Posłowie zagłosowali przeciwko odrzuceniu obywatelskiego projektu "Stop pedofilii" i skierowali go do dalszych prac w sejmowej komisji Tekst ustawy jest na tyle ogólnikowy, że karze może podlegać wszystko, co związane z seksualnością i płciowością - lekcja biologii o układzie rozrodczym, informacje na temat profilaktyki HIV/AIDS, teksty dotyczące seksualności na portalach Temat edukacji seksualnej w Polsce jest tematem bardzo burzliwym. W tym miejscu ścierają się poglądy mówiące, że edukacja seksualna powinna być na najwyższym poziomie z poglądami, że edukacja seksualna nie jest dzieciom potrzebna, a takie tematy są zbyt intymne i można je poruszać tylko w domu, albo też nie. Przyjrzyjmy się Ustawa, zmierzając do uniemożliwienia prowadzenia działań z zakresu edukacji seksualnej w Polsce, patologizuje te bardzo potrzebne oddziaływania. Autorzy projektu Ustawy dążą do postawienia na równi edukacji seksualnej z propagowaniem pedofilii (nowe przepisy mają wejść w skład art. 200b Kodeksu karnego, który dotyczy propagowania 16 posiedzenie Senatu RP 27-28 kwietnia 2016. Panie Marszałku. Wysoka Izbo. W Rzeczypospolitej Polskiej dzieci znajdują się pod szczególną ochroną, co gwarantuje art. 72 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Jest w nim mowa o ochronie praw dziecka jako obowiązku państwa, a także prawo każdego do żądania od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed prz Książka obrazkowa o edukacji seksualnej dl a dzieci jako medium kulturowe i polityczne, „Fo- rum Oświatowe” 2011 , nr 2 (45), s. 93–1 10; eadem, Tu zaszła zmiana… : o genderowych od- makalah hormat dan patuh kepada orang tua dan guru. Organizacja "Stop Pedofilii" zbiera podpisy pod projektem nowelizacji Kodeksu karnego. Zmiana ma polegać na rozszerzeniu art. 200b zakazującego propagowania i pochwalania czynów pedofilskich. Wzbogacona wersja przepisu penalizowałaby także każdą formę pochwalania i propagowania obcowania płciowego małoletnich. Edukacja seksualna dzieli rzeczników>> Uświadamianie na cenzurowanym Proponowana wersja przepisu zakłada, że osobie, która publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego, grozić będzie do dwóch lat pozbawienia wolności, czyli tyle samo co za pochwalanie zachowań pedofilskich. Co ciekawe, surowsza kara - bo 3 lata pozbawienia wolności - grozić ma każdemu, kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej. Pedofilia i homopropaganda W uzasadnieniu autorzy projektu tłumaczą że: "edukacja seksualna, w trakcie której rozbudza się dzieci seksualnie i oswaja się z homoseksualizmem, jest wykorzystywana jako narzędzie przez lobby LGBT do realizacji radykalnych celów politycznych, do legalizacji w Polsce adopcji dzieci przez homoseksualistów”. - Samozwańczy edukatorzy seksualni grasują w szkołach i zachęcają uczniów to masturbacji i innych obrzydliwych rzeczy. Krzywdzą w ten sposób dzieci. Chcemy ich powstrzymać - tłumaczy Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro -prawo do życia, która przygotowała obywatelski projekt. Dodaje, że termin złożenia dokumentu w Sejmie to 18 lipca 2019 r. W uzasadnieniu autorzy wskazują, że projekt to sprzeciw wobec: masowego oswajania dzieci i młodzieży z treściami niszczącymi poczucie wstydu, naturalnąochronę przed wykorzystywaniem seksualnym promocji wśród polskich uczniów homoseksualizmu, stanowiącego zagrożenie dla ich zdrowia,- wykorzystywania "edukacji" seksualnej do uzależnienia dzieci od seksu, forsowania edukacji seksualnej, opartej o Standardy Edukacji Seksualnej w Europie przez władze niektórych miast polskich Kara nie tylko dla edukatorów Według Mariusza Dzierżawskiego przepisy w projekcie sformułowano jasno i nie pozostawiają większego pola do interpretacji. Tymczasem przepis obejmowałby sprzedaż małoletniemu prezerwatyw lub rozmowę, w której rodzic tłumaczy własnemu dziecku konsekwencje podejmowania współżycia przed ukończeniem 18. roku życia. Część dotycząca propagowania współżycia nie obejmuje, jedynie czynów o charakterze publicznym. Jak tłumaczy prof. Andrzej Marek w komentarzu do kodeksu karnego w odniesieniu do zapisu dotyczącego czynów pedofilskich, propagowanie to przekazywanie, upowszechnianie wzorca zachowań o charakterze pedofilskim. Pochwalanie w rozumieniu KK oznacza natomiast wyrażanie aprobaty, wskazywanie na zalety określonych zachowań, usuwające wątpliwości czy zastrzeżenia co do ich zaaprobowania. Seks legalny, rozmowa o nim już nie Uwagę na szeroki zakres przepisu zwraca również Katarzyna Banasiak z Grupy Ponton. Jej zdaniem pomysł jest absurdalny i stwarza niebezpieczeństwo dla nauczycieli, pedagogów, psychologów szkolnych, edukatorów i edukatorek, ale przede wszystkim jest ogromnym zagrożeniem dla dzieci i młodzieży. - To rozwiązanie niezgodne z Konstytucją, gdyż ogranicza prawo do edukacji i ochrony zdrowia - podkreśla Katarzyna Banasiak. - Obecnie w Polsce można legalnie uprawiać seks od 15 roku życia. W tym projekcie nie ma ani słowa o tym, jak pomysłodawcy zamierzają rozwiązać sytuację, gdzie legalnie nastolatek może uprawiać seks, ale jakiekolwiek udzielenie mu informacji jak ma przy tym zadbać o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, będzie zagrożone pozbawieniem wolności. To zdumiewające, że są osoby, które za szerzenie wiedzy medycznej, psychologicznej, popartej badaniami naukowymi, dostosowanej do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia zrzeszającej 194 kraje, chcą kogokolwiek karać czy piętnować takie postawy. Pokazuje to absolutne odrealnienie i nieznajomość świata dzisiejszych nastolatków - podkreśla. Edukatorka dodaje, że do nadużyć i molestowania dochodzi raczej, gdy brakuje rzetelnej edukacji seksualnej. Katarzyna Banasiak podkreśla także, że autorzy projektu w ogóle nie biorą pod uwagę, że edukacja seksualna w szkołach prowadzona jest za zgodą rodziców. Rzetelna edukacja niezbędna dla bezpieczeństwa - Taki przepis byłby głupotą w najczystszej postaci - ocenia adwokat Joanna Parafianowicz. - Wielu tragedii w rodzaju: nastolatka rodzi dziecko, nie wiedząc w ogóle, że jest w ciąży, dałoby się uniknąć właśnie dzięki rzetelnej edukacji seksualnej. Dzieci, z którymi nikt nie rozmawia o seksie, rzucane są na głęboką wodę, w internecie spotykają się z wiedzą, która może zaniżyć ich poczucie wartości oraz skrzywić spojrzenie na to, co jest normą, a co nią nie jest - dodaje. Tłumaczy, że w przepisie nie da się za bardzo rozróżnić, co jest edukacją seksualną, a co propagowaniem lub pochwalaniem podejmowania obcowania płciowego. Jej zdaniem powinno się propagować dostrzeganie i przestrzeganie granic oraz rozróżnianie, co jest dobrym a co złym dotykiem. - Zamiast tego typu inicjatyw, potrzebne byłoby stworzenie porządnego systemu pomocy dzieciom w sprawach, które dotyczą molestowania. W swojej praktyce procesowej, często spotykam się z sytuacjami, gdy ofiara nie miała do kogo się zwrócić, a sprawca był bezkarny przez wiele lat. Dziecko, które nie potrafi rozróżnić dobrych zachowań od nadużyć, jest często pozostawione same sobie - konstatuje prawniczka. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów w programie LEX jest zależny od posiadanych licencji. W Sejmie właśnie odbywa się pierwsze czytanie projektu obywatelskiego "Stop pedofilii". Projekt zakłada penalizację edukacji seksualnej. PiS w pełni popiera projekt, posłowie partii domagali się jedynie wyższych kar za "przestępstwo". Piotr Kaleta (PiS) zwracał się do Joanny Scheuring-Wielgus z homofobicznym "dowcipem": "proszę pozdrowić Biedronia" Trwa właśnie „odwieszone posiedzenie” Sejmu, podczas którego, zgodnie z zapowiedziami, odbywa się pierwsze czytanie projektu obywatelskiego „Stop pedofilii”. Wypowiedzi klubu PiS, który do tej pory projektu obywatelskiego nie komentował jednoznacznie, wskazują na to, że projekt przejdzie pierwsze czytanie i zostanie skierowany do prac w komisji. Aktualizacja: zarządzono przerwę w posiedzeniu Sejmu. Blok głosowań odbędzie się w środę, 16 października, w godzinach Projekt obywatelski „Stop pedofilii” analizowaliśmy szczegółowo w tekście: Więzienie za edukację seksualną i przepisanie antykoncepcji. Projekt „Stop pedofilii” w Sejmie. Projekt, przygotowany przez środowiska ultrakatolickie, zakłada rozwinięcie art. 200b kodeksu karnego, który penalizuje „pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim”. Projekt zamierza rozszerzyć penalizację o „propagowanie lub pochwalanie podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej (…) w związku z wychowywaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką na terenie szkoły”. Takie przestępstwo zagrożone miałoby być karą do 3 lat więzienia. Choć w projekcie nie pojawia się wprost „edukacja seksualna”, to autorzy nie ukrywają, że właśnie o nią chodzi. Niejasne i na pozór niewinne sformułowania „propagowanie” czy „pochwalanie” w intencji projektodawców mogą być uznawane za podstawę do zakazu nowoczesnej edukacji seksualnej, której istotą jest otwarta rozmowa i przekazywanie wiedzy o obcowaniu seksualnym i w ogóle ludzkiej seksualności, w tym zagrożeniach, jakie grożą młodym ludziom (pedofilia). W uzasadnieniu projektu czytamy: „Odpowiedzialne za »edukację« seksualną środowiska wchodzą do kolejnych placówek oświatowych w Polsce, rozbudzając dzieci seksualnie oraz promując wśród uczniów homoseksualizm, masturbację i inne czynności seksualne”. Jako przykłady zajęć „propagujących lub pochwalających podejmowanie czynności seksualnych” wymieniane są zajęcia dotyczące: antykoncepcji; profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową (np. HIV i AIDS), dojrzewania i dorastania; dokument wymienia zwłaszcza takie problemy jak: – równość, tolerancja, różnorodność, – przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, – przeciwdziałanie przemocy, – homofobia, – tożsamość płciowa, gender. Zakaz „propagowania nietradycyjnych zachowań seksualnych wśród nieletnich” w Rosji Putina stanowi bat na osoby LGBT (prezydent Duda wyrażał zainteresowanie takim rozwiązaniem), w Polsce ustawa miałaby chronić młodzież przed wiedzą o seksualności niezgodną z katolickim nauczaniem o grzechu, czystości i wierności małżeńskiej (zobacz „Katecheza o seksie”). Projekt nowelizacji kodeksu karnego Art. 200b. §1. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. §2. Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego. §3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w §2 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. §4. Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Projekt jest nie tylko drakoński, ale zawiera wiele błędów. Przede wszystkim posługuje się pojęciem „osoby małoletniej”, czyli takiej, która ma mniej niż 18 lat. Tymczasem według polskiego prawa osoby powyżej 15 roku życia mogą podejmować aktywność seksualną. W myśl tych przepisów odpowiadałaby zatem nie tylko szkolna psycholożka mówiąca dwunastolatkowi, że masturbacja jest normalnym zjawiskiem, ale także seksedukatorka, która wyjaśnia siedemnastolatkom, jak bezpiecznie uprawiać seks. PiS i Konfederacja popierają W imieniu klubu PiS stanowisko wygłosił poseł Andrzej Matusiewicz. „Jak widzimy – obecna ochrona jest niepełna i niewystarczająca – perorował. Projekt zapewnia pełniejszą realizację praw człowieka, realizuje ochronę dóbr dziecka, poszanowania godności, wolności od przemocy psychicznej, ochrony jego prywatności i wrażliwości. To wszystko wartości konstytucyjne. Projektowana zmiana w pełni realizuje prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z przekonaniami”. PiS jednak uważa, że projekt powinien mocniej penalizować. Matusiewicz zwrócił uwagę, że przestępstwo zagrożone karą do trzech lat więzienia może zostać warunkowo umorzone. Dlatego propozycją PiS jest kara pięcioletniego więzienia. Zachwycony ustawą był także Jacek Wilk, poseł z list Kukiz’15, polityk Konfederacji: „Tak intymne sfery nie mogą być roztrząsane w szkołach”. Opozycja nawołuje do odrzucenia Krytykowali projekt: Arkadiusz Myrcha (KO): „Lektura nie pozostawia złudzeń, że chodzi o kryminalizację edukacji seksualnej”. „To manifest, a nie merytoryczne uzasadnienie ustawy, brakuje badań, opinii ekspertów, analizy orzecznictwa”. Krzysztof Paszyk (PSL): „To projekt, który penalizuje wszystkie inicjatywy edukujące dzieci, młodzież o sprawach seksualności i fizyczności”. „Mówię z perspektywy rodzica: Państwo widzicie zagrożenie nie w tym miejscu, gdzie ono występuje. Największe zagrożenie jest tu – w telefonach, tabletach, smartfonach. Dzieci w smartfonach mają pornografię w najgorszym wydaniu”. Joanna Scheuring-Wielgus (Lewica) zwracała uwagę, że to nie edukacja seksualna jest problemem, ale jej brak. Wypomniała Stanisławowi Piotrowiczowi obronę księdza pedofila, przypomniała o „ciumkaniu„. Po wystąpieniu Scheuring-Wielgus na mównicę wszedł Piotr Kaleta z PiS, krytykując jej wystąpienie. Swoje wystąpienie skończył słowami „proszę pozdrowić Roberta Biedronia”, co stanowiło czytelną homofobiczna aluzję do orientacji homoseksualnej lidera Wiosny, która – według propagandy homofobicznej – łączy się z pedofilią. Jarosław Kaczyński ostrzegał w kampanii wyborczej przed zagrożeniem „naszych dzieci” ze strony LGBT. Głosowanie nad projektem odbędzie się w środę 16 października ok. Co istotne, projektów obywatelskich nie obejmuje zasada dyskontynuacji. Oznacza to, że nawet jeśli ustawa przejdzie w środę tylko pierwsze czytanie, będzie mogła trafić do komisji i na kolejne czytania w następnej kadencji Sejmu. Dominika Sitnicka Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o polityce i mediach. Prowadzi relacje LIVE w mediach społecznościowych. Opublikowano: 2019-10-21 18:01: · aktualizacja: 2019-10-21 18:09: Dział: Polityka Nie mają się czym zajmować?! PE będzie debatował o "zakazie edukacji seksualnej" w Polsce. Europoseł PiS: To inicjatywa Biedronia Polityka opublikowano: 2019-10-21 18:01: aktualizacja: 2019-10-21 18:09: autor: Pixabay; Twitter/Zdzisław Krasnodębski; Fratria W poniedziałek w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbędzie się debata dotycząca edukacji seksualnej w Polsce. Wniosek w tej sprawie złożyła grupa socjalistów i demokratów, a PE zgodził się w głosowaniu na zorganizowanie debaty. CZYTAJ RÓWNIEŻ: Marzena Nykiel: W walce o lewicowe formatowanie świata nie będzie żadnych granic i świętości. Czy strona konserwatywna ma na to skuteczną odpowiedź? CZYTAJ TAKŻE: Aleksandra Jakubowska: Kłamią aktywiści LGBT+, politycy, dziennikarze i celebryci, czyli więzienie za edukację seksualną. Kluczowe jest wczytanie się w projekt „Stop pedofilii” Wniosek przedstawiła liderka socjalistów i demokratów, Hiszpanka Iratxe Garcia Perez. Ze źródeł PAP wynika, że w listopadzie może być w tej sprawie głosowana rezolucja. Właśnie grupa socjalistyczna z inicjatywy nieobecnego na sali posła Biedronia wprowadziła do porządku obrad sesji plenarnej PE dyskusję o „zakazie edukacji seksualnej” w Polsce — komentował na Twitterze prof. Zdzisław Krasnodębski, europoseł PiS. Wniosek przeszedł z poparciem „konserwatystytów” z EPP, w tym z CSU — podkreślił W mocnych słowach odniosła się do całej sytuacji europosłanka PiS Beata Kempa. Robert Biedroń nie cofnie się przed niczym, byle besztać Polskę. Wniosek traktuję jako świadome wprowadzanie PE w błąd. Byle wywoływać wojnę ideologiczną. Ta ustawa ma zakazywać propagowania pedofilii - czyli rozumiem, że jesteś za propagowaniem obrzydliwego przestępstwa przeciw dzieciom? — napisała. Projekt nowelizacji polskiego Kodeksu karnego przygotowała inicjatywa „Stop pedofilii”. Jak przekonują autorzy projektu, jego celem ma być „zapewnienie prawnej ochrony dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją”. Zdaniem posłów PO-KO, prawdziwą intencją projektodawców jest zakazanie prowadzenia edukacji seksualnej w Polsce. Sejm nie przyjął w minioną środę złożonego podczas pierwszego czytania przez posłów PO-KO wniosku o odrzucenie tego projektu w całości. Posłowie opowiedzieli się natomiast za skierowaniem projektu do dalszych prac w komisji. CZYTAJ WIĘCEJ: To ma być tzw. edukacja seksualna? Onet chwali się filmem z Niemiec. Edukatorka do 9-latków o waginie: „Wygląda jak bułka”. WIDEO „Patologia” pod oknem papieskim! „Taneczny protest” środowisk LGBT. Tłumowi przeciwstawił się ksiądz z różańcem. WIDEO Lewica rozkręca emocje przed Sejmem. Feministki zorganizowały manifestację pod nazwą „Jesień Średniowiecza”. ZDJĘCIA I WIDEO kpc/PAP Publikacja dostępna na stronie: Ustawa o zakazie edukacji seksualnej jest narzędziem służącym utrwalaniu świadomości ofiarniczej i niewolniczej, narzędziem do utrwalania poczucia wstydu i grzechu związanego z ciałem i seksualnością. Nie ma to nic wspólnego z budowaniem społeczeństwa wolnego, radosnego, żyjącego w pokoju. Edukacja seksualna jest ważna z dwóch podstawowych powodów: ważne jest rozumienie ryzyka jaki niesie kontakt seksualny z drugą osobą, jak i w znaczeniu obszaru wzbogacającego nasze życie. Stajemy przed szeregiem wyzwań i problemów związanych ze zdrowiem seksualnym: rosnąca liczba zachorowań na HIV, choroby przenoszone drogą płciową, przemoc seksualna (o tym niżej), niechciane ciąże nastolatek. I wszystko to jest ważne. Lecz nie tylko to. Uzyskanie wiedzy w zakresie edukacji seksualnej jest kluczowe dla podniesienia jakości swojego życia seksualnego, ale także dla podniesienia jakości życia w ogóle. Celem edukacji seksualnej jest rozwinięcie pozytywnego nastawienia do własnej seksualności, która często niestety obarczona jest wieloma kompleksami wynikającymi z przekazów popkulturowych, marketingowych, choćby jasnych popkulturowych przekazów co do tego, jak powinno wyglądać idealne męskie lub kobiece ciało, a także sugestywnych treści porno o tym, jak wygląda seks. Lecz jakie jest nastawienie do własnej seksualności ma także swoje źródło w domu rodzinnym, w którym albo rozmawiało się o seksie, albo nie, albo tłumaczyło się dziecku różne sprawy związane z dojrzewaniem, z popędem płciowym albo nie ruszało się tych tematów, pozostawiając dziecko w niewiedzy co do samego siebie, w niepokoju związanym ze zmianami, które się w nim odbywają. Wychowanie seksualne ma więc na celu rozwijanie pozytywnego nastawienia wobec innych, którzy mają inne ciała, inną orientację, inaczej się identyfikują albo próbują zidentyfikować, określić swoją tożsamość. Edukacja seksualna jest przeciwdziałaniem przemocy seksualnej, w tym pedofilii, a nie jej równoznacznikiem (!). Proszę sobie uzmysłowić, że 9/10 Polek doświadczyło w swoim życiu jakiejś przemocy seksualnej, 20% – gwałtu, a aż 91,8% ofiar gwałtu nie zgłosiło tego policji z powodu wstydu i braku wiary w realną pomoc (za Fundacją Ster). Według badań nieco ponad 12 proc. nastolatków padło ofiarą wykorzystywania seksualnego; wykorzystywania seksualnego z kontaktem fizycznym doświadczyło 6,4 proc. młodych ludzi, bez kontaktu fizycznego zaś 8,9 proc. – cytowane dane pochodzą z 2016 r. z raportu fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pt. „Wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie a konsekwencje w życiu dorosłym”. To są dane zatrważające. Edukacja seksualna ma temu przeciwdziałać, wyposażać w narzędzia: wiedzę i umiejętności mające przeciwdziałać wszelkim nadużyciom seksualnym. Mówiąc o wychowaniu seksualnym przepadł gdzieś ten wątek holistyczny, czyli zapoznanie się ze wszystkimi aspektami seksualności, co do której podczas takich zajęć młody człowiek może uzyskać bezstronne, naukowe informacje i zdobyć umiejętności do radzenia sobie z tymi informacjami, w końcu rozwinąć postawy pozbawione uprzedzeń, pełne szacunku do innych, pozwalające zbudować społeczeństwo, w którym brane są pod uwagę racje różnych stron. Trzeba także zaznaczyć, że edukacja seksualna jest obszarem interdyscyplinarnym, zahaczającym o etykę, biologię, bioetykę, filozofię, pedagogikę, politykę, psychologię, psychiatrię, wreszcie – wiedzę o społeczeństwie. Posłowie PiS zagłosowali za ustawą o zakazie edukacji seksualnej, kierując ją do dalszych prac w komisji. Autorzy projektu o zakazie „edukacji” seksualnej – gdzie wyraz edukacja pojawia się w cudzysłowie, jakby był to jakiś dziwoląg językowy – zdają się opierać swoje przesłanki jedynie na własnej wrażliwości i politycznym oportunizmie. I jakkolwiek wrażliwość społeczna i indywidualna są istotne, to nie powinny być podstawą do formułowania tego typu zakazów i projektów ustaw, gdyż konstruowanie czy utrwalanie sfery publicznej nie może być oparte na czyjejś wrażliwości – bo tę każdy ma inną. Sfera publiczna, aby mogła być sferą publiczną, w obrębie której przecież, negocjowane są i ustalane rzeczy ważne dla społeczeństwa i dla jednostek, musi zwyczajnie wspierać się wiedzą i argumentacją wynikającą z oczytania, z obeznania, z doświadczenia. Tymczasem, to co Sejm zrobił 16 X 2019, czyli większością głosów poparł projekt, który jest zwyczajnie krzywdzący dla ludzkiej świadomości, jest nie do pomyślenia, dziś w 2019 roku, w XXIw. Dlatego dziś szczególnie trzeba mówić jeszcze więcej o tym, czym jest wychowanie seksualne, i te słowa kieruję do Was i do pana Prezydenta z apelem o zawetowanie tej ustawy. Nawet jeśli ten ruch miałby na celu zgarnięcie elektoratu centrowego. Oczywiście rozumiemy, że konflikt między modernistami a tradycjonalistami jest odwieczny, więc zawsze będą grupy, które będą próbowały zachować status quo lub cofnąć się do czasów średniowiecza, i będą też takie grupy, które będą starać się popchnąć świat do przodu, edukować, zaopatrywać w wiedzę, rozwijać świadomość. W tym przypadku bądźmy po tej drugiej stronie. To ważne dla nas wszystkich. Dziś komentarze w debacie publicznej, także te internetowe są pełne nienawiści wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej, określające się tożsamościowo inaczej lub nie będące jeszcze zdolne określić swojej tożsamości czy seksualnej, czy płciowej. Stąd litera Q oznaczająca questioning do skrótu LGBT (lesbian, gay, bisexual, transgender). Znak plus oznacza wszystkich, którzy wspierają lub należą do tego środowiska. Wspomniałam tutaj o edukacji seksualnej, która uświadamia w kwestii świadomości ryzyka wynikającego z kontaktów seksualnych, lecz nie tylko to jest celem wychowania seksualnego. Celem takiej edukacji jest zbudowanie w człowieku pozytywnego nastawienia do seksualności, bez poczucia winy i bez poczucia grzechu, które to są ciężkim orężem środowisk prawicowo-katolickich w walce o utrwalenie świadomości ofiarniczej i niewolniczej. Chciałabym byście mnie dobrze zrozumieli. Mówię o tym z perspektywy katoliczki, która w Kościele katolickim poszukuje mądrości wynikającej z odczytania przeszłości Kościoła, nie jako instytucji jedynie dającej schronienie i pocieszenie, lecz z drugiej -odczytania tej historii, w której Kościół był także instytucją, obsesyjnie żądającą ofiary: kiedyś w formie masowych krucjat, dziś w formie marginalizacji konkretnych grup społecznych, marginalizacji kobiet z życia kościelnego, a także – marginalizacji wiedzy. I wracając do wiedzy, która jest władzą, jak mówił francuski filozof Michel Foucault, można to sparafrazować do sformułowania, że brak wiedzy jest władzą. Brak edukacji seksualnej to brak wiedzy w podstawowym obszarze naszego życia, którego nie można tak po prostu wymazać, udawać, że nie ma, a szczególnie w wieku dojrzewania czy nawet w wieku niemowlęcym, w którym ciało ciągle o sobie przypomina. Ciało domaga się wiedzy, troski i zainteresowania, a nie negacji. Rozwijając pozytywne podejście do seksualności stwarzamy szanse na przeżywanie swojego życia seksualnego i partnerskiego w sposób satysfakcjonujący, a może nawet w sposób pełny. Wykształcenie takiego nastawienia, pozytywnego do seksualności, wiedzy na ten temat itp, jest naszą ochroną przez potencjalnym ryzykiem wynikającym z kontaktów intymnych z innymi ludźmi. Jest także naszą ochroną przed ignorancją i nietolerancją. Jest naszym narzędziem do tego, by rozciągnąć swój świat, rozszerzyć swoją wiedzę. Dlaczego, by z tego narzędzia opracowanego przez lekarzy, psychiatrów, psychologów, seksuologów, pediatrów i badaczy nie skorzystać? Nie jesteśmy w stanie przeczytać wszystkich książek, zapoznać się ze wszystkimi badaniami i opracowaniami na ten temat. Dlatego warto zapoznać się z dokumentem Biura Regionalnej Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy i Federalnego Biuro ds. Edukacji Zdrowotnej (BZgA). Dokument nosi nazwę „Standardy edukacji seksualnej w Europie. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem”. Można sobie od razu spojrzeć w literaturę naukową i zobaczyć, że to wynik ogromnej pracy badawczej z zakresu psychologii, seksuologii, pediatrii i medycyny. Warto przeczytać to, a także treść projektu ustawy o zakazie edukacji seksualnej, w której interpretacje zapisów w dokumencie o standardach edukacji seksualnej dają świadectwo głębokiej ignorancji i niezrozumienia roli, jaką w życiu każdego z nas odgrywa proces samoświadomości. Która zmienia życie indywidualności i społeczeństw tylko na lepsze. Natalia Wilk-Sobczak PS. We współczesnej szkole i debacie publicznej lekceważy się wiele rzeczy, od zmniejszania godzin przedmiotów humanistycznych i artystycznych (tzw. sztuk wyzwolonych) po lekceważenie roli swobodnej i pogłębionej wypowiedzi, krytycznego myślenia i rozmawiania o emocjach, ciele i własnej seksualności. O tym już mówiłam i będę mówić zawsze póki się to nie zmieni. Jako edukatorka i filozofka mam dodatkowo osobistą prośbę do rodziców i edukatorów, byśmy także czytali poezję erotyczną na lekcjach. Bez stworzenia autentycznej przestrzeni – w szkole lub przynajmniej w domu – na wspomniane wyżej działania, przy jednoczesnym utrwalaniu postaw zorientowanych na zysk (oceny, punkty, rankingi) i schemat (wypracowania pod klucz) współczesna szkoła i popkultura kształtują raczej postawę bezrefleksyjności, postawę nastawioną na „mieć”, a nie „być”, a potem w toku życia przy wsparciu wyrachowanych okoliczności rynkowych kształtuje – by posłużyć się określeniem niem. filozofa ze szkoły frankfurckiej Herberta Marcusego – człowieka jednowymiarowego. Technicznego, konsumenckiego, materialistycznego, bezrefleksyjnego, podatnego na wpływy zewnętrzne, łatwo sterowalnego i finalnie – niezdolnego do życia świadomego, radosnego i w pokoju. Zdjęcie przedstawia fresk Michelangelo pt. Stworzenie Adama (Creazione di Adamo). Według obywatelskiego projektu zmian w Kodeksie karnym za edukację seksualną należy karać więzieniem. Nowe regulacje dotknęłyby wszystkich tych, którzy w związku z pracą "propagują" lub "pochwalają" eksplorowanie seksualności ludzi poniżej 18. roku życia. Projekt wraca do Sejmu dziś razem z innymi obywatelskimi inicjatywami, w tym "Zatrzymaj aborcję" Kai Godek. Jeśli przejdzie, może doprowadzić do zamrożenia edukacji seksualnej w szkołach. W lipcu zeszłego roku do Sejmu trafił obywatelski projekt zmian w kodeksie karnym, które mają na celu zakazanie prowadzenia edukacji seksualnej wśród młodych osób. Podpisy pod projektem zbierała organizacja "Stop pedofilii", znana ze swoich homofobicznych opinii i opresyjnego stosunku wobec ludzkiej seksualności. W projekcie zapisano, że publiczne "propagowanie" i "pochwalanie" podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego ma być zagrożone karą do 2 lat więzienia, to samo "za pomocą środków masowego komunikowania" miałoby spotkać się z wyrokiem do 3 lat więzienia. W praktyce oznacza to, że wszystkie osoby zajmujące się edukacją seksualną wśród młodych miałyby być zagrożone karą więzienia. Projekty obywatelskie, które nie zostały rozpatrzone przez Sejm nie przepadają, ani nie muszą zostać ponownie zgłoszone - automatycznie przechodzą do porządku prac Sejmu kolejnej kadencji. Ich pierwsze czytanie musi się odbyć nie później niż w ciągu 6 miesięcy od daty pierwszego posiedzenia nowego Sejmu, a to odbyło się w dniach 12, 13, 19 i 21 listopada 2019. Pół roku mija 12 maja, więc projekt pojawił się w porządku obrad zaplanowanym na 15 kwietnia 2020. Kara więzienia za "seksualizację dzieci i młodzieży" Pomysł karania za edukację seksualną jest tym bardziej wstrząsający, że tzw. "wiek zgody" czyli minimalny wiek, w którym można zgodzić się na seks z drugą osobą w Polsce wynosi 15 lat. Tymczasem osoby małoletnie, o których mowa w projekcie ustawy to osoby poniżej 18. roku życia. O skutkach takiego projektu porozmawialiśmy z prawniczką Kamilą Ferenc z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny i Kancelarii Zaangażowanej Społecznie Prawo do Prawa, współpracująca z Fundacją Przeciwko Kulturze Gwałtu. Kamila Ferenc Foto: Kamila Ferenc - Jest to instrumentalny projekt pochodzący od grupy o bardzo wyrazistej agendzie, której celem jest zamrożenie edukacji seksualnej w Polsce. Wiadomo, że żaden nauczyciel nie będzie namawiał uczniów do seksu. Niestety skutkiem takich regulacji będzie strach, że jak powie o sposobach zabezpieczania się przed niechcianą ciążą, to jakiś upolityczniony prokurator uzna, że może pociągnąć go do odpowiedzialności na podstawie tego przepisu - tłumaczy Kamila Ferenc. Według autorów projektu ustawy uzasadnieniem ma być ich wiara, że zmiany zapewnią "prawną ochronę dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją, która rozwija się w niebezpiecznym tempie i dotyka tysięcy najmłodszych Polaków za pośrednictwem tzw. edukacji" seksualnej". W tekście pojawią się odniesienia do Standardów edukacji seksualnej w Europie opublikowanych przez Światową Organizację Zdrowia wymieszane z homofobiczną publicystyką oraz fragmentami opisów zagranicznych afer pedofilskich. W Polsce te Standardy WHO bywają postrzegane jako nakłanianie do seksualizacji dzieci, a grupa Stop pedofilii reprezentuje właśnie takie poglądy. Wiedza tajemna zamiast rzetelnej edukacji seksualnej - Projekt zmian wpisuje się w trend, za którym podąża także konserwatywna organizacja Ordo Iuris, a który wynika z programu nazywanego Agenda Europe, według którego należy prawnie zakazać aborcji, rozwodów, edukacji seksualnej, a także nie dopuścić do praw społeczności LGBT+. Moim zdaniem celem takich regulacji jest zdobycie kontroli nad społeczeństwem i uczynienie wiedzy o ludzkiej seksualności wiedzą tajemną. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że ten projekt jest nie do końca zgodny z polskim prawem. W ustawie z 1993 o planowaniu rodziny jest przepis, żeby do szkół wprowadzić nauczanie o seksualności człowieka. Obecnie nie jest on należycie realizowany, a ten projekt ma to jeszcze utrudnić - zauważa prawniczka. Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu penalizacji edukacji seksualnej miało się odbyć 15 października podczas posiedzenia Sejmu, dwa dni po wyborach parlamentarnych. Dziś ustawa wraca na sejmową mównicę. Biorąc pod uwagę obowiązujący w Polsce wiek zgody i ustawę o planowaniu rodziny, pozostaje mieć nadzieję, że ustawa w tym kształcie nie zostanie przyjęta, a młodzi ludzie będą mieli szansą na coraz lepszy dostęp do wiedzy na tematy związane z ich własną seksualnością. PS. Anja Rubik: Chcecie takiej POLSKI? Propozycja zaniepokoiła też Anję Rubik, modelkę, autorkę podręcznika "Sexedpl" i aktywistkę na rzecz rzetelnej wiedzy seksualnej, która w mediach społecznościowych (po przeczytaniu naszego tekstu) pyta Polaków, czy takiego kraju chcą po wyborach: "Pamiętajmy! Wiek, w którym można zgodzić się na seks z drugą osobą w Polsce wynosi 15 lat! Czyli rozmowa o bezpiecznym seksie, świadomej zgodzie, antykoncepcji nie będzie możliwa!". Zobacz również: W kuchni: Oliwia Bosomtwe. Bezmięsna carbonara z tofu bekonem

ustawa o zakazie edukacji seksualnej tresc