joanną Baranowską, zapisz się na bezpłatne (BASIC) całoroczne warsztaty tutaj 2) Pamiętaj, że dziecko nie robi Ci na złość. Jemu się po prostu nie chce wstawać, wychodzić i śpieszyć od razu z samego rana. Ono też, tak jak Ty wolałoby mieć czas dla siebie, rozbudzić się spokojnie i na własnych zasadach. To, że Ty mówiłaś wczoraj wieczorem, że „jak nie pójdzie teraz spać, to będzie rano zmęczone”, znaczy najwyżej tyle, że dziecko wczoraj wiedziało, że to może nastąpić. To wcale nie znaczy, że dzisiaj jest gotowe na takie konsekwencje. To jest naprawdę trudna lekcja, wiem to dobrze patrząc po sobie. I to, że zdaje sobie sprawę z tego, że jak położę się o drugiej, to rano będę niewyspana, wcale nie pomaga mi następnego dnia rano obudzić się z uśmiechem na ustach i radością w sercu. Czemu dzieci mają zachowywać się bardziej konsekwentnie niż dorośli? Zamiast po raz kolejny powtarzać „a nie mówiłam…” staram się więc w takich sytuacjach zgadzać z moim dziećmi. „Chce ci się spać? Wolałbyś jeszcze poleżeć? Ja też. Ale jak jeszcze trochę poleżymy, to spóźnisz się na śniadanie w przedszkolu.” I o dziwo takie podejście bardzo często działa – płacz i jęczenie ustaje ustępując miejsca spokojnemu pogodzeniu się z niesprzyjającą codziennością. 3) Przygotuj się wieczorem. Jeśli jest coś, co możesz zrobić wieczorem, zrób to. Rano i tak masz zawsze za mało czasu. Po co dokładać sobie niepotrzebnego stresu i obowiązków. Wybierz ubranie dla siebie i dziecka, spakuj drugie śniadanie, plecak, może nawet przygotuj śniadanie (np. owsianka na noc) – jednym słowem jeśli coś da się zrobić dzień wcześniej – zrób to dzień wcześniej. 4) Zrób plan. O tym, jak przydatne jest to narzędzie dla dzieci już pisałam, więc tutaj przypomnę tylko pokrótce. Jeśli musisz cały czas przypominać dziecku rano o wszystkim, być może Twoje dziecko po prostu nie do końca wie, czego się od niego oczekuje. Spróbujcie razem na spokojnie (dzień wcześniej oczywiście, a najlepiej w piątek wieczorem, tak żeby w sobotę i niedzielę można było potrenować), ustalić co dziecko musi zrobić rano i w jakiej kolejności. Zapiszcie wszystkie zadania na kartce lub narysujcie (wystarczą symboliczne oznaczenia, nie trzeba tu żadnych zdolności plastycznych) i przyklejcie gdzieś w widocznym miejscu. W ten sposób dziecko po obudzeniu będzie miało ściągawkę i będzie mogło sobie po kolei wykonywać swoje zadania, bez ponaglania, przypominania itp. Nie przejmuj się, jeśli na początku dziecko zrobi np. tylko pierwszą czynność, a o kolejnych zapomni. Pokaż mu wtedy kolejny punkt na planie, potem kolejny. Bez nerwów, spokojnie. Proces nauki wymaga czasu. (Sobie też możesz zrobić taki plan, jeśli masz wrażenie, że Twoje poranki to czysty chaos ) 5) Pamiętaj o poczuciu humoru. Poranki dla większości z nas są wystarczająco trudne i stresujące, nie ma powodu, żebyśmy jeszcze pogarszali sytuację ciągłym narzekaniem. Trochę śmiechu może pomóc rozładować trudną dla Ciebie, ale i dla Twoich dzieci, sytuację. Zacznij śpiewać śmieszną piosenkę przy ubieraniu, albo wymyśl jakąś niemądrą rymowankę w stylu „Wpadła nóżka do skarpetuszka”. Albo wyjdźcie z domu tyłem. Być może będziecie się wtedy szykować odrobinę dłużej, ale za to zaczniecie dzień w lepszym nastroju. Kilka rzeczy wartych przemyślenia, jeśli masz problemy z porannym wychodzeniem z domu: Czy masz jakiś plan na rano, czy może działasz chaotycznie? Czy Twoje dzieci wiedzą co i kiedy mają robić? Czy poranki wyglądają codziennie tak samo, czy może jednego dnia najpierw każesz się dzieciom ubierać, a innego zaczynasz od śniadania lub pędzisz je krzykiem do łazienki? Może warto przygotować wcześniej odpowiedni plan? Czy jest coś co robisz rano, a co równie dobrze mogłabyś zrobić poprzedniego wieczora? Czy wstajesz wystarczająco wcześnie? Cudów nie ma – czas się nie rozciąga. W jaki sposób dbasz o to, żeby zachować swój własny spokój? Czy przypadkiem nie zapominasz o tym? A jak u Ciebie wygląda poranne wychodzenie z domu? Może też masz jakieś sprawdzone sposoby na trudne poranki? Podziel się proszę w komentarzu, a jeśli uważasz, że ten wpis jest pomocny, podziel się nim ze znajomymi. Dla mnie każdy komentarz, każde udostępnienie jest ważne. Tylko w ten sposób mogę się dowiedzieć, że ktoś czyta, to co piszę. Pin It
Uwielbiam spać i nie znoszę zrywać się wcześnie rano. Może wam to potwierdzić mój mąż, który z radosnym uśmiechem niczym Kopciuszek buszuje po mieszkaniu, gdy tylko zaleją je promienie słoneczne. W tym czasie ja naciągam poduszkę na głowę i próbuję znanej już najstarszym Indianom sztuczki pt: “tu mnie boli i dziś nie wyjdę z mojego tipi”. Raz tylko w swojej karierze bez problemu zrywałam się o 5 rano, a robiłam to z wielkiej miłości – chciałam poderwać Edwina 🙂 Dziesięć lat pózniej nie w głowie mi takie pobudki. Niestety, Leosia wdała się w tatę pod tym względem i pełna humoru oraz chęci do zabawy wyciąga mnie z łóżka. I ja, prawdziwa fanka snu, napiszę wam teraz coś druzgoczącego: dobrze jest wstawać rano. Aż mnie coś strzyka, jak piszę te słowa, ale od kilku miesięcy intensywnie pracuję nad zmianą nawyków i widzę, że jednak lepiej wstać wcześniej. Oczywiście, dużo zależy od tego jaki mam styl życia. Zaraz odezwie mi się tu jakiś stereotypowy singiel i freelancer, że on to ma wenę w nocy i rano musi odespać, a właściwie to nic nie musi i spadaj na drzewo przemądrzała babo. On nie musi, ja owszem. Dzieci trzeba odstawić kolejno do szkoły i do niani, a potem tyrać, drodzy państwo, bo jakoś tak się przyjęło, że do firm dzwoni się raczej w dzień, nie w nocy. Jak zacząć wstawać wcześnie rano bez problemu? Właściwie, to powinnam skreślić owo “bez problemu”, bo chociaż wstaję, to wcale nie jest mi łatwo. Przynajmniej jeszcze nie – dobrze, że jogę mogę praktykować z zamkniętymi oczam! Małe kroczki. Miałam w zwyczaju wstawać na ostatnią chwilę i w biegu, rozczochrana, wybiegałam z dziećmi z domu. Śniadanie jadłam dopiero godzinę pózniej przed ekranem monitora. Prawie co wieczór myśłam sobie, że tak dłużej być nie może. Następnego dnia miałam wstać wcześniej i sobie ze wszystkim poradzić. Ustawiałam więc budzik o półtorej godziny wcześniej i…oczywiście nie miałam siły wstać o tak nieludzkiej godzinie! Wyłączałam więc budzik, a w skutek czego często przesypiałam nawet moją poprzednią godzinę spania. Trzeba było podejść do tematu inaczej. Najpierw ustawiałam budzik na budzenie o 5 minut wcześniej niż zazwyczaj. Gdy się przyzwyczaiłam (to jest budziłam się na kilka sekund przed dzwiękiem alarmu), robiłam kolejne przesunięcie. Aktualnie wstaję jakieś 40 – 50 minut wcześniej i to już pozwala mi na niezłe zorganizowanie się! I dobrze, bo Maja zaraz idzie do szkoły i jestem pewna, że będą poranki, gdy jej się nagle przypomni o jakimś pilnym projekcie! Odłóż telefon. Przyznać się: kto zasypia przeglądając internet w telefonie? Ja tak robiłam…Szczególnie szkodliwe było to w moich depresyjnych fazach i telefon w jakiś dziwny sposób wyciszał moją potrzebę spania – kończyło się na ciągłym odświeżaniu Instagrama do 2 lub 3 w nocy. Naukowcy mówią coś o poziomie stresu, który wytwarza nam się w mózgu – lepiej więc poczytać jakąś lekką książkę. Posprzątaj kuchnię. Lub posprzątajcie, w końcu nie wiem jak mieszkacie, a ideologia gender przede wszystkim *. Jeśli chcemy mieć dobry poranek, nie może go zepsuć zabałaganiona kuchnia. W końcu wstajesz po coś o tej nieludzkiej porze – chcesz zrobić cudowne i fototegiczne gofry, które napędzą ci fanów i dary losu**. Ja bym to rozszerzyła o tak zwany decluttering. Po polsku tłumaczą to jako sprzątanie, ale w rzeczywistości nie chodzi o grutnowne szorowanie fug w łazience, tylko odłożenie nieużywanych rzeczy na miejsce. I tak staramy się poświęcić wieczorem 10 – 15 minut właśnie na decluterrin. Fajne jest to, że może się angażować cała rodzina – dziewczynki odkładają zabawki i swoje ubranka. Oczywiście, zdarza się, że mam gorszy dzień, padam bez sił do łóżka i nie uda mi się ogarnąć przed spaniem. I co wtedy? No, wiadomo, goście przychodzą *** Zwizualizuj sobie zalety wczesnego wstawania. Czyli krótko mówiąc odpowiedz sobie, co ci to da. Mi pozwala na ogarnięcie swoich emocji i zebranie sił na nadchodzący dzień. Po prostu mam chwilę na zajęcie się sobą: mogę poćwiczyć, mogę w spokoju wypić herbatę i przejrzeć artykuł z “Wysokich”, na który ciągle brakuje mi czasu, bo wieczorem już nie kontaktuję. W ciagu dnia życie układa się różnie. I bardzo często zaplanowane zajęcia muszą zostać przekreślone i przełożone. Może być więc tak, że po powrocie do domu nie będę miała czasu na chwilę dla siebie. Leosi będą dokuczać zęby i skończy się na tuleniu i pocieszaniu. Może Maja będzie miała trudniejszy dzień w szkole i trzeba jej będzie pomóc radzić sobie z emocjami. Może będę musiała kończyć jakiś produkt po godzinach, gdy już panny pójdą spać. Różnie może być. * To oczywiście żart 🙂 Trudno pisać o sprzątaniu, gdy się jest feministką, a jednocześnie akurat to właśnie ty najczęściej sprzątasz kuchnię. ** A gofry, to akurat Edwinek robi. *** Jestem chodzącą, porażką. Mimo tego całego planowania! :p
Rozpoczęły się wakacje. Dla jednych rodziców upragnione, wyczekane, w czasie których będą mogli spędzać więcej czasu ze swoimi dziećmi, dla innych przekleństwo, bo do pracy trzeba iść, a dziećmi nie ma kto się zaopiekować. Wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jest jednak pewna grupa rodziców, której jest totalnie wszystko jedno – wakacje, czy nie wakacje. Mowa o tych, którzy mają małe dzieci, które to nie chodzą jeszcze do szkoły ani przedszkola. Dla nich każdy dzień jest poniedziałkiem. A wśród nich wyodrębnić można podgrupę rodziców, których dzieci wstają rano o nieprzyzwoicie wczesnych godzinach. Jeśli Twoje dziecko nie wstaje zbyt wcześnie, to w zasadzie w tym momencie możesz skończyć czytanie tego wpisu. Nie zostawiaj komentarza o tym, że Twoje dziecko to śpi 12 godzin od 8 do 20 od urodzenia, bo to rodzicom dzieci, które nie śpią nie pomaga w ogóle. Wręcz przeciwnie – pogłębia tylko ich frustrację wywołaną nieludzkim zmęczeniem. Pamiętajmy, że kiedy ciążowe hormony przestają wydzielać się w wystarczających ilościach matka odczuwa takie samo zmęczenie jak każdy inny człowiek. To teraz wyobraź sobie, że nie przespałaś całej nocy od czterech lat. Masz ochotę słuchać opowieści tych, którzy nie mają tego problemu? Problemy ze snem moich dzieci nie ominęły mnie we wszystkich trzech przypadkach. Z każdym było nieco inaczej, ale nie o tym będzie ten wpis. Bardzo, ale to bardzo męczyło mnie wczesne wstawanie mojego najstarszego syna. Zupełnie inaczej wstaje się o 6:30-7:00 rano, a zupełnie inaczej o 4:00-5:00. Okres, w którym Igor budził się około 5:00 i domagał się zabawy, jedzenia i tym podobnych wspominam jako koszmar. Byłam nieprzytomna. Skutkowało to moim codziennym zasypianiem koło niego, gdy kładłam go spać wieczorem i wcale tego nie lubiłam. Całe moje życie kręciło się wokół dziecka. Od jego wschodu do zachodu. Nie było wieczornych rozmów z mężem, wspólnego oglądania, częstych zbliżeń. Po jakimś czasie zaczęłam szukać sposobów na przesunięcie jego godziny porannej pobudki chociaż do 6:00. Nie udało mi się to od razu, ale po jakimś czasie budził się coraz później. Potem te same sposoby pomagały mi przestawiać młodszych synów, kiedy nagle ni stąd ni z owąd zaczynali bawić się w ranne ptaszki. Od razu mówię, że nie ma żadnej gwarancji, że na Twoje dziecko cokolwiek zadziała. Są ludzie, którzy całe życie wcześnie wstają i ulgę odczujesz dopiero, gdy samo zacznie sobie włączać bajkę i robić płatki z mlekiem. To tylko moje prywatne spostrzeżenia, bez badań naukowych na poparcie moich teorii. Zaciemnienie pokoju. Jako że mnie samej najlepiej się śpi, gdy jest ciemno, postanowiłam zaciemnić pokój. W przypadku moich okien nie można było zamontować żaluzji antywłamaniowych – te zaciemniają najlepiej, ale kupiłam zasłony nieprzepuszczające światła. Im ciemniej w pokoju tym lepiej. Ma to związek z wydzielaniem się hormonu snu – melatoniny. Wspólne spanie. Wiadomo, że jak człowiek już wstanie, to się rozbudza. Żeby tego uniknąć i utulić dziecko do snu, jak tylko zacznie się kręcić nad ranem, podać pierś czy butelkę, najlepiej być przy nim. Na temat spania z dziećmi w jednym łóżku pisałam już TUTAJ i jest to na pewno dobre rozwiązanie dla obu stron. Skrócenie lub eliminacja drzemki w ciągu dnia albo przesunięcie jej na wcześniejszą godzinę. Dziecko potrzebuje określonej ilości snu w ciągu doby. Można sobie przez kilka dni zliczać, ile godzin śpi nasze dziecko. Bilans musi się zgadzać. Jeśli śpi 11 godzin, z czego w dzień 3h, to w nocy prześpi 9. Jeśli położymy je o 20:00, to wstanie o 5:00. Proste? Nie jest barbarzyństwem obudzenie dziecka z drzemki w dzień po 1,5 h albo uniemożliwienie mu zaśnięcia o 18:00, żeby potem urządzało bailando do 24:00. Pamiętajmy jednak, że dzieci nie mogą chodzić spać zbyt późno, ponieważ jakość ich snu znacznie się obniży, co może prowadzić do zaburzeń rozwojowych. Karmienie dziecka treściwie wieczorem i w razie potrzeby również w nocy. W przypadku karmienia piersią, karmimy oczywiście na żądanie w dzień i w nocy. Butelką karmimy zgodnie z zaleceniem na opakowaniu. Ale po 6 miesiącu (lub wcześniej) rozszerzamy dietę i wtedy możemy już wieczorem podać dziecku posiłek, który nasyci je na dłużej. Wiele małych dzieci po spożyciu „śniadanka” o 4:00 czy 5:00 rano idzie dalej spać. Nocne posiłki staramy się wyeliminować nie wcześniej niż po 1 roku życia. Dziecko po 12 miesiącu życia musi dostawać w ciągu dnia 3-4 posiłki plus 1-2 przekąski. Nie gwarantuje nam to jednak przespanych nocy. Każde dziecko jest inne i ma inne potrzeby. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości skonsultuj się z zaufanym pediatrą. Ignorowanie dziecka. Tak, dobrze czytasz. Jeśli wiesz, że wszystkie potrzeby Twojego dziecka zostały zaspokojone – jest najedzone, zdrowe, ma czystą pieluszkę, a budzi się rano z przyzwyczajenia, dlatego, że ma po swojemu ustawiony cykl dobowy (nie mówimy tu oczywiście o noworodkach i małych niemowlętach, bo one dopiero się tego nauczą) to po prostu nie wstajemy! Nie reagujemy na skakanie, chichranie, nie wdajemy się w rozmowę, nie odsłaniamy okien, tylko staramy się, żeby dziecko ponownie zasnęło. Nie stanie się to z dnia na dzień, ale u nas okazało się być bardzo skuteczne. Początkowo trochę to trwało, zanim znowu zasypiali po pobudce bardzo wcześnie rano, ale po jakimś czasie – kilku tygodniach – w ogóle przestali się budzić i spali dłużej o 2-3 godziny. Jeśli Twoje dziecko wstaje wcześnie i w ogóle Ci to nie przeszkadza, to super. Napisałam ten wpis dla tych, którzy mają z tym problem i chcieliby to zmienić. Pamiętajmy, że to, jaki rytm dobowy wprowadzimy naszemu dziecku zależy od tego, jak nam wygodnie. Wiadomo, że jeśli sama wstajesz o 5 i lubisz chodzić wcześnie spać, to nie będziesz uczyć dziecka, bo robiło inaczej. Ale jeśli jesteś rannym śpiochem, a dziecko skowronkiem, to warto powalczyć o dodatkową godzinkę czy dwie i macierzyństwo od razu stanie się mniej frustrujące. Powodzenia! Ania Jaworska Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem). Polub moją stronę na Facebooku Zajrzyj na mój Instagram Wpis może zawierać lokowanie produktów lub usług, ale nigdy nie polecam tych, których nie sprawdziłam i z których sama bym nie skorzystała. Polecam wyłącznie to, czemu ufam i w co wierzę.
Często zdarza się, że “wstajesz lewą nogą”? Rano lepiej do Ciebie nie podchodzisz bo szybko się złościsz i szybko się denerwujesz? Jak rano wstać? Być może pora zmienić kilka przyzwyczajeń i wypracować nowe nawyki, żeby rozpoczynać dzień w pełni energii z uśmiechem i gotowością do działania! Łatwo mówić, ale jak można wstawać z radością, skoro masz od rana mnóstwo obowiązków i spraw do załatwienia lub zaraz musisz wyjść do pracy, a jeszcze trzeba posprzątać, przygotować raport… znowu pijesz kawę w biegu! A może by tak spojrzeć na to z innej perspektywy? Nastaw się pozytywnie! Jeśli budzisz się rano z myślą “Jaki ciężki dzień dzisiaj będzie”, to nie sposób się uśmiechnąć. No bo jak? Masz przed sobą czarne wizje: “na pewno coś się nie uda, mam mnóstwo obowiązków i zadań do wykonania, wrócę z pracy zmęczona, najchętniej nie wychodziłabym z łóżka”. A może by tak odrobinę inaczej na to spojrzeć? “Jaki piękny dzień się zapowiada, na dzień dobry wypiję pyszną kawę a później z powerem zabieram się do pracy! W końcu czeka na mnie wiele wyzwań i mam okazję, żeby się wykazać!” Prawda, że lepiej? Także odsuń od siebie złe myśli, odrobina pozytywnego myślenia nie zaszkodzi… wręcz przeciwnie! Dzięki niemu możesz wiele zdziałać. Przyciągaj dobre myśli – mimowolnie zaczniesz się uśmiechać a pamiętaj, że uśmiech działa cuda. Jak rano wstać w pełni energii? Przydadzą Ci się wzmacniacze i osłabiacze, które pomogą Ci w zmianie negatywnego nastawienia. Odrób “pracę domową”! Dzień może okazać się naprawdę ciężkim, jeśli nie odrobisz porządnie “zadania domowego”. W życiu nie możesz zgłosić nieprzygotowania, tak jak robiłaś to w szkole. Wiesz, że zapowiada się dzień pełen wrażeń? Przygotuj się do tego dzień wcześniej. Usiądź spokojnie, weź kartkę i długopis i napisz plan działania. Najlepiej wypisz rzeczy do zrobienia w pewnej kolejności, kierując się ich ważnością, od tych priorytetowych po mniej ważne. Możesz również przygotować plan z zadaniami rozpisanymi godzinowo, żebyś miała pełen obraz tego, jak jutrzejszy dzień będzie wyglądał. Weź pod uwagę “luki” w ciągu dnia, które możesz wypełnić drobniejszymi zadaniami oraz przerwy! Każdy z nas potrzebuje odpoczynku, taki “reset” pomoże odzyskać siły do dalszej pracy. Powitaj dzień bez pośpiechu! Wstajesz rano i pijesz kawę w pośpiechu? To nie jest dobry znak. Może warto wstać parę minut wcześniej lub dzień wcześniej oprócz planu działania przygotować również ubrania, które zamierzasz założyć? Dzięki temu zyskasz dodatkowy czas dla siebie, spokojnie powitasz nowy dzień i w pośpiechu nie zapomnisz portfela czy kluczy do samochodu! Pamiętaj, nawet jak masz mnóstwo obowiązków i trudno jest Ci znaleźć chwilę dla siebie, powinnaś pamiętać o śniadaniu, które doda Ci energii na resztę dnia! Nie ustawiaj “drzemek”! Nie możesz wstać rano? Być może to kwestia późnego położenia się do łóżka, zbyt małej ilości godzin poświęconej na sen lub spania na niewygodnym materacu? Przyczyn może być dużo – to temat na oddzielny artykuł. Jak rano wstać? Jeśli masz z tym trudności i ciężko Ci się podnieść z ciepłej pościeli, nie ustawiaj “drzemek”. Połóż budzik daleko od łóżka, żeby musieć wstać, by go wyłączyć. Nie kładź się z powrotem, lecz udaj się do łazienki, żeby przemyć twarz chłodną wodą. Poświęć kilka minut na poranną rozgrzewkę! Jak rano wstać? Ćwiczenia fizyczne pomogą Ci się obudzić! Nie musisz urządzać porannych maratonów czy o świcie chodzić na siłownię. Wystarczy, że wstaniesz rano i zrobisz krótką rozgrzewkę, dzięki której zyskasz energię i z uśmiechem zaczniesz nowy dzień. Jeśli odczuwasz brak energii i mimo wszystko masz trudności ze wstaniem z łóżka, zapoznaj się również z artykułem: Odczuwasz brak energii? Odpowiedz sobie na kilka pytań!
Tata w Pracy: Dzisiaj zaczniemy prosto z mostu. Marcin Krupa. Kim jesteś? Marcin Krupa: Kim jestem? Często sam sobie zadaję to pytanie. Jestem człowiekiem o wielu twarzach. Różnych na różną pogodę. Mówienie o samym sobie zawsze było dla mnie trudne, chyba, że z kimś swobodnie rozmawiałem. Mam czworo dzieci, troje tu, jedno patrzy na nas. Dwoje mam z najwspanialszą żoną na świecie, a dwoje wychowujemy razem z najwspanialszą żoną na świecie. Dzieci nie są dla mnie najważniejsze. Są ważne, nawet bardzo ważne. Jednak są rzeczy ważniejsze. Życie miałem dziwne. Robiłem dziwne rzeczy. Jestem złym człowiekiem o dobrym sercu, który lubi być kurą domowa zajmującą się dziećmi. Ci, którzy widzą mnie pierwszy raz, nigdy nie powiedzą, że potrafię się zajmować dziećmi. Ci, którzy mnie znają, powiedzą, że nawet lepiej niż… Czemu będę mówił? Ano dlatego, że bycie ojcem to coś normalnego, naturalnego. Ojciec to taka inna matka i odwrotnie, matka to taki inny ojciec. Ojciec potrafi zrobić wszystkie te same rzeczy, jak każda matka. Z jedną różnicą, która stoi kością w gardle pewnym nieogarniętym ludziom, INACZEJ. A to nie oznacza gorzej. Od kilkunastu lat ogarniam rzeczy, które przerosły niejedną kobietę. Jestem kimś wyjątkowym, NIE. Wyjątkowa jest moja żona i wiele innych osób. Tata w Pracy: Dużo pracujesz, co robisz w życiu codziennym? Marcin Krupa: Wykonuję kilka prac. Zajmuję się radiologią w zakresie medycyny ludzkiej i weterynarii oraz systemów bezpieczeństwa. To jedno z moich głównych źródeł utrzymania. Zmusza mnie do ciągłego bycia w biegu i ciągłej nauki. Cóż, trzy specjalizacje, w tym dwie medyczne, zmuszają moje stare szare komórki do ciągłego się medycyną wojskową. Jestem instruktorem szkolenia podstawowego. Ratownikiem. W sumie można to podciągnąć pod punkt A, jednak to inna para kaloszy, która fajnie brzmi, ale wygląda makabrycznie. Cóż, wiedza przydała się nie jeden raz. Pracuję na strzelnicy. Jestem instruktorem oraz sędzią sportowym. Sprawia to dużo frajdy, zwłaszcza jak człowiek widzi, jak dziewczyny potrafią utrzeć nosa kozakom. Przez wiele lat zajmowałem się tworzeniem i prowadzeniem pewnego czasopisma. Przerodziło się to w tworzenie własnego projektu, bycia korespondentem wojennym, który z powodzeniem, aż do 2018 budowałem. Przyniósł wiele dobrego. Niestety zostałem pozbawiony owoców pracy, ale to historia sama w sobie. Nadal staram się być korespondentem wojennym. Tata w Pracy: Czy dzieci lubią Twoją pracę? Marcin Krupa: Moja żona mówi, że tak. Młodszym się podoba to co robię. Najstarszy, nie wiem, kupił sobie karabin, zbudował apteczkę, coś go tam medycyna ciągnie. Tata w Pracy: Czy praca którą wykonujesz koliduje z życiem rodzinnym? Jak sobie z tym radzisz? Starcza czasu, czy to są wyzwania? Marcin Krupa: Zawsze starałem się dostosowywać swoją pracę i naukę do zajmowania się dziećmi i domem. Często było tak, że dzieci były ze mną w pracy, na studiach, były ze mną na służbie lub wyjeżdżały ze mną. Zajmowanie się dziećmi było i jest dla mnie czyś normalnym i naturalnym. Często byłem widziany z nosidełkiem na klacie, latającego po mieście, urzędach, czy innych miejscach. Ostatnio trochę praca koliduje w tym aby się na 110% zająć dziećmi, choć od 9 lat staram się swoją pracę dostosować do rytmu życia rodziny. Być każdej nocy w domu, aby dzieci przywitać rano lub/i pożegnać wieczorem. Jak sobie radzę. Robię bardzo dużo kilometrów. Dzieci mam już podrośnięte, a nawet przerośnięte. Dzięki temu oraz wychowaniu, mogę więcej czasu poświęcić pracy. Nigdy nie starcza czasu. Jak to mówią, do wychowania dzieci potrzeba całej wioski. Praca ciąży i koliduje. Koliduje w tym aby móc być z żoną tylko dla siebie. Tata w Pracy: Czy uważasz, że starcza Ci czasu na dzieci? Marcin Krupa: Staram się poświęcić im maksimum, czasem brakuje, bo mamy sporo problemów. Wychowujemy z najwspanialszą z żon, troje bardzo odmiennych od siebie dzieci. Każde ma inne wymagania i inne potrzeby. Jedno ma Zespół Aspergera i inne sprzężone problemy rozwojowe. Drugie ma ADHD i problemy z metabolizmem. Trzeci promyk serca, to kopia swojej mamy, które przysparza mi najwięcej siwych włosów, wymaga ciągłego karmienia wiedzą i rozrywką .Na wiele rzeczy nam nie starcza czasu. Pewnie dlatego, że sami się wciąż uczymy, pracujemy i robimy szereg różnych rzeczy, jak np. zajmowanie się własnymi końmi. Tata w Pracy: Jakiej umiejętności przydatnej w pracy nauczyły Cię dzieci? Marcin Krupa: Czego nauczyły… Zrobiły ze mnie matkę . A serio, nie wiem, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. O tym raczej powinni powiedzieć ludzi, którzy mnie znają od lat i widzą jakieś różnice. Może stałem się odrobinę bardziej poukładany. Gotować zawsze umiałem, więc tego raczej nie. Ze sprzątaniem też nie miałem jakoś problemów. A partyzantkę z przebieraniem dzieci w locie znałem wcześniej z innej formacji. Tata w Pracy: Jak odpoczywasz od dzieciaków i ładujesz akumulatory, żeby mieć dla wszystkich siłę i dobrą energię? Marcin Krupa: Podobno da się od nich odpocząć czy nawet coś tam naładować. Czasem da się je sprzedać po dobrych i mniej ludziach. Jeżdżę motocyklem choć z tym ostatnio trochę ciężko, ze względu na stan zdrowia po wypadku. Jeździłem dużo samochodem terenowym. Strzelam i uczę ludzi jak strzelać. Nurkuję, to najbardziej oczyszcza mi umysł. Kocham żonę. Uczę się i ludzi, robię dziwne rzeczy (np. wypad do Wawy na hindusa), albo najzwyczajniej leżę i się byczę. Tata w Pracy: Spróbuj powiedzieć coś co pokrzepi wątpiących, poprawi humor zmęczonym, doda siły niewyspanym i pokaże Dobry Przykład. Marcin Krupa: Wątpiących w co? W bycie ojcem, w swoje możliwości czy umiejętności? Siedzę właśnie z przemądrzałym siedmiolatkiem, którego z nudów roznosi. I szczerze, mimo, że mnie strasznie denerwuje, to za skarby tego świata go nie zamienię. Dziś żyjemy w dziwnych czasach. Wiele z tych zwątpień czy powątpiewań to są dziwne rzeczy, totalne głupoty jakieś. Tak, kasa jest ważna, to tamto ważne. Dzieci zabierają coś tam, hmm CO? Ja nie wiem, mi jedynie coś tam odwlekły w czasie. Z dziećmi można robić bardzo dużo rzeczy. Nasze najmłodsze, miało 3 tygodnie kiedy pojechaliśmy z nim na przeprawę terenową. Miał 6 miesięcy kiedy pojechał pierwszy raz na strzelnicę. Jeździmy, bawimy się. Chcesz jechać na koncert, przygotuj się i jedź. To tak proste, że aż trudne. Mieszkamy na wsi, takiej prawdziwej, w środku wielkiej polany w lesie. Kilometry od tzw. Cywilizacji, która dla wielu ludzi jest podstawą istnienia. Jeździmy do szkół, które są oddalone około 40 km. Dla wielu to coś nie do pojęcia. Dla nas, to czasem coś męczącego. Ale rekompensata w postaci widoku, zawsze będzie większa. Dzieciaki, które wychowujemy, każde ma swoje problemy, najstarszy ma ADHD i problemy z metabolizmie, średni jest wcześniakiem, z wieloma zaburzeniami rozwoju oraz zespołem Aspergera. Najmłodszy to żywioł, który ciężko utrzymać w ryzach, który wymaga ciągłego karmienia intelektualnego oraz wyżycia fizycznego, taki klon swojej mamy, choć podobno podobny do mnie . Wszystkie te słowa w jednej całości brzmią jakoś dla mnie dziwnie i robią ze mnie nie wiadomo kogo. A to przede wszystkim mojej żonie należą się oklaski i wyrazy uznania.
jak przywitać dziewczynę rano