👤Gościem odcinka jest Kuba Damore-Krekora, który od kilkunastu lat poprawia swoją urodę, korzystając z operacji plastycznych i zabiegów medycyny estetycznej Co można wyczytać z ludzkiego ciała? – 7 metrów pod ziemią. Pomóż mi zrealizować film dokumentalny na temat. pracy seksualnej w Polsce. Wejdź na Patronite.pl/7MPZ. i stań się częścią tego projektu. Po zgonie na ciele człowieka. dochodzi do rozwijania się tzw. znamion śmierci. Są takie sekcje, gdzie zanim przystąpi się w 👤Gościem odcinka jest Krzysztof, który odkrył, że jego 12-letnia córka wymienia erotyczne wiadomości z 26-latkiem. Krzysztof opowiada o tym, jak wraz z poli Listen online to Powstanie Warszawskie - 7 metrów pod ziemią – zwiastun and see which albums it appears on. Scrobble songs and get recommendations on other tracks and artists. Powstanie w liczbach * Do powstania przystąpiło ok. 30 tys. żołnierzy AK, tylko ok. 10 proc. walczących miało broń, zapasy amunicji oceniano na 2-3 dni walki. makalah hormat dan patuh kepada orang tua dan guru. 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie - największa akcja zbrojna podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Pańska, Krasińskiego, Elektryczna, Długa, Starówka czy kanały ciągnące się przez 5 kilometrów z Żoliborza do Śródmieścia to tylko niektóre z wielu miejsc, gdzie rozgrywały się wydarzenia, które na zawsze zapisały się na kartach naszej historii. Śladami powstańców podążyli reporterzy RMF FM. To tam zapadła decyzja o rozpoczęciu walk w Warszawie. Podczas popołudniowej odprawy Komendy Głównej AK ostatniego dnia lipca godzinę W wyznaczono na 17:00 1 sierpnia. Przed 70 laty była to część najgęściej zabudowanego i zaludnionego ścisłego centrum Warszawy. Kamienica przy Pańskiej stała wśród licznych podobnych jej - i choć historycy długo spierali się czy na pewno to tam podjęto decyzję o wybuchu powstania - uczestnicy narady najczęściej wymieniali właśnie ten adres. "Pamiętam dokładnie. Było to w lokalu konspiracyjnym przy ulicy Pańskiej 6. Przebywałem tam razem ze sztabem ścisłym w ostatnich dniach przed powstaniem i tam właśnie zapadła decyzja" - mówił przed laty generał Bór-Komorowski. Dziś kamienicy przy Pańskiej 6 już nie ma, choć przetrwała powstanie - została zburzona przy okazji wytyczania Placu Defilad, a w miejscu gdzie stała jest dziś zadrzewiony skwerek tuż obok budowy II linii metra. Ulice Krasińskiego i Suzina na Żoliborzu - to tu miała miejsce pierwsza potyczki z Niemcami, tu też zginęli pierwsi powstańcy. Jeszcze przed godziną W. Tuż przed godziną 14:00 jeden z oddziałów 9 Kompanii Dywersyjnej AK przenosił ulicą Krasińskiego ukrytą przed powstaniem broń. Uzbrojenie, wydobyte ze skrytki przy ulicy Wespazjana Kochowskiego przenoszono do miejsca zbiórki powstańców przy ulicy Mikołaja Gomółki. Jutowe worki, duże paczki i grupka mężczyzn w płaszczach podczas upalnego sierpniowego dnia zwróciły uwagę niemieckich lotników jadących odkrytym samochodem ciężarowym ulicą Krasińskiego. Niemcy otworzyli ogień, ale AK-owcy skutecznie odpowiedzieli z karabinów i pistoletów maszynowych. Polacy wygrali pierwsze starcie, Niemcy wycofali się. Godzinę później Niemcy ściągnęli posiłki ze Śródmieści i odcięli Żoliborz. Żandarmeria zaczęła przeszukiwać okolice. Wtedy zginął pierwszy powstaniec, żołnierz kolejnego oddziału AK, który z budynku kotłowni Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wynosił ukrytą broń. Kotłownia stoi do dziś przy ulica Suzina, a o starciu przypomina niewielki pomnik. Elektrownia mieszcząca się przy ulicy Elektrycznej dawała prąd całej powstańczej Warszawie - szpitalom, drukarniom, warsztatom i ludności cywilnej. Ale nie tylko. Mieściły się tutaj warsztaty rusznikarskie, w których powstawały granaty i broń palna. Na dziedzińcu elektrowni powstał z podzespołów wyniesionych z przedwojennej fabryki Chevroleta powstańczy wóz bojowy Kubuś. Zakład zdobyto już pierwszego dnia powstania i był to jeden z największych sukcesów zrywu. Zdobyto go od środka. Kilkudziesięcioosobowy garnizon Niemców, uzbrojonych w ciężkie karabiny maszynowe, czy miotacze ognia zaskoczył szturm 120 AK-owców, z których większość była pracownikami elektrowni. Siłownia była nieustannie atakowana. Ostrzeliwano ją przy użyciu artylerii, granatników, pociągu pancernego i kanonierki pływającej po Wiśle. Ale pracownicy opuścili elektrownię dopiero 5 września, po szturmie Niemców na Powiśle. Duża część zakładu przetrwała powstanie i zdobycie Warszawy przez Armię Czerwoną. Do dziś można podziwiać dwie kotłownie, przedwojenne suwnice i cześć dawnej rozdzielni. Był 31 sierpnia. Siła powstańców zdecydowanie słabła. W najgorszej sytuacji znajdowała się Starówka otoczona przez oddziały niemieckie. Fiaskiem zakończył się szturm kilku oddziałów Zgrupowania "Radosław". Nie udało się utworzyć korytarza, którym można wyprowadzić powstańcze oddziały, rannych i ludność cywilną. Starówka musiała ewakuować się kanałami. Poza jednym oddziałem Batalionu "Zośka", który brawurowo przedefilował przez Ogród Saski przed nosami hitlerowców. Podczas nieudanego szturmu kilkudziesięciu partyzantów Batalionu "Zośka" zostało odciętych i otoczonych przez oddziały Wehrmachtu. Nie mogli - jak pozostali - wrócić na poprzednie pozycje na Starówce i ewakuować się kanałami. Ukryli się najpierw w kościele św. Antoniego - dziś tak samo jak 70 lat temu stoi na skraju Ogrodu Saskiego od strony ulicy Senatorskiej - a potem kilkanaście godzin ukrywali się w piwnicach nieistniejącej Biblioteki Zamoyskich, które ostrzeliwali i przeszukiwali hitlerowcy. Powstańcy doczekali do zmierzchu i wtedy ubrani w zdobyczne niemieckie panterki, zdejmując biało-czerwone opaski z przedramion, ruszyli w poprzek Ogrodu Saskiego, który był silnie obsadzony oddziałami niemieckimi. Na czele 60-osobowego oddziału szło kilku powstańców, którzy dobrze znali niemiecki. I tak powstańcy w zwartym szyku przechodzili tuż obok kolejnych posterunków. Gdy na jednym z nich Niemcy zażądali hasła podoficer prowadzący oddział Powstańców rzucił do Niemców: "Idziemy na Polaków. Od nich żądaj hasła!". Przeszli dalej. Ta brawurowa akcja zakończyła się sukcesem - oddział dotarł do pozycji powstańczych po drugiej stronie Ogrodu Saskiego, przy rogu ulicy Królewskiej i Marszałkowskiej. Tuż przy ówczesnym budynku Giełdy. Udało się, choć zanim zostali rozpoznani przez oddziały ze Śródmieścia, zostali wzięci za Niemców i ostrzelani. To był jedyny powstańczy oddział, który wydostał się ze Starówki nie wchodząc do kanałów. Powstańcze śluby - przez 63 dni trwania walk zawarto ich w stolicy ponad 250. Część z nich w kaplicy przy ulicy Wilczej. Można mieszkać w Warszawie od lat, a nawet chodzić ulicą Wilczą i nie mieć pojęcia o jej istnieniu. Jest wtopiona w gmach dawnego domu schronienia "Przytulisko". Zwraca uwagę tylko niewielką tablicą przy wejściu do budynku. To właśnie w tej niewielkiej kaplicy po południu 7 września ślub zawarli kurier z Warszawy Jan Nowak Jeziorański z łączniczką Gretą. Ceremonia trwała zaledwie 7 minut, za obrączki posłużyły dwa miedziane krążki, za ślubną wiązankę - kwiaty zerwane z balkonowej skrzynki którejś z pobliskich kamienic. W trakcie powstańczych walk przed ołtarzem na Wilczej stawało wiele par, a budynek i kaplica przetrwały i powstanie, i późniejszą operację systematycznego burzenia Warszawy przez niemiecką armię. Gdy się rozmawia z uczestnikami Powstania Warszawskiego, zdecydowana większość z nich mówi, że ich zryw wynikał z potrzeby poczucia godności. Po 5 latach hitlerowskiej okupacji, niezliczonych zbrodni i okrucieństwa, chcieli oni poczuć wolność. Woleli umrzeć z karabinem w dłoni, niż w obozie. Ta myśl była zakorzeniona bardzo głęboko w ich umysłach. Świadczy o tym także fakt, że w pierwszych dniach Postania Warszawskiego zorganizowali defiladę. Jedyna potwierdzona defilada odbyła się 6 sierpnia 1944 roku. To był bardzo trudny okres. Powstanie trwało szósty dzień, a od wczoraj trwała niezwykle brutalna rzeź pobliskiej Woli, gdzie zginęło nawet 65 tysięcy osób. Mimo to staromiejskie oddziały pod wodzą majora Stanisława "Roga" Błaszczaka zdecydowały przejść w z podniesioną głową przez stolicę. Powstańcy pięknie uzbrojeni, pogrupowani oddziałami, czwórkami przeszli od ulicy Miodowej, przed Długą, w stronę Freta. Po defiladzie - jak informuje Ordynariat Polowy, po defiladzie odbyła się msza w Katedrze Polowej. Ten kościół był dla powstańców niezwykle ważny. To tam przysięgę składały oddziały walczące na Starym Mieście, przed wyruszeniem do akcji. Ulica Długa w Warszawie była i do dziś dla wielu Warszawiaków jest symboliczna. To przy niej stoi budynek Arsenału. To przecież tam Grupy Szturmowe Szarych Szeregów przeprowadziły rok wcześniej (26 marca 1943) operację Meksyk II, którą my dzisiaj znamy jako Akcję Pod Arsenałem. To była brawurowa, choć dla niektórych uczestników śmiertelna próba odbija z rąk gestapowców Jana Bytnara, "Rudego", przez jego kolegów, między innymi Tadeusza Zawadzkiego "Zośkę", Aleksego Dawidowskiego "Alka", Jana Rodowicza "Anodę", Jerzego Gawina "Słonia". Dowodził nimi "Orsza", czyli Stanisław Broniewski. Akcja Pod Arsenałem była wyjątkowa. To była pierwsza tak głośna akcja przeciwko okupantowi, zorganizowana w większości przez 20-latków. Ulica Długa stała się więc symbolem. Nie mówiąc już o tym, że była wtedy jedną z najważniejszych ulic stolicy. Nie było przecież wtedy dzisiejszej trasy W-Z. Dlatego po tej ulicy warto było defilować i powstańcy chcieli pokazać, że mogą, że stolica na chwilę jest ich. Sanitariuszka Maria Bińkowska "Mada" (rocznik 1924) tak opisywała to wydarzenia dla Muzeum Powstania Warszawskiego: Cały okres, cały sierpień to było Stare Miasto. Niestety od entuzjazmu 6 sierpnia, gdzie była jedyna defilada - nie wiem czy wiecie, że była defilada na Starym Mieście na stopniach kościoła garnizonowego... Armii Krajowej, żołnierzy, którzy już byli żołnierzami albo, którzy zaraz pierwszego dnia zdeklarowali i składali przysięgę. Tam była autentyczna defilada w południe. Potem się zaczął się nalot lotniczy. W różnych materiałach pojawiają się doniesienia o kilku innych mniejszych defiladach w trakcie Powstania Warszawskiego. Do tej pory nie pojawiły się jednak dokumenty na ich potwierdzenie. Najdłuższa trasa miała prawie 5 km długości - z Żoliborza na Śródmieście. Pozostałe łączyły niemal wszystkie walczące dzielnice. Warszawskie kanały były często jedyną drogą łączącą powstańcze oddziały. Powstańcy przenosili nimi broń, amunicję, rozkazy, leki, założyli w nich linie telefoniczne, ale także ewakuowali się z dzielnic zajmowanych przez Niemców. Jeden z najbardziej znanych włazów do kanałów do dziś znajduje się na skrzyżowaniu Długiej i Miodowej. To tędy do kanałów zeszło ponad 5 tysięcy powstańców podczas ewakuacji Starówki. Po nieudanej akcji połączenia Starego Miasta z Żoliborzem zapadła decyzja o ewakuacji ze Starówki rannych, personelu medycznego, władz miejskich i ludności cywilnej. Powstańcy próbowali przebić się do Śródmieścia, ale nie powiodła się akcja ani na powierzchni ani desant kanałowy na Plac Bankowy. W tej sytuacji podjęto decyzję o przeprowadzeniu kilkudniowej akcji ewakuacyjnej kanałami. Aby wejście do kanału było lepiej chronione i pozwalało wejść większej liczbie osób saperzy połączyli kanał z piwnicą pobliskiego Sądu Apelacyjnego oraz zrobili wykop do włazu obłożony płytami chodnikowymi. Przez cały 1 września trwała ewakuacja. Do kanałów schodziły 50 osobowe oddziały - każda z przewodnikiem znającym kanały. Wśród przewodników było bardzo wielu Żydów uwolnionych wcześniej przez Batalion Zośka z obozu na Gęsiówce. Powstańcy ewakuowali się kanałami w makabrycznych warunkach. Często czołgali się w fekaliach, bo kanały miały metr wysokości i tylko 60 cm szerokości. Przeciskanie się kanałami utrudniały ciała, tych którzy zginęli wcześniej w kanałach, porzucona broń a także barykady, bo Niemcy, gdy odkryli podziemne powstańcze trasy próbowali zasypywać kanały. W ten sposób trasę 1 600 metrów pod ziemią z Placu Krasińskich do włazu na rogu Wareckiej i Nowego Światu pokonało ok. 3 000 rannych powstańców i grupa bojowa ok. 1 500 żołnierzy. Na Żoliborz kanałami przedostało się około 800 powstańców. 2 września wejście do kanału na pl. Kasińskich zostało zasypane. Podczas nalotu jedna z bomb trafiła w budynek sądu, którego ruiny zasypały właz do kanału grzebiąc jednocześnie ludność cywilną, która czekała na ewakuację. Rzeź Woli to jeden z najczarniejszych momentów Powstania Warszawskiego. Piątego dnia walk, 5 sierpnia 1944 roku, Niemcy zaczęli kilkudniową eksterminację dzielnicy. Liczba zamordowanych warszawiaków, podawana w różnych źródłach, waha się od 40 do 65 tysięcy osób. Warszawa, stolica, głowa, inteligencja tego byłego 16-17-milionowego narodu Polaków będzie zniszczona, tego narodu, który od 700 lat blokuje nam Wschód i od czasu pierwszej bitwy pod Tannenbergiem leży nam w drodze. A wówczas historycznie polski problem nie będzie już wielkim problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas - tak dowódca SS Heinrich Himmler relacjonował swoje słowa wypowiedziane Hitlerowi na wieść o wybuchu Powstania Warszawskiego. Przywódca nazistów wydał wtedy rozkaz zrównania Warszawy z ziemią i wymordowania wszystkich mieszkańców. Pierwszym przystaniem na drodze Niemców była Wola. Skierowane tam zostały między innymi dwa niezwykle brutalne oddziały: Heinza Reinefahrta, złożony głównie z policjantów i Oskara Dirlewangera, sformowany z wypuszczanych z więzień kryminalistów, morderców i gwałcicieli. Byli oni uzupełniani o kolaboracyjnych bandytów ze wschodu. Szczególnie brutalnych zbrodni dopuszczali się w czterech wolskich szpitalach: Wolskim, św. Łazarza, św. Stanisława oraz Dziecięcym Karola i Marii. Szpital Wolski, ul. Płocka Od pierwszych dni Powstania szpital był ostrzeliwany przez pociąg pancerny stojący na pobliskim wiadukcie kolejowym. Pacjenci musieli leżeć więc z dala od okien i ścian - w piwnicach i na korytarzach. W Czarny Czwartek 5 sierpnia dowództwo powstania wysłało tam ostrzeżenie o nadciągających siłach niemieckich. Ewakuacja szpitala byłą jednak niemożliwa. Po południu groźba masakry stała się faktem. Kierownictwo szpitala zostało zastrzelone na miejscu. Tak samo jak duża część chorych. Pozostali zostali ustawieni w kolumnę i w kilkusetosobowej grupie przeprowadzeni Górczewską do torów kolejowych. Tam Niemcy w masowej egzekucji rozstrzelali 60 pracowników szpitala i 300 mężczyzn. Kobiety zostały przewiezione do obozu przejściowego w Pruszkowie i potem koleją do obozów zagłady. Szpital św. Łazarza, skrzyżowanie ulic Karolkowej i Leszno (szpital przeniesiony z ulicy Książęcej) 5 sierpnia w szpitalu było 300 pacjentów. Znalazł się na drodze najbardziej bestialskiego oddział Dirlewangera. W jego skład oprócz niemieckich kryminalistów wyciągniętych z więzień wchodzili także Azerzy, Ukraińcy i Rosjanie. W szpitalu św. Łazarza urządzili rzeź - to słowo najlepiej opisuje co tam się stało. Do pacjentów, lekarzy, pielęgniarek, ale także ukrywających się mieszkańców Woli otworzyli ogień. Strzelali z broni maszynowej, wrzucali granaty do piwnic, a osoby próbujące uciekać z budynku były od razu rozstrzeliwane. W ten sposób zginęło 1200 osób. Szpital Zakaźny św. Stanisława, ulica Wolska Feralnego 5 sierpnia Dirlewangerowcy podpalili sąsiadującą ze szpitalem fabrykę Franaszka i weszli do szpitala. Działali bezwzględnie. Strzelali do okien, mordowali ludzi na korytarzach i wyrzucali ich przez okna. Dyrekcja szpitala próbowała ratować część pacjentów tłumacząc hitlerowcom, że nie ma tam broni, że to jedynie szpital zakaźny. Ci którzy przetrwali, zostali ustawieni w szpaler i przeprowadzeni na skrzyżowanie Staszica i Górczewskiej. Tam ustawieni przy dole pod jedną z dzisiejszych kamienic zostali rozstrzelani. Szpital został przerobiony na kwaterą główną sztabu zbrodniczej brygady Dirlewangera. Odnajdywanie ciał pomordowanych Większości ciał nie udało się zidentyfikować. Wiele rodzin do dziś nie wie, gdzie dokładnie zginęli ich bliscy, ani gdzie są pochowani. Wiemy, że po wojnie, w czasie masowych ekshumacji z dołów, bram, podwórek, piwnic ciała zostały wydobyte z ziemi. Większość spoczęła w zbiorowym grobie na Cmentarzu Wolskim. Co roku 1 sierpnia i 1 listopada, wielu Warszawiaków właśnie tam zapala świeczki oraz symbolicznie na grobach rodzinnych. Kluczową rolę odegrał tu szwajcarski Czerwony Krzyż, który zaraz po wojnie zbierał informacje i rozmawiał ze świadkami, którzy przeżyli. W tej sposób udało się, przynajmniej częściowo ustalić kto w którym szpitalu zginął, kto mógł zostać rozstrzelany w pobliskiej bramie, a kto wywieziony do któregoś z obozów śmierci. Wiele rodzin dopiero po latach dostawało listy od pielęgniarek ze szpitala z informacją o tym, że ich blisko zginął w szpitalu, albo w którejś bramie. Pewności jednak nigdy nie było. Rodziny nie odnalazły ciał swoich bliskich. Epilog Jeden z dwóch najbrutalniejszych katów Woli - Heinz Reinefarth, nigdy nie został rozliczony. Sąd w Hamburgu uwolnił go z zarzutu dokonywania zbrodni wojennych z powodu braku dowodów. Ponoć w zamian za oskarżanie innych hitlerowców. Reinefarth zrobił potem karierę polityczną. Już w grudniu 1954 roku został wybrany burmistrzem Westerland. Był przedstawicielem partii wypędzonych. Walczył o dobre imię hitlerowców. W 1958 dostał się nawet do landtagu w Szlezwiku-Holsztynie, a po 1967 roku pracował jako wzięty prawnik. Reinefarth zmarł w 1979 roku w swojej rezydencji, żyjąc w ostatnich dniach z generalskiej renty. Dopiero 10 lipca 2014 parlamentarzyści Szlezwika-Holsztynu przez aklamację przyjęli uchwałę w której wyrazili ubolewanie, że zbrodniarz wojennym mógł zostać ich posłem. Znacznie mniej szczęścia miał drugi z katów Woli - Oskar Dirlewanger. Został aresztowany przez Francuzów i zmarł pobity na śmierć, prawdopodobnie przez pilnujących go polskich żołnierzy. Stadion Polonii miał strategiczne znaczenie dla powstańców w drugiej połowie sierpnia. To właśnie przez boisko Bataliony "Zośka" i "Czata 49" miały przeprowadzić uderzenie w stronę Dworca Gdańskiego, którego zdobycie miało zapewnić połączenie Żoliborza ze Starym Miastem. W nocy z 21 na 22 sierpnia 1944 roku akcja zakończyła się niepowodzeniem. W walce zginęło tu 12 powstańców, a obiekt został zrównany z ziemią. Ocalała jedynie płyta stadionu. Stoczone na terenie stadionu walki były elementem całej operacji zdobycia Dworca Gdańskiego, która rozpoczęła się 20 sierpnia 1944 roku. Wszystkie nieudane szturmy kosztowały Armię Krajową w sumie 500 zabitych i rannych. Próba zdobycia Dworca Gdańskiego była jednym z największych starć podczas powstania, a niektórzy historycy odnajdują w niej przyczynę późniejszej porażki podczas obrony Starego Miasta. Widoczny dokładnie z ulicy Bonifraterskiej główny budynek z charakterystyczną kolumnada odbudowano w latach 50. Obecny kształt stadionu to efekt szeregu renowacji przeprowadzonych na początku XXI wieku. Ciekawostką jest historyczne nawiązanie do daty powstania stadionu na trybunie kamiennej - jest tam dokładnie 1911 miejsc. Powstańczą walkę w tym miejscu upamiętnia tablica poświęcona walczącym batalionom. Losy wojennej Warszawy zostały zilustrowane przez murale stworzone wzdłuż ulicy Konwiktorskiej. Najdłuższe schody w Warszawie, liczące 400 stopni wiodą na Kopiec Powstania Warszawskiego. Kilkudziesięciometrowe wzgórze przy ulicy Bartyckiej, usypano już po wojnie z gruzów stolicy, których nie udało się wykorzystać do odbudowy. Do dziś zwiedzający Kopiec mogą zauważyć pozostałości po warszawskich budynkach. Przy schodach na wierzchołek jest ustawionych wiele powstańczych krzyży, ze szczytu roztacza się ciekawa panorama. Pierwotnie to sztuczne wzniesienie, to miał być Kopiec Pamięci Zburzonej Warszawy. Jego pomysłodawca, architekt Stanisław Gruszczyński, który pracował w Biurze Odbudowy Stolicy, chciał, aby stało się warszawskim panteonem. Z gruzem w latach 1946-1950 trafiły tam na pewno szczątki poległych w powstaniu warszawiaków. Dopiero w 1994 roku, w 50. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, na szczycie kopca umieszczono prowizoryczny pomnik - symbol Polski Walczącej. Kilka lat później to miejsce odnowiono, a w sierpniu 2004 roku rada miasta oficjalnie nadała wzniesieniu nazwę Kopiec Powstania Warszawskiego. POLECAMY: Śladami II wojny światowej w Polsce Bemowo Tablica poświęcona powstańcom AK Obwodu „Żywiciel” – ul. Westerplatte/róg Grotowskiej Wieczorem 1 sierpnia, po nieudanych próbach ataków na siły niemieckie na Żoliborzu i Bielanach, dowódca II Obwodu AK poinformował dowództwo o wycofaniu się w stronę Puszczy Kampinoskiej. Na drodze do Wawrzyszewa w okolicach Boernerowa i Szwedzkich Gór powstańcy zostali zaatakowani przez siły Dywizji „Hermann Goering”. Zginęło ponad 70 żołnierzy. Wielu zostało rozstrzelanych po wzięciu do niewoli. Polegli zostali pochowani na Cmentarzu Wawrzyszewskim. Bielany Pomnik ku czci poległych Żołnierzy AK „Grupy Kampinos” – ul. Michaliny 10 1 i 2 sierpnia oddziały Zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego AK zaatakowały lotnisko na Bielanach. Dowództwo AK liczyło, że na zdobytych lotniskach mogłyby lądować alianckie samoloty ze wsparciem dla Powstania, w tym polska Samodzielna Brygada Spadochronowa. Oba ataki zakończyły się niepowodzeniem i wycofaniem polskich sił do Puszczy Kampinoskiej, gdzie kontynuowały walkę jako Grupa AK „Kampinos”. Pomnik Małego Powstańca w Warszawie POLECAMY: Ścieżkami Powstania Warszawskiego Bródno i Targówek Reduta Bródnowska – róg ul. Wysockiego i Bartniczej W pierwszych minutach Powstania walczący opanowali gmach Szkoły Powszechnej, parowozownię przy ul. Kiejstuta i zabudowania stacji Warszawa-Praga. Z powodu ogromnych strat oraz ostrzału z pociągu pancernego powstańcy zostali zmuszeni do wycofania się i przejścia do konspiracji. Miejsce śmierci ppor. Jana Wójcika ps. Znicz – ul. św. Wincentego Koszary przy ul. 11 listopada były jednym z najważniejszych miejsc zgrupowania sił niemieckich na Pradze. Zadanie szturmu od strony Bródna, przez nasyp kolejowy, powierzono plutonowi ppor. Jana Wójcika ze zgrupowania „Rokity” AK. Kilka prób ataku zakończyło się klęską powstańców i śmiercią dowódcy plutonu. Foto: Orso / Shutterstock Mokotów Kopiec Powstania – ul. Bartycka Został usypany z gruzów zniszczonej Warszawy. Przez wiele dziesięcioleci był zaniedbany i zapomniany. Dopiero w 2004 r. nadano mu oficjalną nazwę, a na jego szczycie umieszczono kilkumetrowej wielkości symbol Polski Walczącej z datą 1944. Pomnik „Mokotów Walczący 1944” – park Dreszera Upamiętnia walki toczone na Mokotowie. Do najważniejszych zadań AK w tej dzielnicy należało zabezpieczenie stolicy od strony południowej. W kolejnych tygodniach zrywu park Dreszera zmieniał się powoli w cmentarz dla powstańców i cywilów. Pomnik żołnierzy „Baszty” – ul. Dworkowa Upamiętnia rozstrzelanych przez Niemców powstańców wychodzących z kanału. Pułk „Baszta", czyli Batalion Ochrony Sztabu, stanowił trzon sił na Mokotowie. Po kapitulacji dzielnicy 27 września umęczeni koszmarną wędrówką kanałami powstańcy wychodzili włazem przy ul. Dworkowej, nad którym stali Niemcy. Zostali rozstrzelani na skarpie poniżej ulicy. Moment ten został przedstawiony w filmie Andrzeja Wajdy „Kanał”. Domek Gotycki – ul. Puławska Pochodząca z końca XVIII wieku neogotycka wieża była świadkiem walk na Mokotowie. Od 1969 r. na pamiątkę godziny „W” rozbrzmiewa codziennie o godz. 17:00 z wieży zegarowej „Marsz Mokotowa”. Klasztor jezuitów – ul. Rakowiecka 61 2 sierpnia w klasztorze Ojców Jezuitów Niemcy najpierw schwytali kilkudziesięciu zakładników – zakonników i przypadkowych wiernych (w tym kobiety i chłopca), a następnie zabili większość z nich. Łącznie od kul karabinów i w wyniku eksplozji granatów zginęło ok. 40 osób. Foto: marekusz / Shutterstock Pomnik Powstania Warszawskiego Muranów KL Warschau – ul. Gęsia Niemal całość tzw. dzielnicy północnej, stanowiącej większość obszaru warszawskiego getta, została zrównana z ziemią. Wśród ruin Niemcy umiejscowili obóz koncentracyjny. Więziono tam Żydów zatrudnionych przy grabieży ruin getta i mordowano aresztowanych. 5 sierpnia 1944 r. obóz został zdobyty przez żołnierzy Batalionu „Zośka”, którzy wyzwolili 348 przebywających w nim jeszcze Żydów. Kwatera Komendy Głównej AK – ul. Dzielna 72 Fabryka Kamlera była pierwszym miejscem stacjonowania Komendy Głównej AK w czasie powstania. Chroniący ten rejon Woli żołnierze „Radosława” przez 11 dni toczyli zacięte boje z Niemcami. Walczący nie wiedzieli, że w fabryce przebywa dowództwo. Obrona dała czas na przygotowanie się do walki o Stare Miasto. Plac Krasińskich Od 1989 r. plac Krasińskich jest jednym z centralnych miejsc pamięci. To wówczas odsłonięto monumentalny Pomnik Powstania Warszawskiego. W czasie walk przy skrzyżowaniu z ul. Długą znajdował się właz do kanału; przed kapitulacją Starego Miasta do Śródmieścia i na Żoliborz ewakuowało się nim kilka tysięcy żołnierzy i cywilów. Foto: Szymon Mucha / Shutterstock Ochota Filtrowa 68 – miejsce wydania rozkazu o rozpoczęciu Powstania 31 lipca ok. godz. 18 Komendant Główny AK gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wydał rozkaz rozpoczęcia walki o Warszawę. Godzinę później w kamienicy Pocztowej Kasy Oszczędności przy ul. Filtrowej 68 dowódca Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej płk Antoni Chruściel „Monter” wydał rozkaz, który określał godzinę „W” na 1 sierpnia o 17:00. Rozkaz dotarł do większości oddziałów dopiero następnego dnia. Kamienica przy Grójeckiej 104 4 sierpnia 1944 r. w piwnicach budynku esesmani z brygady SS „RONA” wymordowali za pomocą granatów około siedemdziesięciu ukrywających się w piwnicach mieszkańców. Upamiętnia ich tablica umieszczona na elewacji. Była to jedna z wielu zbrodni podczas tzw. rzezi Ochoty. Instytut Radowy – Wawelska 15 5 i 6 sierpnia oddziały RONA po raz pierwszy wtargnęły do Instytutu Radowego im. Marii Skłodowskiej-Curie przy ul. Wawelskiej 15. Zamordowano część pacjentów, część personelu wysłano do obozu przejściowego w Pruszkowie. 9 i 10 sierpnia członkowie RONA ponownie podpalili szpital, gdy zauważyli pozostałe przy życiu osoby. 19 sierpnia dokonano kolejnych mordów. Łącznie śmierć poniosło ok. 90 osób – pacjentów i lekarzy. Reduty Kaliska i Wawelska Po kilkugodzinnej ofensywie sił powstańczych na Ochocie większość została zepchnięta do kilku punktów oporu. Największe z nich to reduty „Wawelska” (w czworoboku bloków mieszkalnych przy Wawelskiej) oraz „Kaliska” (w zabudowaniach Polskiego Monopolu Tytoniowego). Krwawe walki z Niemcami i kolaborantami z RONA trwały aż do 11 sierpnia. Oddziały wycofały się kanałami do Śródmieścia oraz Lasów Chojnowskich. Po przegrupowaniu wzięły udział w walkach w południowych dzielnicach miasta. Zieleniak – obecnie Targowisko Banacha – ul. Grójecka Tzw. Zieleniak był największym w dzielnicy bazarem zaopatrywanym przez rolników z okolicznych wsi. Po rozpoczęciu walk Niemcy i kolaboracyjne oddziały RONA rozpoczęły mordy na mieszkańcach Ochoty. Tysiące spędzano na Zieleniak. Tam, wśród mordów i gwałtów, mieszkańcy spędzali kolejne dni bez wody i jedzenia. Później więźniami obozu przejściowego było ok. 60 tys. mieszkańców Ochoty oraz innych dzielnic miasta wysiedlanych przez Niemców. Liczba ofiar zbrodni popełnionych na Zieleniaku oceniana jest na blisko 1000 osób. Ciąg dalszy tekstu pod materiałem wideo Praga Gmach dyrekcji PKP – Targowa 74 Ogromny gmach położony przy dwóch najważniejszych arteriach Pragi był kontrolowany przez żandarmerię i Wehrmacht. W pierwszych godzinach walk jako jeden z niewielu ważnych obiektów Pragi znalazł się na kilka godzin w rękach powstańców. Część zachowanych na murach śladów po pociskach pochodzi z pierwszych dni zrywu, pozostałe pochodzą z czasu polsko-sowieckiej ofensywy na Pragę we wrześniu 1944 r. „Mała Pasta” – Ząbkowska 15/Brzeska 24 Centrala telefoniczna Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej była jednym z najważniejszych punktów strategicznych warszawskiej Pragi. Mimo fatalnego uzbrojenia specjalna grupa szturmowa zajęła budynek 1 sierpnia. W trakcie walk poległ dowódca Zgrupowania por. Paweł Jurczak ps. Pawelski. Z powodu ogromnej przewagi Niemców powstańcy wycofali się w nocy z 1 na 2 sierpnia. Foto: bumihills / Shutterstock Pomnik Powstania Warszawskiego Stare i Nowe Miasto Archikatedra św. Jana W czasie starć o Starówkę archikatedra stała się miejscem niezwykle zaciętych walk. 13 sierpnia pod jej murami eksplodował samobieżny nosiciel ładunku wybuchowego „Borgward”, który zniszczył większą część murów świątyni. Gąsienica niemieckiego pojazdu została później umieszczona w murze odbudowanej archikatedry. Eksplozję przetrwał średniowieczny krucyfiks Baryczków, jeden z najcenniejszych zabytków staromiejskich. Kilińskiego 3 13 sierpnia doszło do jednej z największych tragedii Powstania – eksplozji niemieckiego transportera z ładunkami wybuchowymi, zdobytego przez powstańców na Starym Mieście. Na ul. Kilińskiego zginęło co najmniej 300 osób, wśród nich 67 żołnierzy Batalionu „Gustaw”. Klasztor Sakramentek W murach założonego w XVII w. klasztoru Sakramentek oraz kościoła św. Kazimierza schronienie znalazły setki mieszkańców, którzy uniknęli śmierci w masowych egzekucjach, oraz wielu rannych Powstańców. 31 sierpnia i 2 września Niemcy dwukrotnie zbombardowali klasztor. W jego murach zginęło ok. 1000 cywilów, 34 siostry zakonne i czterech księży. Jest to miejsce jednej z największych tragedii Powstania. Foto: Orso / Shutterstock Śródmieście Południowe Willa Pniewskiego/Muzeum Ziemi PAN – al. Na Skarpie 27 Kontrolowane przez Niemców okolice gmachów sejmowych były od początku zrywu miejscem zaciętych walk. Pobliska willa rodziny wybitnego architekta Bohdana Pniewskiego została opanowana przez powstańców. W trakcie jednego ze szturmów nieznany z nazwiska powstaniec został ranny. Jego krew wsiąkła w marmurową podłogę i zachowała się do dziś. Ruiny GISZ-u – Al. Ujazdowskie 1/3 1 sierpnia powstańcy zaatakowali silnie ufortyfikowaną tzw. dzielnicę policyjną w okolicach Al. Ujazdowskich. W odwecie Niemcy rozpoczęli eksterminację mieszkańców okolicznych kamienic. Ok. 980 osób zamordowano w ruinach Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych. Według IPN liczba ofiar masakr w tej części miasta może sięgać blisko 10 tys. osób. Barykada w Al. Jerozolimskich (na wysokości ul. Kruczej) Stanowiła jedyne połączenie między południową a północną częścią Śródmieścia. Jej budowę rozpoczęto w nocy z 1 na 2 sierpnia, gdy stało się jasne, że Niemcy za wszelką cenę będą chcieli utrzymać kontrolę nad najważniejszą arterią miasta. Barykada znajdowała się pod stałym ostrzałem i wielokrotnie była atakowana od zachodu. Przez barykadę przeszły tysiące cywilów i żołnierzy, dzięki niej przetransportowano olbrzymie ilości zaopatrzenia i uzbrojenia. Do końca walk pozostała niezdobyta. Kamienica przy Marszałkowskiej 60 Ukrywał się w niej najsłynniejszy międzywojenny twórca fresków Perec Willenberg. 11 września 1944 r. na prośbę pozostałych mieszkańców na suficie klatki schodowej narysował głowę Chrystusa na tle krzyża z napisem „Jezu ufam Tobie”. Foto: Stanislaw Tokarski / Shutterstock Muzeum Powstania Warszawskiego Śródmieście Północne Płyta pomnikowa poświęcona pamięci Baonu „Kiliński” – pl. Powstańców Warszawy Na pl. Napoleona (ówczesna nazwa placu) 1 sierpnia, obok gmachu Poczty Głównej, padły jedne z pierwszych strzałów w Śródmieściu. Znajdujący się na tym placu drapacz chmur Prudential stał się bohaterem jednego z najsłynniejszych zdjęć czasów zrywu. Ten szesnastopiętrowy gmach już 1 sierpnia zajęli żołnierze Batalionu „Kiliński”. 28 sierpnia budynek z ciężkich moździerzy ostrzeliwali Niemcy – to wówczas powstała seria zdjęć Sylwestra Brauna ps. Kris, ukazująca eksplozję pocisków oraz pożar ogarniający Prudential. Miejsce śmierci Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – ul. Senatorska 14 Znajdująca się na pałacu Blanka tablica upamiętnia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – poetę, czołowego przedstawiciela tzw. pokolenia Kolumbów, żołnierza Batalionów AK „Zośka” i „Parasol” – który poległ w tym miejscu 4 sierpnia. Tablica pamiątkowa przy ul. Nowy Świat 53 Znajduje się w miejscu wyjścia z kanałów, którymi 1 i 2 września powstańcy przedostali się z oblężonego Starego Miasta do Śródmieścia. Tablica na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego (Krakowskie Przedmieście 26/28) Upamiętnia poległych żołnierzy Grupy Bojowej „Krybar”. Żołnierze tego oddziału trzykrotnie bezskutecznie szturmowali ufortyfikowane pozycje niemieckie na terenie uniwersytetu. Te trzy ataki (z 1 sierpnia, 23 sierpnia i 2 września) z udziałem powstańczych wozów bojowych (zdobycznego „Szarego Wilka” i „Kubusia”), choć nieskuteczne i krwawo okupione, przeszły do legendy. Budynek PAST-y – ul. Zielna 39 Upamiętnia zdobycie doskonale ufortyfikowanego wieżowca 20 sierpnia przez żołnierzy Batalionu „Kiliński”. Zdobycie gmachu Polskiej Akcyjnej Spółki Telekomunikacyjnej było jednym z największych sukcesów zrywu i poważnie wzmocniło morale walczących w Śródmieściu. Foto: LIDERO / Shutterstock Powstanie Warszawskie Ursynów Głaz upamiętniający walki Batalionu „Karpaty” Pułku AK „Baszta” – Tor Wyścigów Konnych Pułk „Baszta” został skierowany 1 sierpnia do zdobycia terenu wyścigów konnych na Służewcu, gdzie stacjonowały oddziały konne SS. W czasie szturmu zginęło 120 powstańców. Wilanów-Powsin Cmentarz Powstańców Warszawy w Powsinie Na cmentarzu zostali pochowani powstańcy, którzy zginęli w Lesie Kabackim, Lasach Chojnowskich, w Powsinie i Wilanowie. Jest to pierwszy cmentarz powstańczy w Warszawie, został wyznaczony wkrótce po wycofaniu się Niemców z okolic stolicy. Celebrowana przez ks. Jana Garwolińskiego, proboszcza pobliskiej parafii św. Elżbiety, msza żałobna w hołdzie 49 poległych oraz pogrzeb ppor. Józefa Nerki ps. Boim oraz drugiego nieznanego powstańca odbyły się 28 marca 1945 r. Włochy Tablica upamiętniająca mieszkańców Włoch zamęczonych w niemieckich obozach koncentracyjnych – na murze kościoła pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus – Rybnicka 27 Z liczących kilkanaście tysięcy mieszkańców podwarszawskich Włoch pod koniec sierpnia i na początku września Niemcy deportowali do pruszkowskiego obozu przejściowego Dulag 121 ok. 4 tys. mężczyzn w wieku od 16 do 60 lat. Wielu trafiło do obozów koncentracyjnych, Buchenwaldu, Dachau, Auschwitz i Mauthausen. Wojnę przeżyło zaledwie 1000. Wola Cmentarz Powstańców Warszawy Miejsce pochówku największej liczby mieszkańców stolicy poległych i zamordowanych w czasie zrywu. Spoczywają tam szczątki 104 tys. osób, z czego 80 proc. stanowią prochy cywilów. Pałacyk Michla – Wolska 40 3 sierpnia grupa żołnierzy „Parasola” dowodzona przez Janusza Brochwicz-Lewińskiego „Gryfa” zajęła kamienicę Karola Michlera i zabudowania mieszczące się w głębi posesji przy ul. Wolskiej 40 w celu przygotowania zasadzki na Niemców. O ile 5 sierpnia rano wróg zbliżając się do posesji podczas przeprawy przez Wolską, poniósł duże straty, o tyle kolejne szturmy zmusiły „Gryfa” i jego żołnierzy do wycofania się. Miejsce pamięci – ul. Górczewska 32 Upamiętnia największą egzekucję na Woli. W dniach 5–12 sierpnia Niemcy wymordowali ok. 12 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci z dzielnicy Wola. Wśród ofiar byli pacjenci, lekarze, studenci medycyny i pracownicy Szpitala Wolskiego przy ul. Płockiej 26. Ciała ofiar zostały spalone w miejscu egzekucji. Ich popioły przeniesiono 6 sierpnia 1946 r. do kurhanu pod pomnikiem Polegli-Niepokonani na Cmentarzu Powstańców Warszawy. Pomnik Ofiar Rzezi Woli (przy rozwidleniu al. Solidarności i ul. Leszno) Upamiętnia 50 tys. mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców. Rzeź mieszkańców tej dzielnicy trwała od 5 do 7 sierpnia 1944 r. Ludność była rozstrzeliwana, a ciała zabitych palono. Skwer „Sierpnia 1944” – zbieg ul. Wolskiej i Płockiej 3 sierpnia oddział pod dowództwem SS Gruppenführera Heinza Reinefartha dokonał masakry ok. 100 osób w rejonie domów przy ul. Płockiej 23–27. Kolejnych 50 osób zamordowano w domu przy ul. Wolskiej 60. W tej okolicy odbyła się egzekucja personelu medycznego i chorych ze Szpitala Wolskiego. Fabryka Franaszka – ul. Wolska 43/45 Ok. 6 tys. mieszkańców Woli, którzy schronili się w rozległych zabudowaniach fabryki Józefa Franaszka – Towarzystwa Akcyjnego Obić Papierowych i Papierów Kolorowych – zostało zamordowanych w jej murach. Miejsce pamięci przy kościele redemptorystów pw. św. Klemensa – ul. Karolkowa 49 Upamiętnia rozstrzelanych przez Niemców 6 sierpnia księży redemptorystów oraz harcerzy „Szarych Szeregów” hufców-rojów „Giewont” i „Giermkowie Wolności”. Skwer Zgrupowania Armii Krajowej „Chrobry II” (ul. Chmielna 132/134) Zgrupowanie powstało w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. na pograniczu Śródmieścia Północnego i Woli z połączenia oddziałów, grup i pojedynczych żołnierzy różnych podziemnych organizacji wojskowych. Jednostka rozrastała się, by z czasem stać się jednym z największych oddziałów powstańczych. Jego szeregi licznie zasilili również ochotnicy, głównie mieszkańcy dzielnicy. Miejsce śmierci Wojtusia Zalewskiego – ul. Pereca 9 1 sierpnia jedenastoletni Wojtuś Zalewski zgłosił się na ochotnika do oddziału powstańczego, przybrał pseudonim Orzeł Biały. Był łącznikiem dowódcy plutonu sierżanta Jana Kretera „Grzesia”. Dwadzieścia jeden dni później chłopca zastrzelił niemiecki snajper. Moment jego śmierci, a następnie ten, gdy koledzy z oddziału pod ostrzałem wyciągają jego ciało, został uwieczniony przez filmowców Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK. Żoliborz Pomnik Gloria Victis – Cmentarz Wojskowy na Powązkach Upamiętnia żołnierzy Armii Krajowej poległych w czasie zrywu. Wokół pomnika znajdują się powstańcze groby. Gloria Victis jest uznawane za jedno z dwóch najważniejszych miejsc pamięci. Kamień „Żołnierzom Żywiciela” – park Żołnierzy „Żywiciela” przy ul. ks. Popiełuszki Żołnierze „Żywiciela” podlegali płk. Mieczysławowi Niedzielskiemu ps. Żywiciel w XXII, a potem II Obwodzie Armii Krajowej i 8. Dywizji Piechoty AK im. Romualda Traugutta. Walki „Żywiciela” trwały do kapitulacji Żoliborza 30 września. Symboliczne upamiętnienie pierwszych strzałów Powstania – ul. Krasińskiego między ul. Kochowskiego a ul. Suzina 1 sierpnia ok. godz. na ul. Krasińskiego żołnierze AK, którzy przenosili broń na miejsce koncentracji jednego z oddziałów, natknęli się na patrol niemiecki. Rozpoczęła się strzelanina. Niemcy ściągnęli posiłki ze Śródmieścia, a do walk przyłączyły się kolejne powstańcze oddziały. Pomnik poległych w walkach o Dworzec Gdański – zbieg ul. Mickiewicza i gen. Zajączka Walki o strategicznie położony dworzec rozpoczęły się w nocy z 20 na 21 sierpnia. Stanowiły jedną z największych i najbardziej krwawych bitew powstańczej Warszawy. Celem starć o Dworzec Gdański było utworzenie korytarza łączącego Żoliborz ze Starówką. Źródło: Używamy plików cookie na naszej stronie, aby zapewnić Ci najbardziej odpowiednie doświadczenie poprzez zapamiętywanie Twoich preferencji i powtarzających się wizyt. Klikając "Akceptuje", wyrażasz zgodę na użycie WSZYSTKICH plików cookie. Jednakże, możesz odwiedzić "Ustawienia", aby zapewnić kontrolowaną zgodę. Między 5 a 7 sierpnia 1944 r. na ulicach, w podwórzach, domach, fabrykach i szpitalach Woli doszło do bezprzykładnej w dziejach II wojny światowej, zorganizowanej masakry ludności cywilnej. Akcja wyniszczania miasta była odpowiedzią na wybuch Powstania Warszawskiego, ale jej przyczyny tkwią w ideologii niemieckiego nazizmu. Wieczorem 1 sierpnia 1944 r. wieść o wybuchu powstania w Warszawie dotarła do Berlina. O tym wydarzeniu poinformował Hitlera Reichsfhrer SS Heinrich Himmler: "Powiedziałem: Mein Fhrer, moment jest niesympatyczny. Z punktu widzenia historycznego jest jednak błogosławieństwem, że ci Polacy to robią. W ciągu pięciu-sześciu tygodni pokonamy ich. Ale wtedy Warszawa - stolica, głowa, inteligencja tego niegdyś szesnasto-, siedemnastomilionowego narodu Polaków - będzie starta. Tego narodu, którzy od siedmiuset lat blokuje nam Wschód i od pierwszej bitwy pod Tannenbergiem ciągle nam staje na drodze. Wtedy polski problem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, a nawet już dla nas - nie będzie dłużej żadnym wielkim problemem historycznym". Konsekwencją rozmowy między Hitlerem a Himmlerem był wydany jeszcze tego samego dnia jednoznaczny rozkaz: "Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców, Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy". W myśleniu Reichsfhrera SS splotło się kilka kluczowych wątków obecnych w propagandzie narodowosocjalistycznej. Polska traktowana była jako przeszkoda w realizacji idei zdobycia przestrzeni życiowej na wschodzie. Ważnym celem Niemców byli Polacy rozsiani na Śląsku i w tzw. Kraju Warty. Zniemczenie tych obszarów miało poprzedzić pełną germanizację Generalnego Gubernatorstwa. Lokalne działania machiny niemieckiego terroru, takie jak masowe mordy i wysiedlenia Polaków z Pomorza Gdańskiego czy Zamojszczyzny, mogą być traktowane jako przykład realizacji tych idei oraz zapewnienia sobie trwałego panowania na Wschodzie. Jak zauważał twórca pojęcia ludobójstwa Rafał Lemkin, dążeniem niemieckiego narodowego socjalizmu było zdobycie "przewagi biologicznej", która oznaczałaby zwycięstwo, nawet w wypadku klęski w toczonej właśnie wojnie. Tym samym konflikt stawał się wojną totalną, w której jednym z głównych środków mogły być masowe zbrodnie ludobójstwa. W trakcie II wojny światowej Niemcy oraz ich sojusznicy popełnili wiele zbrodni, które stały się symbolem brutalności reżimu narodowosocjalistycznego. Do najbardziej znanych należą te popełnione w niewielkich miasteczkach - czeskich Lidicach i francuskim Oradour-Sur-Glane. 10 czerwca 1942 r. w ramach represji po zamachu na protektora Czech i Moraw Reinharda Heydricha Niemcy wymordowali dwustu mężczyzn i wywieźli do obozu koncentracyjnego dzieci oraz kobiety zamieszkujące wieś. Dokładnie dwa lata później podobna zbrodnia powtórzyła się w Oradour-Sur-Glane. 10 czerwca 1944 r. esesmani z dywizji Das Reich zamordowali 642 osoby. Mężczyzn rozstrzelano, kobiety i dzieci natomiast zamknięto w kościele i spalono żywcem. Niemcy przeprowadzili operację kilka dni po wylądowaniu wojsk alianckich w Normandii, by zastraszyć mieszkańców tych terenów, oraz w ramach represji za zabicie przez francuski ruch oporu oficera SS. W latach 1939-1945 los Lidic i Oradour-Sur-Glane podzieliło wiele miejscowości w całej Europie. W okupowanej Polsce spacyfikowanych zostało około 230 wsi. W blisko 900 wsiach doszło do zbrodni, w których zamordowano od kilku do kilkuset mieszkańców. Setki innych padło ofiarą ludobójstwa zorganizowanego przez ukraińskich nacjonalistów. Mordów dokonywały również oddziały Armii Czerwonej i NKWD. Jednak żadna z masowych zbrodni ludobójstwa w okupowanych miastach Europy nie może być pod względem skali porównana z wydarzeniami, które do historii przeszły jako Rzeź Woli. Jak zauważył Piotr Gursztyn w wydanych przez Instytut Pileckiego "Zapisach terroru", określenie "rzeź" może być mylące dla osób pragnących zrozumieć charakter tych wydarzeń. "Słowo +rzeź+ sugeruje eksplozję spontanicznej, niekontrolowanej przemocy. Nic takiego nie miało miejsca na Woli. Mieszkańcy byli wypędzani ze swych domów, ulica po ulicy. Bez szczególnego pośpiechu. Potem byli gromadzeni w miejscach zdatnych do rozstrzelania, a następnie zabijani z broni maszynowej. Oprawcy starali się dobić z broni krótkiej tych, co przeżyli. Po wymordowaniu ludzi z jednej okolicy, przesuwali się dalej i tam mordowali" - pisze Gursztyn. Przedwojenna Wola była dzielnicą o bardzo zróżnicowanej zabudowie. Wysokie kamienice czynszowe sąsiadowały z parterowymi lub piętrowymi drewniakami, które stanowiły pamiątkę po dawnym, przedprzemysłowym i podmiejskim okresie dziejów tego rewiru miasta. Domy te zamieszkiwała stosunkowo uboga ludność robotnicza zatrudniona w licznych fabrykach, które dominowały w krajobrazie dzielnicy. Zatrudnieni w nich pracownicy mieli bogate doświadczenia walki z władzą. Zasilali szeregi rewolucjonistów 1905 r., uczestniczyli w strajkach robotniczych międzywojnia, pod okupacją niemiecką prowadzili liczne akcje sabotujące produkcję na rzecz machiny wojennej III Rzeszy. W latach 1939-1943 w dzielnicy doszło do wielu egzekucji mających być karą za kradzieże produktów wytwarzanych w miejscowych fabrykach lub włamania do niemieckich pociągów towarowych. W miejscach ulicznych kaźni mieszkańcy Woli ryzykując życie, składali kwiaty i zapalali świece. Byli także naocznymi świadkami dramatu warszawskiego getta. Udzielali pomocy w nim przebywającym, przekazując żywność wykradającym się Żydom lub dając im schronienie. "Skończą z nimi, wezmą się za nas" - usłyszał od swojej babci jeden z młodych mieszkańców Woli, gdy wiosną 1943 r. niedaleko płonęło getto. Powstanie Warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku. To jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w polskiej historii. Powstanie trwało 63 dni i pochłonęło dziesiątki tysięcy ofiar, z czego większość stanowiły ofiary cywilne. Przypominamy najważniejsze fakty i wydarzenia dotyczące Powstania Warszawskiego. W ramach rozpoczętej w styczniu 1944 roku akcji „Burza” Armia Krajowa starała się na początku unikać samodzielnego rozpoczynania walk w mieście. Wcześniej, AK wraz z Armią Czerwoną zdobyło Wilno i Lwów. Jednak już po walkach, oficerowie byli aresztowani przez NKWD, a oddziały rozbrajane lub włączane do armii Berlinga. Dlatego, w wypadku stolicy, dowództwo Armii Krajowej postanowiło, że trzeba wyprzedzić Rosjan i spróbować samemu odbić Warszawę z rąk Niemców. Jednym z głównych inicjatorów Powstania Warszawskiego był Leopold Okulicki ps. „Niedźwiadek”. Argumentował on, że jeśli powstanie się powiedzie, to Rosja będzie musiała „albo uznać nas, albo siłą złamać na oczach świata”. Decyzja o walce z Niemcami w Warszawie podjął gen. Tadeusz Komorowski „Bór” 22 lipca. Decyzja nie była konsultowana z władzami w Londynie. Pozostawało tylko ustalić dokładny termin rozpoczęcia walki, z którym czekano, aż front zbliży się do Warszawy. W sztabie oceniano, ze Armia Krajowa będzie w stanie utrzymać miasto zaledwie kilka dni, dlatego sukces powstania uzależniono od szybkiego załamania wojsk niemieckich i wkroczenia Rosjan do miasta. 31 lipca, po otrzymaniu fałszywej informacji o tym, że Rosjanie już wkraczają na Pragę, gen. „Bór” po konsultacji z szefem sztabu gen. Pełczyńskim, szefem operacji gen. Okulickim, komendantem okręgu płk. Chruścielem i delegatem rządu na kraj Janem Jankowskim podjął decyzję o rozpoczęciu powstania w Warszawie o godz. 17:00 następnego dnia – 1 sierpnia 1944. Powstanie Warszawskie – to trzeba wiedzieć o bohaterskim zrywie Przed Godziną „W”Pierwsze strzały w Powstaniu Warszawskim zostały oddane przed godz. 14 na Żoliborzu, gdzie żołnierze drużyny Zdzisława Sierpińskiego transportujący broń dla oddziału Zgrupowania „Żniwiarz” wdali się w potyczkę z niemieckim patrolem. Również w innych dzielnicach walki miały miejsce jeszcze przed godziną „W”. Na Woli i Śródmieściu Północnym rozpoczęły się ok. 16. Dzięki temu i dzięki meldunkom konfidentów, Niemcy mogli trochę wcześniej ogłosić alarm (o godz. 16:30) i przygotować się na uderzenie powstańców. Jednak nie byli już w stanie zapobiec wybuchowi Powstania Warszawskiego1 sierpnia o godz. jednostki Okręgu Warszawskiego AK oraz oddziały dyspozycyjne KG AK zaatakowały niemieckie obiekty we wszystkich dzielnicach okupowanej Warszawy. W dużej mierze polskie natarcie zakończyło się niepowodzeniem. Co prawda zdobyto kilka strategicznych punktów w Warszawie, w tym gmach „Prudentialu” przy pl. Napoleona, czyli najwyższy budynek w mieście, jednak szturm na większość obiektów zakończył się klęską. Powstańcom nie udało się zdobyć lotniska na Okęciu, żadnego z mostów, jak również żadnego z warszawskich dworców kolejowych. Udało im się za to wzbudzić nadzieje w sercach Warszawiaków, którzy entuzjastycznie zaczęli uczestniczyć w budowie barykad i umocnienia zdobytych pozycji. Na budynkach pojawiają się biało-czerwone flagi, a z ulicznych głośników można usłyszeć patriotyczne przeciwko Niemcom – rozkład siłSiły AK w Warszawie liczyły około 45 tys. żołnierzy, z czego 1 sierpnia udało się zmobilizować ok. 35 tys. Byli bardzo słabo uzbrojeni. W dniu powstania broni palnej miało wystarczyć jedynie dla 3,5 tys. żołnierzy, czyli ok. 10 proc. wszystkich żołnierzy. W powstaniu walczyło także 2,5 tys. żołnierzy z innych organizacji, czyli z Narodowych Sił Zbrojnych, Korpusu Bezpieczeństwa, Polskiej Armii Ludowej oraz Armii Ludowej. Po przeciwnej stronie walczyło 16 tys. Niemców z garnizonu Warszawy, którzy byli wspomagani przez przebywających w okolicy żołnierzy zmierzających na wschodni front oraz grupy wysłane specjalnie w celu stłumienia powstania. Łącznie w różnych okresach powstania z Polakami walczyło ok. 50 tys. powstania: Antoni Chruściel ps. „Monter”Antoni Chruściel ps. „Monter” dowodził całością sił powstańczych. Jego sztab znajdował się w gmachu PKO w Śródmieściu. W pierwszych dniach powstania uważał, że Niemcy wkrótce wycofają się z Warszawy, dlatego należy tak organizować działania, żeby im tego nie utrudniać. Nawet w ostatnich dniach walk sprzeciwiał się rozmowom kapitulacyjnym. Po upadku powstania „Monter” znalazł się w niewoli niemieckiej. Po zakończeniu II wojny światowej udał się na przez Aleje JerozolimskieUmocnione wykopem i barykadami przejście przez Aleje Jerozolimskie było jednym z ważnych pod względem strategicznym miejsc na mapie powstańczej Warszawy. Umożliwiało utrzymanie łączności i przejście oddziałów między północną i południową częścią miasta. Nocą korzystali z niego także cywile. Mimo ciągłych niemieckich ataków utrzymało się do końca Błyskawica8 sierpnia w walczącej Warszawie uruchomiona zostaje radiostacja „Błyskawica”. Codzienny program w sierpniu składa się z dziennika, reportaży z walk, komentarzy, głosów prasy powstańczej, programu artystycznego. „Błyskawica” nadawała do 4 października. Przed zniszczeniem radiostacji na antenie została puszczona „Warszawianka”.Rzeź WoliOd tzw. czarnej soboty 5 sierpnia do 7 sierpnia na Woli zamordowano od 30 tys. do 65 tys. polskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Była to prawdopodobnie największa jednorazowa masakra ludności cywilnej dokonana w Europie w czasie II wojny światowej. Rzezią dowodził SS-Gruppenführer Heinz Reinefarth, nazwany później katem Woli. Ciała ofiar były palone, a osoby, których nie zamordowano trafiły do obozów koncentracyjnych. Rzezi Woli dokonali w dużej mierze żołnierze z dywizji Dirlewangera, złożonej z wyciągniętych z więzień i obozów niemieckich kryminalistów. Oddział już wcześniej „zasłynął” niebywałym okrucieństwem wobec ludności cywilnej. Sam Reinefarth nigdy nie poniósł odpowiedzialności za swoje OchotyNa Ochocie broniły się dwie powstańcze reduty: kaliska i wawelska obsadzone przez oddziały złożone z niedobitków różnych powstańczych jednostek. Jednak już do połowy sierpnia obrona upada pod naporem hitlerowców. Pozbawieni jakiejkolwiek ochrony byli mieszkańcy Ochoty, którzy padli ofiarą przemocy członków kolaboracyjnego pułku szturmowego SS RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Narodowa). Jednostką dowodził Bronisław Kamiński, urodzony w Witebsku w 1899 r. pół-Polak, pół-Niemiec uważający się za Rosjanina. Po opuszczeniu Warszawy Kaminski został w tajemnicy przed swoimi ludźmi skazany przez Niemców na śmierć za niesubordynację. 4 sierpnia żołnierze RONA zaczęli gwałcić, rabować i mordować cywilów na Ochocie. Do szczególnie brutalnych scen dochodziło na ochockim Zieleniaku, który stał się przejściowym obozem dla ludności cywilnej. Zwłoki zamordowanych i zmarłych więźniów obozu były palone w sali gimnastycznej Liceum im. Hugona Kołłątaja. Ogółem śmierć w powstaniu poniosło ok. 10 tysięcy mieszkańców Ochoty, w tym około 1000 na terenie ostrzał WarszawyW trakcie powstania Warszawa była ostrzeliwana przez 124-tonowy moździerz kalibru 600 mm Karl-Gerät 040 nazywany „Ziu” od imienia jednego z nordyckich bóstw. Moździerz wystrzelił kilkadziesiąt pocisków o wadze przekraczającej 2 tony. Jego maksymalny zasięg wynosił prawie 7 kilometrów. Jeden z nich trafił 18 sierpnia w budynek, w którym znajdowała się restauracja „Adria” i przebił się do piwnicy, ale nie eksplodował. Inny trafił w warszawski wieżowiec Prudential. Warszawa była też ostrzeliwana z mniejszych moździerzy i z niemieckich bombowców Junkers Ju 87 Stuka nazywanych powszechnie PAST-yW nocy z 19 na 20 sierpnia Powstańcom batalionu „Kiliński” udało się zdobyć ośmiopiętrowy gmach PAST-y, czyli wieżowiec Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej. Był to ważny punkt, z którego Niemcy prowadzili ostrzał. Powstańcy zdobyli w gmachu duże ilości broni. W wyniku szturmu zginęło 38 Niemców, a 121 dostało się do niewoli. Powstańcy stracili przynajmniej 17 żołnierzy.„Kubuś”Najważniejszą akcją, w której wziął udział powstańczy wóz bojowy „Kubuś”, był kilkukrotny atak zgrupowania „Krybar” na Uniwersytet Warszawski, w którym znajdował się niemiecki bastion. „Kubuś” został zbudowany w 13 dni na bazie podwozia z ciężarowego Chevroleta. Powstał w warsztacie samochodowym na rogu ulic Tamka i Topiel. Był prowizorycznym transporterem opancerzonym skonstruowanym przez obłożenie podwozia stalowymi płytami, uzbrojonym w karabin maszynowy i miotacz ognia. Niestety, żaden z ataków na UW się nie powiódł, a Kubuś został unieruchomiony 6 września. Zachowany oryginał można oglądać w Muzeum Wojska Polskiego w pojazdyW ataku na UW wziął również udział inny transporter opancerzony – „Jaś” znany wcześniej jako „Wiking”, a po śmierci swojego dowódcy ochrzczony jego pseudonimem jako „Szary Wilk”. To jeden z pojazdów zdobytych przez powstańców. Żołnierze batalionu „Zośka” zdobyli także dwa czołgi typu „Panther”, które uczestniczyły w akcjach bojowych. Powstańcy mieli zdobyć też niemiecki czołg „Tygrys”, który jeden z młodych żołnierzy miał niemal natychmiast uszkodzić przy próbie uruchomienia. Opowieść powstańców jest o tyle nieprawdopodobna, że „Tygrysy” nie brały udziału w walkach w Powstaniu. Jednak parę sztuk wyjątkowo uczestniczyło w konwoju przewożącym rannych żołnierzy, i w okolicy Placu Narutowicza miały wpaść w powstańczą StarówkiJuż 6 sierpnia Niemcy odcięli Stare Miasto od Śródmieścia, a 13 zamknęli pierścień wojsk wokół całego Starego Miasta. Krwawe walki trwały do 2 września, kiedy ostatnie powstańcze odziały się ewakuowały. Płk. Karol Ziemski „Wachnowski” wyprowadził kanałami 4,5 tys. powstańców, w tym 1,5 tys. uzbrojonych. W tym czasie siły niemieckie, podległe gen. Reinefarthowi, pacyfikują dzielnicę, w której pozostało ok. 40 tys. mieszkańców, mordując ich masowo i w trakcie Powstania Warszawskiego były wykorzystywane do łączności oraz transportu broni, amunicji i środków opatrunkowych. Później bardzo często służyły często jako jedyna droga ucieczki i ewakuacji rannych. Istniało kilka tras kanałowych łączących dzielnice miasta. Powstańcze trasy kanałowe liczyły w sumie blisko 25 km. Z początku Niemcy nie zdawali sobie sprawy, jak wielka wagę dla powstańców mają kanały, ale zmieniło się to po ucieczce obrońców Starego Miasta. Podróż kanałami była ekstremalnie trudna ze względu na ciemność, wrzucane do kanałów przez Niemców granaty i chemikalia. Wielu ludzi nie wytrzymywało jej fizycznie, a zwłaszcza psychicznie. Ginęli samotnie z wycieczenia, popełniali samobójstwa lub byli tratowani przez tłum uciekających. Kolejni przechodzący tamtędy powstańcy musieli mijać ciała poległych towarzyszy broni, a często wpadali w nie po ciemku, co potęgowało tzw. „czołgu pułapki” na KilińskiegoWokół wybuchu na ulicy Kilińskiego w Warszawie, do którego doszło 13 sierpnia, narosło mnóstwo mitów. Mówiło się o tym, że odnaleziony pojazd był tak naprawdę niemiecką pułapką z ustawionym zapalnikiem czasowym. Z kolei Lucjan Fajer błędnie podawał, że zdobycznym pojazdem była samobieżna mina „Goliath”. Obecnie historycy są zgodni, że zdobytym przez powstańców pojazdem nie był czołg, a ciężki nosiciel ładunków Borgward B IV. Pojazd był wykorzystywany przez Niemców jako samobieżny stawiacz min, służący do niszczenia umocnień, takich jak powstańcze barykady. Zdobyty przez powstańców pojazd przewoził 500 kg ładunków wybuchowych. Najbardziej prawdopodobne jest to, ze w czasie pokonywania małej barykady ładunek się obluzował i upadł, co spowodowało masakrę. W wybuchu zginęło 300 osób, które chciały obejrzeć zdobyty „czołg”, w tym wielu powstańców. Szczątki zabitych znajdowano na dachach, gzymsach i sąsiednich zrzutyOd 4 sierpnia Alianci organizowali nad Warszawą zrzuty zaopatrzenia. Lotnicy startowali z baz we Włoszech z amunicją bronią, lekarstwami i żywnością. Alianci odbyli nad Warszawa około 200 lotów i zrzucili około 230 ton zasobów, z czego 50 ton trafiło do Polaków. Do 10 września Stalin nie pozwalał korzystać z zajętych przez siebie lotnisk, co wykluczało dostarczanie pomocy przez Amerykanów. 18 września 107 amerykańskich „latających fortec”, startujących z Anglii, dokonało największego jednorazowego zrzutu – 80 ton uzbrojenia oraz 20 ton żywności i lekarstw. Tylko ok. 20 procent zasobników trafia w ręce Powstańców. W sumie Alianci, wliczając w to amerykańską operację, wysłali nad Warszawę ok. 300 lotów i stracili ok. 40 samolotów. Życie straciło ponad 200 pilotów, Polaków, Brytyjczyków, Południowo-afrykańczyków i i mundury powstańcówPowstańcy dysponowali bardzo ograniczonymi zasobami, zwłaszcza jeśli chodzi o uzbrojenie. Dlatego samodzielnie produkowali broń: własne granaty – „filipinki”, „sidolówki” i „karbidówki” oraz miotacze płomieni, granatniki, wyrzutnie butelek i miny. W powstańczych rusznikarniach składany jest pistolet maszynowy „Błyskawica”, wzorowany na angielskim stenie. Materiały wybuchowe do wyrobu broni były pozyskiwane ze zrzucanych na miasto niewypałów. „Mundury” powstańców to zwykłe cywilne ubrania, zdobyczne niemieckie stroje, lub, u niewielu, polskie mundury z września 1939 r. Wszystkie łączy jeden element – noszone na prawym ramieniu biało-czerwone opaski z odbitą pieczęcią orła i literami WP oznaczającymi Wojsko w powstaniuTrudno ustalić dokładną liczbę dzieci, które brały udział w Powstaniu Warszawskim. Najmłodsi pomagali przy budowie barykad, roznosili powstańcze gazetki, listy, dostarczali żołnierzom środki sanitarne. Nieco starszym dzieciom powierzano bardziej odpowiedzialne i trudniejsze zadania. W powstańczych działaniach uczestniczyli nie tylko chłopcy, ale również dziewczęta. Często słyszy się zarzuty o wykorzystaniu przez powstańców małych dzieci do walki z bronią w ręku. Są one w większości nieprawdziwe i opierają się na pozowanych zdjęciach. Oczywiście, zdarzały się przypadki, kiedy mali powstańcy zawyżali swój wiek, tylko po to, żeby móc wziąć udział w walce, ale zwykle znajdowano dla nich inne zajęcia. Wielu z młodocianych żołnierzy oddało w powstaniu Kronika FilmowaW trakcie całego powstania polowi Sprawozdawcy Wojenni Biura Informacji i Propagandy KG AK nakręca ponad 30 tys. metrów taśmy filmowej reportaży z powstańczych walk. Wszystko to składało się na Powstańczą Kronikę Filmową. Reportaże pod wspólnym tytułem „Warszawa walczy” były czasie powstania wyświetlane w kinie „Palladium” na ul. i głódSpichlerzem dla Warszawy okazały się magazyny Browaru Haberbuscha i Schielego, w których przechowywane były duże ilości zboża. Po zapasy przybywali mieszkańcy wszystkich dzielnic. Im dłużej trwało powstanie, tym potrzebujących było więcej. Z jęczmienia gotowano tak zwaną pluj-zupę, której nazwa pochodzi od tego, że w trakcie jej jedzenia trzeba było wypluwać łupiny z niełuskanego zboża. „Spichlerz” udało się utrzymać do końca walk. Z powodu ogólnie panującego głodu mieszkańcy miasta zjadali konie, koty i psy. Woda była zapewniona przez studnie, kopane doraźnie na podwórkach pocztaHarcerska poczta polowa wystartowała 6 sierpnia i wkrótce objęła swoim zasięgiem całe miasto. W każdej dzielnicy zostało umieszczonych kilka skrzynek pocztowych z orłem i harcerską lilijką. Listy zawierające do 25 słów i podlegające cenzurze wojskowej można było nadawać bezpłatnie. W pierwszym okresie Powstania młodzi harcerze dziennie roznosili ich około 3,7 tysięcy, a w ciągu całych 63 dni walk poczta miała dostarczyć od 140 tys. do 200 tys. przesyłek. Wielu łączników zginęło lub zostało i sanitariuszkiPowstańcze szpitale ratowały rannych i udzielały pomocy chorym, których nie dało się ewakuować z miasta. Powstańcy wykorzystywali cywilne szpitale i organizowali liczne szpitale polowe. Sanitariuszki, którymi zwykle były młode dziewczyny, pracowały nie tylko w szpitalach, ale także na linii frontu. Wiele z nich zostało zamordowanych przez Niemców, wbrew obowiązującym konwencjom Powstania WarszawskiegoDowódca AK, generał Tadeusz „Bór” Komorowski zdecydował o kapitulacji powstania pod koniec września. W nocy z 2 na 3 października w Ożarowie zostaje podpisany układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Warszawę muszą opuścić wszyscy Powstańcy, którzy oddadzą się do niewoli niemieckiej, ale zostaną uznane ich prawa kombatanckie. W niewoli znalazło się ponad 17 tys. powstańców, z gen. Tadeuszem Komorowskim „Borem” i gen. Antonim Chruścielem „Monterem”. Dodatkowo Warszawę musiała opuścić cała ludność cywilna, czyli około 550 tys. Warszawiaków. Zostają oni skierowani na przymusowe roboty do III Rzeszy, do obozów koncentracyjnych, lub w głąb Polski. Części udało się tys. - szacunkowo tyle ofiar cywilnych pochłonęło powstanie. 12 ton popiołów podchodzących ze spalonych zwłok zamordowanych Polaków zebrano na Woli. Wśród życie w walkach o stolicę straciło ok. 16 tys. osób. Rannych zostało 25 tys., w tym 6,5 tys. ciężko rannych. Po przeciwnej stronie zginęło 10 tys. hitlerowców tłumiących ruinPodczas dwóch miesięcy walk zniszczeniu uległo 25 proc. zabudowy lewobrzeżnej Warszawy. Stare Miasto zostało niemal w 100 proc. zrównane z ziemią. W okresie popowstaniowym na skutek systematycznego i planowego wyburzania zniszczeniu uległo ponad 30% zabudowy lewobrzeżnej Warszawy - to więcej niż uległo zniszczeniu w czasie dwóch miesięcy powstania. Przybliżona ilość gruzów pokrywających Warszawę w 1945 oszacowana została na 20 milionów metrów sześciennych. Łącznie zniszczonych zostało 72 proc. zabudowy mieszkalnej, 90 proc. zabudowy przemysłowej oraz 90 proc. obiektów zabytkowych i 100 proc. mostów. W ruinach miasta, mimo nakazu ewakuacji miasta ukrywali się tzw. Robinsonowie, Warszawiacy, którzy nie chcieli opuścić swojej stolicy. 16 tys. – według szacunków tylu powstańców straciło życie w walkach o stolicę. Rannych zostało 25 tys. powstańców, w tym 6,5 tys. ciężko rannych. 10 tys. hitlerowców – tylu z nich według szacunków zginęło podczas tłumienia powstania. 150-180 tys. – szacunkowo tyle ofiar cywilnych pochłonęło powstanie. 12 ton popiołów podchodzących ze spalonych zwłok zamordowanych Polaków zebrano na Woli. 72 proc. zabudowy mieszkalnej, 90 proc. zabytków – to skala zniszczeń Warszawy. Galeria: Powstanie Warszawskie na oryginalnych zdjęciach

7 metrów pod ziemią powstanie warszawskie