Kup bilety i zobacz wschód słońca z wulkanu Batur! Kup bilety. Wędrówka na szczyt zajmuje około 2 godzin. Choć wspinaczka nie jest zbyt forsowna, pamiętaj o wygodnym sportowym obuwiu. Zabierz też ciepłą bluzę – przyda się każdemu, kto chce spędzić więcej czasu na szczycie i cieszyć się pięknymi widokami w komfortowych Líneas turísticas de Tenerife. Inicio /. Tenerife en Guagua. / Líneas turísticas de Tenerife. Tenerife en Guagua. >. Ofrecemos cobertura integral a los servicios de transporte por carretera de Tenerife. Kolejka na Wulkan Teide - Kup Bilety przez Internet Produkt: Bilet na wjazd kolejką linową Data: 01/01/2022 Godzina: 13:10 Miejsce spotkania Sala odjazdów, 20 min wcześniej Kliknij tutaj, aby zobaczyć, jak dojechać Kliencie: Natalia Swiatek 1 x Dorosły,Przyjezdny (21,00 €) 21,00 € OBEJMUJE: Spodobało Ci się? Czas na podsumowanie tego, co obejmuje program niniejszej wieczornej wycieczki na Teide z Teneryfy południowej, zakładający przejazd kolejką linową, podziwianie zachodu słońca oraz obserwację astronomiczną: Bilety na kolejkę linową poza normalnymi godzinami kursowania dla maksymalnie 90 osób. Taksówki są dostępne na lotnisku przez całą dobę, a cena za przejazd do centrum miasta wynosi około 25 euro. Autobusy kursują z lotniska do różnych miejsc na wyspie, a bilety można kupić w automatach lub u kierowcy. Wynajem samochodu to również dobra opcja, zwłaszcza jeśli chcesz zwiedzić wyspę na własną rękę. makalah hormat dan patuh kepada orang tua dan guru. Park Narodowy Teide to obowiązkowy punkt podczas zwiedzania Teneryfy. Pico del Teide czyli szczyt wulkanu, a zarazem najwyższa góra w Hiszpanii i na całym Atlantyku. Robi wrażenie patrząc nawet z plaży, ale my postanowiliśmy sprawdzić, czy warto wybrać się na wycieczkę na samą górę...i to z dzieckiem. Wycieczka na wulkan Teide Podczas naszych zimowych wakacji na Teneryfie 1 dzień zaplanowaliśmy wyłącznie na odkrywanie uroków Parku Narodowego Teide wraz ze zdobyciem jego szczytu. Okazało się ostatecznie, że 1 dzień to za mało...a to za sprawą pogody. Mając do dyspozycji aż dwa tygodnie na wyspie w drugiej połowie lutego (tydzień na Południu i tydzień na Północy) zdecydowaliśmy, że wulkan odwiedzimy w drugim tygodniu, gdy będziemy "bazować" w Puerto de la Cruz. Podczas wycieczek po południowej części Teneryfy, całkiem często pogoda i widoczność były na tyle dobre, abyśmy mogli dostrzec górujący nad wyspą szczyt Pico del Teide. Jednak podczas ostatnich 3 dni naszego pobytu na południu, gęste chmury spowiły większą część wulkanicznej góry. Podczas gdy my spokojnie korzystaliśmy z uroków słońca i przyjemnych temperatur (ok. 24 C), na górze szalała śnieżyca, podobno największa od kilkudziesięciu lat. Już podczas podróży z wyjątkowo pięknie położonych Apartamentów Aguamarina (gorąco polecamy!) w kierunku Santa Cruz de Tenerife, chmury opuściły wzniesienia, a naszym oczom ukazały się pięknie ośnieżone szczyty. Przez następne 4 dni wszystkie drogi dojazdowe do kolejki Teleférico del Teide były zamknięte. W tym miejscu chcemy polecić Wam stronę z mapą, na której możecie sprawdzić czy aktualnie wybrana przez Was droga nie jest zamknięta z powodu remontu czy np. jak w naszym przypadku śnieżycy :) Śnieg na Teide był MEGA atrakcją dla mieszkańców Teneryfy, którzy tłumnie wybrali się na "sanki" Oczywiście przed Waszą wizytą warto odwiedzić stronę na której nie tylko kupicie bilety (zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż stanie w "kolejce do kolejki"), ale również sprawdzicie czy kolejka linowa oraz wybrane trasy są otwarte dla zwiedzających. Pamiętajcie, że szlak nr 10 -Telesforo Bravo do samego krateru Teide dostępna jest tylko po uzyskaniu stosownego pozwolenia, o które możecie wnioskowac tutaj. Należy zrobić to kilka miesięcy przed podróżą, gdyż ilość miejsc na szlaku jest bardzo ograniczona. O ile dystans sześciuset kilkunastu metrów nie robi dużego wrażenia podczas spaceru na nizinach, o tyle ta sama odległość z różnicą wysokości ok. 200 m, rzadkim powietrzem i bardzo niskim ciśnieniem potrafi wymęczyć niejednego twardziela (przejście w jedną stronę to ok. 40 minut). Jeśli nie macie doświadczenia w trekkingu czy "spacerów" na wysokościach, być może lepiej skorzystać z innych szlaków, dostępnych dla wszystkich zwiedzających. Kolejka linowa na Teide Cena biletu No właśnie... o tym byśmy zapomnieli. Bilet na przejazd kolejką w dwie strony kupicie w cenie 27 Euro (dorośli), dzieci od 3 do 13 lat zapłacą 13,50 Euro. Natomiast dojazd do dolnej stacji nie wiąże się z opłatami. Jak dojechać? Próbowaliśmy dojechać na Teide z różnych stron, jednak trasą, która robi największe wrażenie (naszym zdaniem) jest Chio - Teide. Ta trasa wyróżnia się też zdecydowanie najłatwiejszym podjazdem, mało tu "przepaści" czy niekończących się zakrętów, nie brakuje za to "księżycowego krajobrazu" czyli pól lawy. Piękna trasa (proponujemy na drogę powrotną) prowadzi też przez Vilaflor - tam już znacznie więcej zakrętów, ale i krajobraz zupełnie inny. Sporo drzew, świetna droga ze stromymi zboczami, które na dużych wysokościach otulone są chmurami tzw. morze chmur. Najbardziej zieloną drogą dojazdową jest trasa przez dolinę La Oratava na Północy wyspy. Pamiętajcie, że pomimo skromnej odległości np. niecałe 50 km od Los Cristianos czy ok. 40 km od Puerto de la Cruz - podróż zajmie Wam zdecydowanie ponad godzinę. Wulkan Teide - czy warto z dzieckiem? Dolna stacja kolejki "Teleferico del Teide" położona jest na wysokości 2356 m nad poziomem morza. Gwarantujemy Wam - ta wysokość i widoki podczas drogi na długo zapadną Wam w pamięci. Naszym zdaniem, jeśli zwiedzacie Teneryfę z dziećmi, ta wysokość, te widoki i doznania zdecydowanie wystarczą. Górna stacja kolejki położona jest na wysokości 3555 m, a tam panują już znacznie inne warunki: jest zdecydowanie chłodniej, powietrze jest rzadkie, a ciśnienie bardzo niskie (podczas naszej wizyty na górze wynosiło tylko 650 hPa). Kolejka w górę jedzie około 8 minut, a w wagoniku mieści się maksymalnie 44 pasażerów. Jeśli nie wybraliście się na Teide z samego rana (kolejka rozpoczyna jeździć o godz. 9) wówczas, możecie być pewni, że na wjazd w górę sporo poczekacie - w końcu to najpopularniejsza atrakcja Teneryfy. A może wycieczka z biurem podróży? Zarówno w biurach podróży (jeśli tak kupujecie Wasze wakacje na Teneryfie), jak i bezpośrednio w hotelach i lokalnych biurach turystycznych jedną z najpopularniejszych wycieczek fakultatywnych jest oczywiście El Teide. Jeśli wybierzecie się z biurem podróży, jedno macie zapewnione - wszystko załatwione. O nic się nie musicie martwić, wystarczy wsiąść do autokaru o wyznaczonej godzinie i podziwiać widoki. Wycieczki z biurami zabiorą Was dodatkowo na przerwę do lokalnej kawiarni z widokiem na Teide, gdzie za dodatkową opłatą zjecie ciacho i wypijecie kawkę (a być może zdarzą się inne komercyjne przerywniki). Zdecydowanie atutem wyjazdu z biurem jest fakt, że nie musicie zupełnie orientować się w trasie dojazdu na Teide, a i "kolejka do kolejki" jest dla klientów z biur podróży jakby mniejsza (widzieliśmy na własne oczy jak wchodzą osobnym wejściem). Przeczytaj również: Teneryfa z dzieckiem - przewodnik Dlaczego my to sobie robimy – pomyślałam, gdy po raz kolejny brakło mi tchu! Czy nie mogliśmy w zamian pojechać na malowniczą plażę? W końcu jesteśmy na wyspach Kanaryjskich, a nie w mroźnej Skandynawii? Po chwili odpoczynku przychodzi otrzeźwienie: koniec roku trzeba zamknąć z przytupem, najlepiej wdrapując się na najwyższy szczyt w okolicy! Sercem Teneryfy jest stożek, który swoją rangę postanowił podkreślić wzrostem. Prawie udało mu się być najwyższym wulkanem na świecie, ale jest trzeci w kolejności. Jego wierzchołek wystaje 3718 metrów ponad poziom morza, a jeszcze drugie tyle kryje się pod wodami oceanu. Czy się na niego wdrapaliśmy? Tak! Chcesz wiedzieć jak tam jest? Chodź z nami! Park Narodowy Teide to jest miejsce, które przypomina mi jakimi jesteśmy krasnoludkami w porównaniu z tym, co potworzyła tu natura. Za chwilę wejdziemy na szlak numer 7 i nieznacznie powiększymy liczbę statystyk turystycznych, bo Park odwiedza około 3 milionów turystów rocznie. Zygzak wyryty na zboczu wulkanu jak tatuaż, którego nie można się pozbyć, zaprowadzi nas do schroniska Altavista na 3260 metrów nad poziomem morza. Trzeba będzie się fizycznie wysilić, ale Internet i broszurki zapewniają, że spędzimy tam niezapomnianą noc – blisko gwiazd. Pójdziemy tam, a potem przed świtem wdrapiemy się na sam wierzchołek wulkanu Teide, bo jak to tak, być blisko i nie zdobyć najwyższego szczytu Hiszpanii?! Zaraz, chwileczkę… jak to najwyższy szczyt Hiszpanii, skoro geograficznie jesteśmy w Afryce? Na razie jemy kanapki. Siedzimy na kamiennym murku przy drodze te ef dwadzieścia jeden i patrzymy przed siebie. Czy my jeszcze jesteśmy na Ziemi? Czy może szczęśliwie i jakoś niepostrzeżenie samolot zabrał nas nie na Teneryfę tylko na Księżyc albo na Marsa? Albo na coś jeszcze bardziej odległego? Przed nami tylko piaszczyste wzgórza i przedziwne kształty zastygłej lawy. Co tu się wyprawiało przez miliony lat, wiedzą tylko te kamloty wyplute wprost z wnętrza ziemi. Szkoda, że z takim kamieniem pogadać nie można… Mają różne kształty, strukturę, gama ich kolorów też jest imponująca. Mają jednak dość dużą wadę. Gdy się przysiądzie na takiej porowatej i chropowatej skałce, to wstając można mieć pewność, że w spodniach z delikatniejszego materiału pojawi się dziurka. Takie skały, choć wyglądają niepozornie są całkiem ostre, a ich ulubionym zajęciem jest cięcie spodni turystów. Tak, tak… siadać na nich nie polecam, ale do szorowania brudnych pięt byłyby idealne. Od razu przychodzi myśl, żeby wrzucić kilka takich szorstkich egzemplarzy do woreczka i zabrać do domu. Nic z tego. Nie wolno! Jesteśmy na terenie Parku Narodowego i jedyne co można stąd zabrać to miłe wspomnienia. Z resztą wyobraźcie sobie: gdyby każdy turysta, który tu przyjeżdża, a przypominam, że jest ich około 3 milionów rocznie, chciałby wziąć sobie taki worek pumeksów? Co prawda wulkan raczej nie zmniejszyłby się przez to, ale i tak delikatny już ekosystem zostałby znacznie naruszony. Ten szorstki, kosmiczny krajobraz, akurat przyprószony jest śniegiem, co przypomina nam, że jednak jesteśmy na naszej planecie Ziemi. Szlak początkowo wiedzie szerokim traktem i zamienia się wreszcie w wąską ścieżkę, która regularnymi zygzakami pnie się w górę. Legenda mówi, że to tutaj Zorro ćwiczył swój podpis. Szablą ciachał litery „Z” jedną nad drugą i tak powstał szlak do schroniska Altavista ;) Niestety, to nie prawda. Takiej legendy nie ma, a szkoda. Szlak z Montana Blanca w stronę schroniska Altavista Idzie się dobrze, bo szlak jest przygotowany perfekcyjnie, ale coraz bardziej odczuwa się, że powietrze zaczyna być lekko rozrzedzone. Oddycha się trudniej z każdym krokiem i łatwo też wpaść w zadyszkę. Nie widać tego jednak po dziarskim dziadku, który chyba o świcie wbiegł na wulkan, bo teraz truchta w dół. Przebiera nogami jak młoda sarna i żywo opowiada jakąś historię swoim towarzyszom. Na udach i łydkach opiętych spodniami sportowymi ostro rysują się kontury mięśni. Dziadek uśmiecha się do nas szeroko i pozdrawia. Patrzymy zazdrośnie, bo jego kondycja naprawdę budzi szacunek. Takich grupek biegaczy spotykamy po drodze jeszcze kilka, ale już nie w tej kategorii wiekowej. Biegną o wiele młodsi. Oczywiście wśród śmiałków musiał się trafić pan w sandałach, krótkich spodniach i lekkiej koszuli, który też zbiega w dół, tylko z zimna, a nie dla wyrabiania kondycji. Schronisko Altavista W schronisku jesteśmy na tyle wcześnie, że wszystko jeszcze jest pozamykane, ale można ogrzać się w małym holu, gdzie stoją automaty z gorącymi napojami. Jest nawet kominek, ale nie wygląda na to, żeby miało w nim tego wieczoru przyjemnie trzaskać ogniem, bo stoi przed nim plastikowa choinka „udekorowana” niedbale białą taśmą. Fotografia sferyczna 360 – zaduma nad Schroniskiem Altavista i przepięknym widokiem rozpościerającym się nad nim! Wieczór spędzamy w typowo schroniskowej atmosferze. W kuchni krzątają się turyści, zalewają wrzątkiem herbatę, ktoś szuka widelca, ktoś kubka, a ktoś ociera łzy krojąc górę cebuli na sos do makaronu, który spałaszuje 15-osobowa grupa turystów. My zaś czekamy na tę magiczną noc pod gwiazdami, która była nam obiecana, ale akurat zebrało się sporo chmur i niewiele tych gwiazd widać… Tak liczyliśmy na rozgwieżdżone niebo, bo Teneryfa jest podobno jednym z najlepszych miejsc do obserwacji astronomicznych, a tu nic. Klops. Może trzeba będzie tu jeszcze raz wrócić? Schronisko Altavista pod szczytem Wulkanu Teide Zrywamy się z łóżek długo przed świtem, prawie pierwsi w schronisku. Przed nami wstał tylko przewodnik tej 15-osobowej grupy, dla której wieczorem szatkował cebulę. Teraz wycierając z oczu resztki snu nastawia wielki gar wody. Widać, że chętnie jeszcze by pospał. Za to my już w pełnej gotowości, bo nie chcemy się spóźnić na wschód słońca. Wychodzimy na szlak i oświetlając sobie ścieżkę idziemy w milczeniu. Zmarznięty śnieg chrupie pod nogami w rytmie kroków. Budzące się ze snu Puerto de la Cruz Szczyt Wulkanu El Teide No i po co tak wcześnie wyszliśmy? Trzeba było wziąć przykład z tego przewodnika, którego leniwe ruchy wskazywały na to, że jeszcze z godzinkę pewnie posiedzi w schronisku. Na szczyt dotarliśmy dobre pół godziny za wcześnie. Zamiast w spokoju dopić gorącą kawkę, rzuciliśmy się na szlak. Teraz przez to musimy się dogrzewać wulkanicznymi wyziewami wylatującymi z dziur między skałami. Dają co prawda ciepło, ale też okadzają nasze ciuchy ostrym siarkowym zapachem. Uff, na szczycie El Teide! Czekamy, czekamy i czekamy aż to słońce wzejdzie nad horyzont. Niestety chmury są dość gęste i wschód nie wygląda tak spektakularnie, jak sobie to wyobrażaliśmy. Nie szkodzi. Przynajmniej najwyższy szczyt Hiszpanii mamy już zdobyty! Chociaż nie. To przecież nie tak. Trzeba jeszcze zejść do drogi. Szczyt będzie dopiero zdobyty jak z niego zejdziemy. Tylko jak to zrobić, gdy strażnicy zamknęli wszystkie szlaki z powodu złych warunków i można zjechać tylko kolejką. Tłumaczymy, prosimy, wyjaśniamy, że my wolimy na własnych nogach, że będziemy ostrożni i w ogóle, a przepraszamy, ale na czym te złe warunki polegają? Szlaki są oblodzone, więc są zamknięte i tyle. Fotografia sferyczna 360 – zejście z Wulkanu Teide, który jest po prawo od nas, a przed nami kaldera wulkanu Pico Viejo, do której udajemy się wulkaniczną ścieżką. Nie poddajemy się. Czekamy na szefa strażników. Szef z uwagą przygląda się naszym butom i pyta czy jesteśmy członkami jakiegoś stowarzyszenia górskiego, bo jeśli tak to nas puści. Hmmm warto mieć w podobnej sytuacji legitymację potwierdzającą takie członkostwo. My nie mamy, ale szef każe nam się wpisać na jakąś listę, podpisać ją i sio. Możemy sobie legalnie przeskoczyć przez zamkniętą bramkę na szlak. Idziemy w stronę Pico Viejo, krateru, który coraz bardziej pokazuje nam wnętrze swojej czerwono szarej paszczy. Zejście zboczem Pico Viejo Zejście to już niezła zabawa. Miejscami zjeżdża się z całym tym materiałem wyrzuconym przez wulkan. Jest śmiesznie, ale nie dla butów, spora warstwa podeszew została już na zawsze na tych pumeksach. Okrutnie i bezlitośnie wycierają wszystko, co na nich stanie. Cała wycieczka zajęła nam dwa dni. Bez pospiechu, kontemplując te przedziwne krajobrazy i ciesząc się dobrym towarzystwem zdobyliśmy szczyt El Teide na własnych nogach. Nie bijemy rekordów, nie jesteśmy wyczynowcami. Ot tak, lubimy sobie trochę połazić po górach. Informacje praktyczne Muszą być. Nie musisz tego czytać jeśli nie masz zamiaru zdobywać szczytu Wulkanu Teide, ale napiszę jak to wygląda od strony logistyczno-praktycznej, bo wiem, że kolejka chętnych jest długa. Pozwolenie Jeśli chcesz zdobyć najwyższy szczyt Hiszpanii, musisz wcześniej postarać się o pozwolenie. Nie jest to trudne. Wszystko załatwia się on-line pod tym linkiem, a samo pozwolenie jest bezpłatne i ważne na określoną datę i godziny, ale… trzeba o jego wyrobieniu pomyśleć o wiele wcześniej. Naprawdę o wiele wcześniej. Piszę ten tekst 4 lutego, a pierwsze wolne terminy pozwoleń są na 20 marca. O spontanicznym wypadzie na szczyt nie ma więc co marzyć. Nie ma się też co oburzać na taki stan rzeczy. To nie jest absurdalny wymysł znudzonego urzędasa. Na szczycie Pico del Teide jest naprawdę mało miejsca, a chętnych na jego zdobycie wielu. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak by to wyglądało gdyby ruch turystyczny nie był tu regulowany. Każdego dnia pozwolenie otrzymuje 200 osób i dzięki temu nie ma tłumu, nie stoi się w kolejce żeby dojść na szczyt i jest bezpiecznie. Wulkan Teide od strony Pico Viejo Noc bliżej gwiazd Jeśli się spóźnisz i nie otrzymasz pozwolenia, jest jeszcze jedno wyjście – nocleg w schronisku Altavista. Jeśli czujesz się na siłach, aby dojść do schroniska, które znajduje się na wysokości 3260m i spędzić tam noc, to do godziny 09:00 następnego dnia możesz wejść na szczyt bez pozwolenia. Rezerwację noclegu możesz zrobić tylko on-line na stronie schroniska, gdzie znajdziesz też sporo praktycznych informacji. Jest to dziecinnie proste, tym bardziej, że wszystko jest przetłumaczone na język polski. Z dostępnością bywa różnie. Czasem miejsce można zarezerwować z dnia na dzień, ale na przykład w okresie świąteczno-noworocznym o rezerwacji warto pomyśleć co najmniej dwa tygodnie wcześniej. Znaczenie ma też data, na którą chcesz zrobić rezerwację, bo są „dni zielone”, gdy zapłacisz 25 euro od osoby i są „dni pomarańczowe”, gdy zapłacisz 21 euro od osoby. Jeśli zamierzasz spać w schronisku, nie musisz zabierać ze sobą śpiwora. Na miejscu są poduszki i kołdry. Ewentualnie, jeśli posiadasz, możesz wziąć ze sobą lekką wkładkę do śpiwora, bo raczej nie wygląda na to, żeby pościel w schronisku była zmieniana codziennie. Na miejscu jest do dyspozycji kuchnia, w której możesz przygotować sobie posiłek. Jest kuchenka, czajnik elektryczny, garnki, talerze, kubki i sztućce. To, co musisz przynieść ze sobą na górę to na pewno jedzenie, bo nie ma tu bufetu, ani kawiarni. Są co prawda automaty z batonikami, kawą, herbatą i czekoladą, ale za naparstek gorącego napoju zapłacisz 2 euro. W automacie można kupić wodę mineralną, ale cena też jest odpowiednia. Woda z kranu jest oznaczona jako niezdatna do picia. Piliśmy ją przegotowaną i ciągle żyjemy. Pamiętaj, aby wydrukować swoją schroniskową rezerwację i wziąć ją ze sobą razem z dokumentem tożsamości. Pracownik schroniska spisze Twoje dane i wskaże miejsce, które możesz zająć. Sprawdź i dopytaj, o której godzinie wschodzi słońce, warto być na szczycie chwilkę wcześniej. Możesz do tego celu też użyć aplikacji Sun Surveyor. Na szczyt idzie się w ciemności, pamiętaj więc o latarce. Bez niej łatwo zgubić drogę w nocy. Droga ze schroniska na szczyt zajęła nam 1,30h normalnym tempem bez szczególnego spięcia, ale też się nie ociągaliśmy. Ze szczytu trzeba zejść do górnej stacji kolejki linowej do godziny 09:00, bo od tego momentu strażnicy stoją na bramce i sprawdzają czy turyści mają pozwolenia. Polecam też zabrać swoje sprawdzone leki przeciwbólowe. Objawy choroby wysokościowej mogą Cię dopaść nawet na wysokości 3000m Jeśli leki nie dadzą efektu, jedyne co możesz zrobić to zejść niżej. Zjazd kolejką Teleferico czy zejście szlakiem z Wulkanu Teide? Jeśli nie chcesz korzystać z kolejki linowej, ale zejść którymś ze szlaków z Pico del Teide, to masz kilka możliwości. Możesz pójść szlakiem nr 7 w stronę schroniska Altavista i dalej zygzakiem w dół do Montana Blanca i do drogi TF-21. Kliknij, aby pobrać PDFa z dokładną mapą tras trekkingowych Jeśli zechcesz zejść na drugą stronę wulkanu możesz przejść szlakiem nr 12 do punktu widokowego Mirador Pico Viejo i dalej szlakiem nr 9. Gdy miniesz kalderę Pico Viejo możesz kontynuować szlakiem nr 9 lub zejść w dół szlakiem nr 23 do dolnej stacji kolejki linowej lub szlakiem nr 28, który zaprowadzi Cię do skrzyżowania Boca de Tauce. Tu zatrzymuje się autobus nr 342, a nim dojedziesz do Villaflor, Los Cristianos lub na koniec trasy, czyli do dworca w Costa Adeje. Trasa nr 9 w stronę Pico Viejo Jak dojechać do kolejki i wejść na szlak? Dojazd do dolnej stacji kolejki i na start szlaku nr 7 jest banalnie prosty. Jeśli masz wynajęty samochód sprawa jest jasna. Jeśli chcesz skorzystać z transportu publicznego wszystko zależy od tego, po której stronie wyspy jesteś. Z południa jedyną opcją jest autobus linii nr 342, który każdego dnia rano wyjeżdża z dworca w Costa Adeje. Zatrzymuje się on też w Los Cristianos, ale zdarza się, że zanim tam dojedzie jest już pełny i kierowca odmawia wejścia do autobusu, jeśli nie ma już miejsc siedzących. Można kupić wcześniej (48h) bilet przez internet, jest wtedy kilka euro droższy niż kupowany u kierowcy, ale przynajmniej miejsce w autobusie zagwarantowane. Dla tych, którzy stacjonują na północy Teneryfy opcją jest autobus linii nr 348, który wyjeżdża rano z Puerto de La Cruz. Chcąc iść szlakiem nr 7 do schroniska Altavista, wysiądź na przystanku Montana Blanca. Jeśli wjeżdżasz na górę kolejką, autobus podwiezie Cię pod samą dolną stację Teleferico. Te same autobusy wracają po południu w te same miejsca, czyli 342 do Costa Adeje, a 348 do Puerto de La Cruz. Aktualny rozkład jazdy i ceny biletów sprawdzisz na stronie Titsa dla nr 342 i dla nr 348. Pamiętaj, że na tych dwóch liniach nie jest uznawana karta BonoVia i za bilet płaci się gotówką, o ile nie masz wcześniej zakupionego biletu przez internet. Tyle informacji praktycznych. Więcej o ubiorze, jedzeniu oraz kempingach znajdziesz w poprzednim naszym wpisie z Teneryfy. Może jeszcze tylko jedna: szanuj zieleń! I może jeszcze taka zachęta: czasem nie trzeba tak w 100% wiedzieć wszystkiego i warto zostawić sobie przestrzeń do improwizacji. Po co pozbawiać się niespodzianek? ;) Chcieliśmy zakończyć nasz 2,5-miesięczny pobyt na Teneryfie z przytupem. Stwierdziliśmy, że najlepszą do tego okazją będzie wejście na wulkan Teide, czyli najwyższy szczyt Hiszpanii. Szczyt zdobywaliśmy nocą, ponieważ nie udało nam się załatwić ani specjalnego pozwolenia ani noclegu w schronisku Altavista. W poniższym tekście znajdziecie wszystkie szczegóły trekkingu na Pico del Teide. DLACZEGO WCHODZILIŚMY NA WULKAN TEIDE NOCĄ? W parku byliśmy już wcześniej dwukrotnie o czym wspominałam między innymi w TYM TEKŚCIE. Księżycowy krajobraz, ciekawe formacje skalne, kamienie i mało roślinności – tak w wielkim skrócie wygląda cała okolica. Od razu trzeba wyjaśnić najważniejszą kwestię: aby wejść na szczyt El Teide należy mieć pozwolenie, które można wyrobić online na TEJ STRONIE. Jest ono bezpłatne, jednak może je otrzymać jedynie 200 osób dziennie. Wybiera się konkretny dzień oraz godzinę (np. 9:00-11:00). Aktualnie (koniec sierpnia) najbliższy dostępny termin to druga połowa października. Inną opcją jest nocleg w schronisku Altavista, który zwalnia nas z obowiązku posiadania pozwolenia. Niestety noclegi w sezonie również należy rezerwować ze znacznym wyprzedzeniem. Kiedy zdecydowaliśmy się na trekking było już za późno na wyrobienie dokumentu, a schronisko było pełne do końca miesiąca (dodatkowo ograniczała nas praca – tak naprawdę mieliśmy wybór tylko pomiędzy dwoma dniami/nocami). Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się na nocne wejście, przy czym nie zachęcamy nikogo do takiej formy zdobycia Teide, ponieważ jest to dość niebezpieczne i (co tu dużo ukrywać) nie do końca legalne. Potraktujcie to rozwiązanie jako ostateczność. Jeśli wybieracie się na Teneryfę na tydzień czy dwa znacznie łatwiej wszystko zaplanować i dopełnić wszystkich formalności do czego szczerze zachęcam. JAK WYGLĄDA NOCNE WEJŚCIE? Z Los Abrigos, gdzie przez ponad dwa miesiące byliśmy na wolontariacie w hostelu, wyruszyliśmy około godziny 23:15. Wypożyczoną „białą strzałą” szybko znaleźliśmy się na trasie TF-21, która prowadzi do samego parku narodowego. Ku naszemu zdziwieniu, mimo późnej pory, ruch był całkiem spory, szczególnie w przeciwną stronę. Po mniej więcej godzinie i 10 minutach dotarliśmy na parking, przy którym zaczyna się szlak pieszy do schroniska (następnie wiedzie na sam szczyt). Wszystko jest zaznaczone na aplikacji którą po raz kolejny serdecznie polecam. Korzystaliśmy z niej zarówno podczas tego trekkingu oraz wędrówki po górach Anaga. Trasa zaczyna się 2,5 kilometra za zjazdem do dolnej stacji kolejki Teleférico (jadąc od Los Cristianos / Las Americas itp.). Na parkingu było dość dużo samochodów, ale obstawialiśmy (i słusznie), że zdecydowana większość właścicieli smacznie śpi w schronisku znajdującym się ponad 900 metrów wyżej. Prócz nas, w tym samym momencie, wyruszała jeszcze tylko jedna 3-osobowa grupka ludzi. Szybko się przebraliśmy (było kilka stopni chłodniej, niż nad oceanem, ale bez tragedii – wciąż około 20 stopni Celsjusza). Księżyc świecił bardzo mocno (parę dni wcześniej była pełnia), więc z początku korzystaliśmy tylko z jednej czołówki, by po chwili w ogóle ją wyłączyć. Pierwszy odcinek drogi był bardzo łatwy i przyjemny: szeroka szutrowa droga, którą spokojnie przejedzie samochód terenowy. Podejście nie było strome, tylko co jakiś czas mijaliśmy groźnie wyglądające głazy. Pierwszy raz byliśmy w górach w środku nocy – przyznam szczerze, że to bardzo dziwne uczucie. Najpierw człowiek czuje się dość nieswojo, co chwilę rozgląda się na boki i nasłuchuje. Dopiero po dłuższej chwili uspokaja się i zaczyna doceniać wszechobecną ciszę i niczym nie zamącony spokój. Po około półtorej godziny (4,5 kilometra, 370 metrów przewyższenia) dotarliśmy do tabliczki informacyjnej, za którą droga zmieniła się w wąską i znacznie bardziej wymagającą ścieżkę. Szliśmy dużo wolniej, ponieważ ten odcinek był znacznie bardziej stromy i kręty. Tym razem bardzo przydały się nam latarki, a dodatkowo, na wszelki wypadek, co jakiś czas sprawdzaliśmy na telefonie czy nie zbaczamy ze szlaku (ścieżka była dość dobrze widoczna, ale woleliśmy mieć pewność, że idziemy w dobrym kierunku). Pokonaliśmy ten 2,5-kilometrowy odcinek i aż 550 metrów przewyższenia (!) w mniej więcej 2 godziny, co oznacza, że droga od parkingu do schroniska zajęła nam łącznie 3,5 godziny. Dodam tylko, że nasi znajomi szli 4h15min, a mężczyzna spotkany w Altavista tylko 2 godziny (wszyscy, podobnie jak my, wchodzili nocą). Była 4 w nocy, w schronisku jeszcze wszyscy spali, na ławeczkach siedziało dwóch czy trzech piechurów, którzy zdecydowali się na zdobycie Teide nocą tak jak my. Szybko dopadło mnie zmęczenie, siadłam w kącie „wiatrołapu” i przysnęłam na niecałe pół godzinki, a Damian w tym czasie uczył się hiszpańskiego na telefonie (jego pomysły czasem naprawdę mnie zaskakują :D). Jak tylko usłyszałam głosy ze środka i zobaczyłam światło postanowiłam grzecznie zapukać i spytać czy możemy napić się kawy lub herbaty. Miła, młoda dziewczyna, która pracuje w Altavista bez problemu wpuściła nas do środka. I całe szczęście, bo robiło się coraz chłodniej i wietrzniej. Schronisko dysponuje trzema sypialniami, kuchnią, jadalnią i łazienką (bez pryszniców). Znajduje się na wysokości 3260 metrów mieści 54 osoby i zostało zbudowane w 1892 roku (w 2007 przeszło gruntowny remont co widać na pierwszy rzut oka – jest naprawdę ładne i zadbane). Znajdują się w nim automaty z napojami, słodyczami i gorącą kawą, herbatą oraz czekoladą (nie ma żadnego baru czy bufetu). Można się tu zatrzymać tylko na jedną noc i nie trzeba brać śpiworów, ponieważ otrzymuje się pościel. Jest czynne cały rok (chyba, że warunki pogodowe są bardzo niekorzystne). WSCHÓD SŁOŃCA I „KRÓL LEW” Ogrzaliśmy się, zjedliśmy pyszne kanapki z kurczakiem (własnej roboty) i o 5:30 ruszyliśmy na szczyt. Wschód słońca miał być dokładnie o 7:35, więc daliśmy sobie pół godziny zapasu, ponieważ droga ze schroniska na Pico del Teide zajmuje około 1,5h. Tym razem nie szliśmy sami, bowiem większość turystów nocujących w Altavista chciało przywitać nowy dzień na najwyższym wierzchołku Hiszpanii. Droga nie była trudniejsza, niż poprzedni odcinek, jednak zmęczenie coraz bardziej dawało nam się we znaki. W dodatku wiało coraz bardziej – dobrze, że kolega z hostelu pożyczył mi swoją kurtkę – w najchłodniejszym momencie miałam na sobie oddychający t-shirt, cienką bluzkę z kapturem, dwie bluzy i kurtkę. Trzeba zaznaczyć, że niektórzy mieli czapki, rękawiczki i grube, zimowe skarpety (za to Damian był w koszulce i bluzie i utrzymywał, że mu ciepło). Tak czy siak polecam wziąć zapas ciepłych rzeczy – lepiej mieć więcej, niż mniej – nawet w środku lata. Po godzinie dotarliśmy do górnej stacji kolejki, a kolejne 30 minut wchodziliśmy na szczyt (w tym miejscu trasa była najbardziej stroma). Była dopiero 7:00 i wiało niemiłosiernie, więc ukryliśmy się między skałami i czekaliśmy na wschód. Z minuty na minutę było coraz jaśniej, a miejscami spod kamieni buchała gorąca siarka (śmierdziało, ale nie tak bardzo jak na wulkanie Bromo w Indonezji). Z oddali widzieliśmy migoczące światełka w Puerto de la Cruz oraz innych miastach Teneryfy. Nad nami świecił delikatny księżyc, a na horyzoncie pojawiały się pierwsze promienie słońca. Staliśmy na tych 3718 metrach po całonocnym trekkingu i nie do końca wierzyliśmy, że wszystko poszło zgodnie z planem. Zmęczeni, ale dumni i szczęśliwi – to był nasz pierwszy tak duży, wspólny, górski wyczyn (a dodatkowo najwyższy szczyt, który zdobył Damian). Wreszcie pomarańczowa kula zaczęła wychylać się zza horyzontu – naszym oczom ukazał się przepiękny spektakl kolorów, a jeden z piechurów zaczął nucić początek piosenki z „Króla Lwa” (Krąg życia – to ten utwór, który zaczyna się od wschodu słońca na sawannie, a potem Rafiki przedstawia Simbę wszystkim zwierzętom). To był zdecydowanie jeden z tych momentów, które wspomina się do końca życia. Tego po prostu nie da opisać się słowami, to trzeba przeżyć. W takich chwilach rozumiem mojego Tatę i wszystkie osoby, których największą pasją są góry, przekraczanie kolejnych barier, zdobywanie coraz wyższych szczytów i pokonywanie swoich słabości… SZYBKI POWRÓT DO RZECZYWISTOŚCI Słońce, jak to zwykle bywa, szybko wzbiło się ku górze, a my po krótkiej sesji zdjęciowej zeszliśmy ciut niżej, by osłonić się przed wiatrem i zaczekać, aż po zachodniej stronie ukarze się słynny cień Teide. Faktycznie po chwili ujrzeliśmy ciemny trójkąt, który na tle oceanu i chmur robił duże wrażenie. Tuż po 8:00 rozpoczęliśmy wędrówkę w stronę samochodu. Musieliśmy dość szybko zejść poniżej górnej kolejki Teleférico, żeby przypadkiem nie spotkać strażnika parku i nie mieć niepotrzebnych nieprzyjemności. Za dnia wszystko wyglądało inaczej, więc droga powrotna niezbyt się dłużyła – wreszcie mogliśmy podziwiać cudne widoki i zachwycać się „księżycowo-marsową” okolicą. Największym problemem był wiatr, który wcale nie zelżał – połowę drogi szłam w bluzie, mimo że słońce grzało niemiłosiernie. Pod schroniskiem zrobiliśmy sobie krótką przerwę i porządnie nasmarowaliśmy się kremem z wysokim filtrem. Dawno nie miałam tak spierzchniętych ust – dochodziły do siebie prawie tydzień. Zejście zajęło nam około 2,5h – pod koniec szliśmy na skróty, a nie po szerokiej drodze szutrowej. Po drodze mijaliśmy turystów, którzy dopiero zaczynali wędrówkę, a przez silne słońce już wyglądali na bardzo zmęczonych. Wtedy pomyśleliśmy, że chodzenie nocą po górach, które znajdują się w pobliżu gorącej Afryki ma swoje zalety. Do auta przyszliśmy przed godziną 11:00, co oznacza, że cała wycieczka trwała równo 10 godzin. Najtrudniejszy okazał się powrót samochodem do hostelu – pod koniec Damian, który kierował był tak zmęczony, że zachowywał się jak na haju (naprawdę gadał głupoty i dosłownie padał na twarz, chciałam go zmienić, ale woda i moje ciągłe gadanie trochę pomogły, więc dotarliśmy szczęśliwie do Los Amigos). Byliśmy padnięci, prawie cały dzień przespaliśmy, dopiero koło 19:00 zaczęliśmy w miarę normalnie funkcjonować. CZY DOPADŁA NAS CHOROBA WYSOKOŚCIOWA? Ani w czasie trekkingu, ani na szczycie nie czuliśmy się źle (w czasie wędrówki na Jebel Toubkal w Maroku było sto razy gorzej). Dopiero w hostelu, po powrocie, Damiana rozbolała głowa. Nic dziwnego – w niecałe 4 godziny z 3718 metrów znaleźliśmy się nad oceanem. Trzeba jednak pamiętać, że każdy organizm reaguje inaczej. Przykładowo nasz znajomy tuż przed schroniskiem poczuł się bardzo słabo, wymiotował i miał zawroty głowy, czyli dopadły go typowe objawy choroby wysokościowej (nie zdecydował się wejść na szczyt i schodził z pomocą ratowników medycznych). Na wszelki wypadek warto zabrać leki przeciwbólowe, regularnie uzupełniać płyny i wchodzić w miarę powoli. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest nocleg w schronisku, wtedy nasz organizm ma dużo więcej czasu na przyzwyczajenie się do wysokości i aklimatyzację, a dodatkowo jest bezpieczniej. To było naprawdę niesamowite przeżycie, ale gdybyśmy wiedzieli wcześniej kiedy mamy wolne dni w pracy (na wolontariacie) zdecydowalibyśmy się na nocleg w schronisku – wtedy można przyjść do Altavista przed zachodem słońca, na spokojnie podziwiać gwieździste niebo, wyspać się i wraz z pozostałymi turystami wyruszyć między 5:00 a 6:00 na szczyt. Jednak nocne wejście na wulkan Teide daje w kość i nawet nie chcę myśleć, co by było gdyby któreś z nas na przykład skręciło nogę. Co nie zmienia faktu, że trekking był dla mnie największą atrakcją naszego 2,5-miesięcznego pobytu na Teneryfie. Jaki jest najwyższy szczyt, który zdobyliście? A może byliście kiedyś na wulkanie Teide? INFORMACJE PRAKTYCZNE Jak się spakować? Do plecaka koniecznie włóż: latarkę lub czołówkę, ciepłe ubrania (i ubrania na zmianę – po wschodzie słońca, gdy nie wieje, może być bardzo gorąco), krem z filtrem, pomadkę do ust (!), monety do automatu (kawka za 2 euro doskonale rozgrzewa), duży zapas wody (min. 2 litry na osobę), porządne okulary przeciwsłoneczne, nieśliskie buty (my mieliśmy adidasy przed kostkę od firmy Regatta, ale większość osób miało trapery), batony lub inne słodycze, kanapki; Nocleg w schronisku możesz zarezerwować TUTAJ; Gdy zabraknie Ci sił lub słońce będzie grzało niemiłosiernie zawsze, pod zdobyciu Teide, możesz zjechać Teleférico. Pamiętaj, że kolejkę otwierają o godzinie 9:00 i lepiej kupić bilet online. Do Parku Narodowego Teide można dotrzeć również autobusem. Więcej szczegółów na TEJ STRONIE. PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ 1. Teneryfa na sportowo 2. Wolontariat na Teneryfie, czyli dlaczego spędziliśmy na Kanarach aż 2,5 miesiąca 3. Trekking wąwozem Masca 4. Wycieczka na La Gomerę … Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję! Czyli praktyczny przewodnik, jak zdobyć najwyższy szczyt HiszpaniiPico del Teide to czynny wulkan położony na Teneryfie, będący równocześnie najwyższym szczytem Hiszpanii. Jego wysokość liczona od powierzchni morza wynosi 3 718 m natomiast kiedy policzymy od dna oceanicznego, to jego wysokość sięga 7 500 m, co czyni go 3 największym wulkanem świata (pozostałe dwa są na Hawajach) oraz największym wulkanem i szczytem na całym się szczerze, że odkąd zobaczyłam El Teide po raz pierwszy na oczy, będąc na Teneryfie w 2015 roku, to moim marzeniem było na niego wejść. Kiedy więc nadarzyła się okazja i wróciliśmy na Wyspy Kanaryjskie pod koniec lutego tego roku, to oczywistym było, że zdobycie El Teide będzie obowiązkowym punktem w naszym planie. Dzisiaj chciałabym się w Wami podzielić praktycznymi informacjami o tym, jakie są możliwości wejścia na Teide, jak zorganizować wycieczkę oraz na co zwrócić uwagę. Na koniec zostawię krótką relację z naszej podróży 🙂W jaki sposób można zdobyć El Teide?Park Narodowy oferuje kilka możliwości zdobycia Pico el Teide, dzięki czemu wulkan dostępny jest niemal dla każdego. Dzisiaj opiszę Wam wszystkie dostępne scenariusze 🙂 A są nimi:wyjazd kolejką do wysokości 3 555mnpm, a następnie spacer na szczyt (ok 30-45 min);wejście piesze – trekking na szczyt wulkanu;wejście na wschód słońca z noclegiem w schronisku AltavistaKażdy z tych scenariuszy można łączyć i modyfikować w dowolny sposób, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie i dopasuje wyjazd pod swoje możliwości. Poniżej znajdziecie przygotowaną przeze mnie mapkę z najważniejszymi punktami, takimi jak początek szlaku na El Teide, miejsca parkingowe, schronisko oraz punkty widokowe na na wejście na szczytPonieważ liczba wejść na sam szczyt krateru jest limitowana (może tam wejść tylko 200 osób dziennie), to pierwszą rzeczą, od jakiej należy zacząć planowanie podróży jest uzyskanie zgody na wejście. Jest ona darmowa i można ją uzyskać na stronie www Parku dostępnej tutaj. O zgodę należy ubiegać się z minimum półtoramiesięcznym wyprzedzeniem. Na dzień dzisiejszy (10 maja 2019 r) najbliższe zgody są dostępne na 18 sierpnia! Na wiosnę czas oczekiwania jest nieco mniejszy. W dniu 24 marca 2019 r. dostępne były zgody na 18 maja. My planowaliśmy wyjazd w styczniu i zgody były na początek marca. Zezwolenie Parku nie jest wymagane, jeżeli na szczyt wejdziesz przed godziną 9:00, a więc kiedy wychodzimy na wschód słońca i śpimy w w drodze ze szczytu. Fot. Kacper MadejWyjazd kolejkąKolejka linowa działa od godziny 9:00 do godziny 17:00, a w okresie od lipca do września godziny otwarcia wydłużone są do 19:00. W październiku zaś (do kolejka pracuje do 18:00. Gondola wyjeżdża do punktu widokowego La Rambleta, położonego na wysokości 3 555 mnpm. Przejazd trwa około 8 minut. Bilety na wyjazd można kupić online, bądź na miejscu w kasie. Ceny biletów:pojedynczy bilet na wjazd bądź zjazd: 13, 50 euro;bilet na wjazd oraz zjazd: 27 euro;wycieczka “kolejka linowa o zmierzchu”: od 50 euro;bilety na kolejkę oraz wycieczka z przewodnikiem do punktu widokowego Mirador de Pico Viejo: od 37 możecie kupić online na stronie Volcano Teide experience (link). Znajdziecie tam także wszelkie ważne informacje oraz odpowiedzi na często zadawane brak biletów online oraz informacja przy kasie, że bilety na dany dzień zostały wyprzedane, wcale nie oznacza, że biletów na kolejkę już nie ma. Mam wrażenie, że informacja ta dotyczy wycieczek z przewodnikiem albo wejścia na szczyt. Warto dopytać w kasie. Ja prawie dostałam zawału jak po przyjściu do kasy zobaczyłam, że biletów już nie ma 🙂 Oczywiście udało się wyjechać na wyjeździe do punktu La Rambleta możecie udać się na Pico del Teide (posiadając zgodę), bądź korzystać z szlaków turystycznych dostępnych na wulkanie (mapę wszystkich szlaków znajdziecie poniżej). Jeżeli macie wykupiony nocleg w schronisku, to również możecie udać się do schroniska (szlak do schroniska jest “chroniony” przez służby Parku, aby przypadkowe osoby tam nie zabłądziły).Jeżeli nocujecie w schronisku, to pierwszy zjazd kolejką z góry odbywa się około godziny 9: na szczyt wulkanu TeideIstnieje możliwość samodzielnego wyjścia na wulkan. Najbardziej popularnym szlakiem jest trasa na Montana Blanca, a następnie przez schronisko Altavista aż do samego szczytu. Wybierając trekking macie dwie możliwości: przejść całą trasę w ciągu dnia (według danych parku zajmuje ona od 5 do 8 godzin), bądź też zatrzymać się na nocleg w schronisku i wyruszyć dalej na wschód słońca. Myśmy wybrali tą drugą opcję, chociaż nie udało się z niej w pełni skorzystać. Ale o tym później. Trasa w wielu miejscach określana jest jako trudna, ale jak zapytałam G. o opinię, to powiedział, że poziom trudności jest bliższy wyjściu na Kasprowy Wierch, niż wyjściu na Rysy. Większość trasy nie ma zbyt ostrych podejść, tak na prawdę ostatnie podejście pod schronisko jest nieco cięższe, za to widoki są naprawdę ładne!Trasa do schroniska z Montana BlancaFot. Grzegorz Kozubfot. Grzegorz Kozub “Huevos del Teide” wyrzucone podczas erupcji wulkanuFot. Grzegorz KozubPiękne widoki ze szlaku pieszego na Kacper MadejJa osobiście polecam wejście do schroniska, nocleg w schronisku z podziwianiem rozgwieżdżonego nieba i wyruszenie o świcie na wschód słońca na szczycie. Po zdobyciu wierzchołka istnieje możliwość kontynuowania trekkingu i zejścia z El Teide szlakami prowadzącymi przez Pico Viejo, którymi można zejść na trzy różne strony szlaków pieszych na TeideKlikając w ten link będziecie mogli także pobrać mapę w wersji pdf ze strony Parku Narodowego wejść na Teide należy rozpocząć w punkcie TF-21 i kierować się na Montana Blanca. Tam iść trasą numer 7 do schroniska, a następnie kontynuować wędrówkę trasą 11 i 10. Kolejka linowa startuje z punktu opisanego jako w schronisku AltavistaSchronisko Altavista położone jest na wysokości 3270 mpnm i jest czynne cały rok. Przenocować może 54 turystów i konieczna jest wcześniejsza rezerwacja. Nie ma możliwości “gleby”, a osoby, które nie mają rezerwacji są proszone o opuszczenie schroniska o takiej porze, żeby dotrzeć na dół przed zachodem zdjęcia: zarezerwować można online tutaj. Cena za nocleg to 21 euro, obejmuje łóżko, pościel wraz z jednorazowym prześcieradłem i poszewką na poduszkę. Pobyt w schronisku ograniczony jest tylko do jednej nocy, a budynek trzeba opuścić przed godziną 7:30 rano. Schronisko otwarte jest od 17:00 do 22:00 wyłącznie dla osób posiadających rezerwację. Niemniej, w hallu schroniska może ogrzać się każdy od godziny 11:00, jest także możliwość zakupienia napoi i przekąsek w są otwierane o 19:00, obsługa wskazuje pokój oraz łóżko, a o godzinie 22:30 gaszone są światła. Jednak nawet po tej porze możliwe jest wyjście przed schronisko by podziwiać gwiazdy. Osoby, które mają wykupiony nocleg mogą skorzystać z dobrze wyposażonej kuchni. Warto ze sobą zabrać żywność liofilizowaną, która zapewni nam ciepły posiłek. Na miejscu nie ma możliwości zakupienia posiłku – dostępne są jedynie batony w automatach. Wszystkie śmieci, jakie się ze sobą przyniesie, należy zabrać z powrotem ze sobą. Warto mieć to na uwadze pakując plecak. O ile pod kolejką są już śmietniki, tak ze schroniska nie ma możliwości wywożenia śmieci. Zobligowani jesteśmy także do zabrania jednorazowych poszewek, które dostaliśmy na noc. W schronisku nie ma także możliwości wzięcia prysznica, a dostępna jest tylko zimna woda, która nie jest zdatna do picia bez schroniska jest bardzo miła i pomocna. Podczas meldunku informują, o której godzinie najlepiej wyruszyć na wschód oraz jakie są przewidywane warunki na szczycie. Aby się zameldować potrzebne jest potwierdzenie rezerwacji oraz dowód osobisty/ już udało mi się zasnąć, to nawet lampa błyskowa prosto w twarz mnie nie obudziła 😉Jeżeli chodzi o komfort spania, to łóżka są wygodne, ale bardzo skrzypią – nawet przy drobnym poruszeniu ręki. Jeżeli macie więc delikatny sen, to warto zabrać ze sobą stopery do uszu oraz coś do zakrycia oczu. Pokoje są wieloosobowe i wiadomo, że tu ktoś wstanie do toalety, tu ktoś musi się przygotować do spania… Wydaje mi się, że są to jednak normalne rzeczy dla schroniska Słońca na El TeideChociaż my na wschód słońca na El Teide trafiliśmy przypadkowo – nie było już na interesujący nas dzień zgód na wejście na szczyt, a w schronisku były wolne miejsca – to polecam tą opcję każdemu, kto czuje się na siłach przebywać tak długo na dużej wysokości i nie ma problemów zdrowotnych. Aby dotrzeć na wschód słońca na szczycie Teide należy wyruszyć ze schroniska około 5 -5:30 rano. Dojście ze schroniska na szczyt zajmuje około 1,5 h. Zaraz po wschodzie słońca podziwiać możecie najdłuższy rzucany cień na ziemi! Widoki z góry są przepiękne, a wschodzące słońce tylko potęguje ich piękno. Jest to niesamowite przeżycie! Po wchodzie słońca można albo udać się na dalszy spacer, albo poczekać na pierwszy kurs kolejki, by zjechać na dół. Pierwszy kurs odbywa się o godzinie 9:00 Katarzyna Kurzyńska-MadejCo ze sobą zabrać?Jeżeli planujemy tylko wyjechać kolejką i wejść na szczyt to polecam zabrać:wygodne obuwie – na górze jest krajobraz jak z Marsa 🙂coś ciepłego do ubrania – temperatura jest dużo niższa niż na dole;nakrycie głowy;okulary przeciwsłoneczneJeżeli planujemy wejść na szczyt bez kolejki:duży zapas wody, polecam także elektrolity w proszku do rozpuszczenia w wodzie, bądź inne izotoniki;przekąski;wygodne obuwie;ciepłe ubranie sportowe, zwłaszcza jeżeli planujemy wejść na wschód słońca – na górze może być ujemna temperatura, a silny wiatr dodatkowo obniża odczuwalną temperaturę;nakrycie głowy;drobne na uzupełnienie zapasów wody w schronisku;kijki trekkingowe bardzo pomagają 😉okulary przeciwsłoneczneJeżeli nocujemy w schronisku to dodatkowo polecam zabrać:żywność liofilizowaną bądź chińskie zupki;herbatę bądź kawę, żeby napić się czegoś ciepłego – chyba, że lubicie ciepłe napoje z automatu;czołówki;dodatkowy worek/reklamówkę na swoje śmieci;środek przeciwbólowy i podstawową apteczkę, która pomoże nam złagodzić objawy choroby wysokogórskiej – warto doczytać co pomaga – długie przebywanie na takiej wysokości może u niektórych osób wzmóc złe samopoczucie;podstawowe kosmetyki i malutki ręcznik – nie ma tam pryszniców więc co najwyżej umyjecie zęby 😉powerbank do telefonuO wschodzie słońca jest dosyć zimno, więc warto mieć ze sobą ciepłe ubranie. Kurtkę narciarską nałożyłam dopiero jak skończyliśmy podejście, aby nie zmarznąć. Wcześniej miałam bieliznę termiczną, bluzę z Decathlonu oraz softshell Regatty. Jak dojechać?My prawie cały nasz pobyt spędziliśmy na Gran Canarii więc na Teneryfę przylecieliśmy samolotem, który okazał się dużo tańszą opcją niż prom. Na lotnisku wynajęliśmy auto i nim udaliśmy się pod wulkan. Zaparkowaliśmy na jednym z pobliskich parkingów, na naszej mapce oznaczonym jako “Parking 2”. Nie było problemu, by zostawić tam samochód na całą prowadząca do parkingów pod wulkanemJeżeli nie dysponujecie samochodem, to istnieje także możliwość dojazdu autobusem (guagua):linii 348 z Puerto de La Cruzlinii 342 z Playa de Las AmericasSzczegółowe informacje dotyczące autobusów znajdziecie na stronie: Więcej informacji na temat samego wulkanu, organizowanych wycieczek, kolejki itd znajdziecie na stronie internetowej należy zrezygnować z wycieczki?Ponieważ szczyt wulkanu, jak również stacja końcowa kolejki linowej znajdują się na dużej wysokości, mogą się nam pojawić objawy choroby wysokościowej. Ich intensywność jest bardzo indywidualna i każdy może odczuwać je w inny sposób. Najczęściej są to bóle głowy, trudności z oddychaniem, czy szybsza akcja serca. Są jednak sytuacje, kiedy należy – ze względu na wysokie ryzyko – zrezygnować z wycieczki. Dotyczy to:osób cierpiących na schorzenia układu sercowo-naczyniowego;kobiet w ciąży;dzieci poniżej 2 roku razie jakichkolwiek wątpliwości, albo jeżeli masz inne problemy zdrowotne, warto skonsultować się z lekarzem przed zaplanowaniem wycieczki. Ze względu na możliwość pojawienia się objawów zaleca się, aby nie przebywać na górze dłużej niż godzinę, a w przypadku wejścia na szczyt, nie należy przekraczać 2 WyprawaTak jak Wam pisałam wcześniej, wejście na El Teide było moim marzeniem od bardzo dawna. Mieliśmy w planie wejście od Montana Blanca do schroniska, tam nocleg, a następnie udanie się na szczyt i albo zjazd kolejką, albo spacer po okolicznych szlakach. Niestety plany nam się trochę pokrzyżowały. W dzień wyprawy dostałam jakiegoś zatrucia pokarmowego i nie najlepiej się czułam. Przez moment bałam się nawet, że będę musiała zostać na dole. Całe szczęście, gdy dotarliśmy na Teneryfę, to było już całkiem dobrze. Ze względów bezpieczeństwa stwierdziliśmy jednak, że ja z siostrą wyjedziemy kolejką i zejdziemy do schroniska, a chłopaki wyjdą pieszo i spotkamy się w schronisku. Tak też wyjeździe na górę miałyśmy z Kasią całkiem przyjemny czas. Pooglądałyśmy widoki, zrobiłyśmy zdjęcia i zjadłyśmy podwieczorek. Początkowo jedynymi objawami wysokości jakie miałyśmy, to uczucie jakbyśmy były lekko pijane 😉 Z czasem jednak objawy nieco zaczęły się nasilać i schodząc do schroniska musiałyśmy robić co jakiś czas przerwy ze względu na lekkie zawroty głowy. Gdy doszłyśmy do schroniska udało nam się zameldować i zająć stolik w kuchni. Widziałyśmy na mapie, że chłopakom już niewiele brakuje, by do nas dojść (w takich wypadkach dzielenie lokalizacji za pomocą Google Maps jest całkiem przydatne 😉 I nawet działa!). Niestety, ja dostałam okropnej migreny i dreszczy, a bardzo mądrze swoje leki przeciwbólowe zostawiłam w aucie. Z czasem niestety ból się nasilał, więc jak najszybciej położyłam się spać. Do migreny doszły dreszcze przeplatane z uczuciem gorąca, a w nocy nawróciły mi objawy zatrucia. Nie byłam jedyną osobą, która źle się czuła, w łazience tylko się wymieniałyśmy z innymi dziewczynami, które źle się czuły. Rano całe szczęście ból głowy się zmniejszył, jednak objawy zatrucia były cały czas. Towarzysze wmusili we mnie banana i colę – polecam, serio 🙂 Ruszyliśmy na szczyt, jednak co jakiś czas musieliśmy robić postoje ze względu na niedyspozycję kogoś z grupy. Gdy doszliśmy do kolejki, skąd szedł dalej szlak do krateru, zdecydowaliśmy, że ja i Kasia zostajemy przy kolejce – tak będzie bezpieczniej. Po około 15-20 minutach zaczęłyśmy obie czuć się coraz lepiej, a objawy przestały nam doskwierać. Szkoda, że organizm nie zaaklimatyzował się nieco wcześniej 😉Droga na szczyt na wschód słońca gwarantuje przepiękne widoki!fot. Katarzyna Kurzyńska-MadejTak więc mi i Kasi nie udało się dotrzeć do samego wierzchołka. Jakieś uczucie żalu jest i bardzo chciałabym tam wrócić, ale wiem, że biorąc pod uwagę nasz stan tego dnia, tak było bezpieczniej i po prostu musiałyśmy odpuścić. Szczerze Wam powiem, że sama nie wierzyłam, że wysokość może dać tak w kość. Wiadomo, że dodatkowo osłabiło mnie wcześniejsze zatrucie, oraz fakt, że na szczyt wyruszyliśmy praktycznie z poziomu morza i gdyby nie to, to pewnie czułabym się (nieco) lepiej. Nie piszę tego, by Was zniechęcić albo przestraszyć. Wręcz przeciwnie – sama bym tam wróciła, chociażby jutro! Nie mniej warto mieć to na uwadze planując wyjazd, zaopatrzyć się w jakieś medykamenty, które pomagają w takich sytuacjach. Długość przebywania na szczycie wzmaga objawy więc jeżeli wiecie, że jesteście podatni na takie rzeczy, to polecam wyjazd kolejką i wejście na szczyt za dnia, a następnie zjechanie. Wtedy prawdopodobieństwo wystąpienia nasilonych objawów jest mniejsze. Koniec końców widok wschodu słońca jest przepiękny również z wysokości kolejki 🙂 Jedyna rzecz, jaka nas ominęła, to satysfakcja ze zdobycia wierzchołka oraz… widok cienia góry rzucanego na ocean. Ale co tam, życiowy rekord wysokości i tak został pobity 🙂Wschód słońca pod samym wierzchołkiem El Teide. Mimo przeżyć – polecam 🙂 fot. Katarzyna Kurzyńska-MadejZapraszam Was do obejrzenia mojej relacji z wyprawy na InstaStories!Jeżeli post Ci się spodobał to zapraszamy do udostępniania go dalej! Zapraszamy także na nasze social media:Tagi Na Teneryfie jednym spojrzeniem obejmiesz ocean, wysokie góry i najwyższy szczyt na jakiejkolwiek wyspie Atlantyku – Pico del Teide. Wrażenie robi nie tylko jego wysokość (wznosi się aż na 3 718 m ale też fakt, że jest to… czynny wulkan! Gdy dotrzesz blisko szczytu, możesz poczuć charakterystyczny zapach siarki. W tym wpisie zebrałam przydatne informacje dotyczące organizacji wycieczki na Teide. Prostym językiem i wszystko w jednym miejscu. Legenda o Teide Z języka Guanczów, „Tide” oznaczało Piekielną Górę. Była ona dla nich świętością i siedzibą bogów (podobnie jak Olimp dla starożytnych Greków). Guanczowie wierzyli, że sięga ona do nieba. Podczas prac archeologicznych, w wielu niedostępnych miejscach, zostały znalezione kamienne narzędzia i ceramika z czasów, gdy Guanczowie żyli na tej ziemi. Przypuszczalnie były to dary przebłagalne dla złych duchów, które mieszkały na górze. Kiedyś usłyszałam taką legendę: demon Guayota porwał Mageca (boga światła i słońca) i uwięził go pod wulkanem, tym samym pogrążając świat w ciemności. Wtedy Guanczowie zaczęli błagać najwyższego boga Achamána o pomoc. Ten zwyciężył złego ducha, zatkał nim wylot krateru i uwolnił Mageca. Od tego czasu, gdy niedobry Guayota próbował wydostać się w czasie erupcji wulkanu, Guanczowie palili ogromne ogniska, aby go przestraszyć. Guayota zazwyczaj był przedstawiany pod postacią czarnego psa, któremu towarzyszyły inne demony. Jeszcze w kwestii przypomnienia: Guanczowie to pierwsi znani mieszkańcy Wysp Kanaryjskich. Zamieszkiwali oni głównie skalne jaskinie i mieli swój własny język. Pod koniec XV w. ich kultura zanikła, pozostawiając jedynie nieliczne ślady. To tyle z legend, a teraz czas na fakty – bez koloryzowania. Zapraszam do lektury! Park Narodowy Teide Zacznijmy od tego, że Park Narodowy Teide jest największym (ma ok. 190 km², czyli 18 990 ha) i najstarszym (został uznany za park narodowy w 1954 roku) z czterech parków istniejących na Wyspach Kanaryjskich. Nie wyobrażam sobie urlopu na Teneryfie bez wizyty w tym miejscu! Wyjątkowy krajobraz wokół wulkanu Teide tworzą kratery i rzeki skamieniałej lawy. To miejsce jest naprawdę zadziwiające! Wiosną wśród tych kamieni i ogromnych skał pełnych minerałów „rodzi się” cudowny i niepowtarzalny ogród pełen kwiatów i delikatnych zapachów. W 2007 roku Park Narodowy Teide został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Co (poza spektakularnymi widokami, jak z Marsa) znajduje się tutaj? Liczne szlaki turystyczne – zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych piechurów; mnóstwo punktów widokowych, z których widać piękną panoramę parku; restauracja, w której można posilić się przed dalszą wędrówką oraz schronisko, które mieści się na wysokości 3 270 m Co trzeba wiedzieć przed wizytą na Teide? Jest kilka kwestii, które warto poruszyć w tym temacie, a mianowicie: Z wyprzedzeniem zarezerwuj bilety do Parku Narodowego Teide. Dzięki temu wykluczysz możliwość, że będą one sprzedane. Sezon turystyczny na Teneryfie trwa praktycznie cały rok, jednak najwięcej turystów jest tam latem i wczesną jesienią. Jeżeli nie lubisz tłoku i chcesz się wybrać na Teide w mniej obleganym czasie – wybierz się tam w sezonie zimowym (o pogodzie na Teneryfie pisałam już w tym artykule).Im wyżej, tym zimniej. To nic odkrywczego, ale warto o tym pamiętać. Przyznam, że fajnie jest założyć na siebie przewiewne ciuszki i łapać promienie słońca, ale tę przyjemność zostawmy sobie na dole, przy plaży. W przypadku wizyty na Teide koniecznie trzeba się cieplej ubrać. I tak: w listopadzie na Teneryfie przy oceanie było 26 °C, a gdy wysiadłam z wagonika kolejki na górnej stacji, było zaledwie 7°C! Zalecam ciepłe ubranie, tym bardziej, że tu wieje, co potęguje uczucie chłodu. Jeżeli masz, spakuj buty trekkingowe – są one odpowiednie do wędrówki po kamienistych ścieżkach. Słońce razi w oczy. Zabierz okulary przeciwsłoneczne. Na tej wysokości nie jest ono osłonięte żadnymi chmurami, więc naprawdę będzie świeciło jaskrawo. W górnej stacji kolejki nie ma żadnego sklepu. Weź zapas wody do picia i ewentualnie suchy prowiant (w zależności, jaki jest Twój plan pobytu).Spakuj aparat fotograficzny lub smartfon. Chyba nie muszę tłumaczyć, po co 😊?Marzy Ci się nietypowa pamiątka z Parku Narodowego? Oszczędź sobie wstydu i nie zabieraj do domu kamyków, fragmentów lawy czy roślin i kwiatów tam rosnących. To zabronione. Lepiej kup w sklepiku, który znajduje się przy dolnej stacji kolejki T-shirt, pocztówkę lub magnes na lodówkę. Oferta tego sklepu jest na tyle duża, że z pewnością znajdziesz coś, co Ci przypadnie do gustu 😊.Zadbaj o czystość dookoła siebie. Matka Natura będzie z Ciebie dumna, gdy zabierzesz swoje śmieci ze sobą albo po prostu wyrzucisz je do śmietnika. Nie rzucaj na ziemię niedopałków papierosów. Wspólnie dbajmy o czystość tego miejsca. Trzymaj się wyznaczonej ścieżki. Nie schodź z oznaczonych szlaków, dzięki temu unikniesz degradacji środowiska naturalnego. Niech to miejsce pozostanie jak najdłużej wyjątkowe. Jak dojechać do Teide? Aby znaleźć się u stóp wulkanu, możesz wybierać z kilku sposobów. Każdy łatwy i przyjemny dla oka (krajobrazy na Teneryfie są przepiękne, więc warto po drodze zrobić kilka przystanków, aby pstryknąć pamiątkowe zdjęcie). Poniżej opisuję trzy z nich: Dojazd samochodem do Teide Jeżeli zdecydujesz się na dojazd wypożyczonym samochodem, możesz bez problemu go zostawić tuż obok dolnej stacji kolejki. Znajduje się tam parking na ok. 220 miejsc. Oczywiście im późniejsza godzina, tym mniej jest tych miejsc i trzeba parkować wzdłuż drogi dojazdowej (jest to kolejna karta przetargowa, żeby wstać wcześnie rano). Którą drogę wybrać? Jeśli znajdujesz się w pobliżu Santa Cruz lub La Laguna, wybierz drogę TF-24, która łączy się dalej z drogą TF-21. Z północy wyspy (od La Orotavy) też dojedziesz drogą TF-21. Z kolei z południa wyspy, również trzymaj się TF-21 z Vilaflor do Parku Narodowego Teide. Jest tam dobrze oznakowany wjazd z kurortów turystycznych (z Playa de Las Americas i Los Cristianos). Możesz też wybrać drogę TF-38 z Chio, która później łączy się ze wspomnianą wcześniej drogą TF-21 (to od strony Los Gigantes). Orientacyjne odległości do Teide: Santa Cruz – 60 km, La Laguna – 50 km, Puerto de la Cruz – 45 km, Los Gigantes – 50 km, Los Cristianos – 50 km. Dojazd autobusem do Teide Do dolnej stacji możesz też dojechać autobusem. Aby sprawdzić ich aktualny rozkład jazdy, odwiedź stronę Wycieczka fakultatywna na Teide Jest jeszcze jeden sposób dotarcia na wulkan Teide – wygodny i niewymagający wcześniejszych przygotowań logistycznych. To wycieczka fakultatywna! Gdy zdecydujesz się na rezerwację u rezydenta ITAKI (już podczas urlopu) lub na stronie (wygodnie z fotela, jeszcze w domu) masz w programie nie tylko wizytę na Teide, ale też zwiedzanie najpiękniejszych zakątków całej Teneryfy. W zależności od tego, gdzie znajduje się Twój hotel, możesz wybrać: Gran Tour na Teneryfie z południa wyspy: Tour na Teneryfie z północy wyspy: Tour na Teneryfie z okolic Los Gigantes: Jak wygląda wycieczka fakultatywna na Teide? Kolejność zwiedzania w każdej z wyżej wymienionych opcji trochę się od siebie różni, ze względu na różne miejsca startu. Podczas całodniowej objazdówki po wyspie będziesz podziwiać wieczne drzewo Drago, którego purpurowe soki służyły do farbowania szat królewskich. Zobaczysz Garachico – miasteczko częściowo zalane przez lawę. Przyjrzysz się z bliska majestatycznym klifom Los Gigantes i przejedziesz się do Doliny Orotavy z przepięknym punktem widokowym. Wjazd kolejką linową na szczyt Teide jest też oczywiście ujęty w grafiku 😉. Szczegółowe informacje o każdym z programów znajdziesz pod wskazanymi wyżej linkami. Jak dostać się na szczyt wulkanu Teide? Nie lubisz stać w tradycyjnych kolejkach – „ogonkach” do kasy? Oszczędź sobie czasu i nerwów i kup bilety na kolejkę linową on-line. Kupując bilety przez Internet, wybierasz konkretną godzinę wjazdu/zjazdu na wybrany dzień. To takie proste! Dzięki temu unikniesz długiego oczekiwania na swoją kolej (w sezonie wakacyjnym może to być nawet kilka godzin!). Gdy kupujesz tradycyjny bilet, zostanie Ci przypisywana jedna z dostępnych sesji danego dnia. Zdarzały się też takie sytuacje, gdy biletów po prostu nie było, ponieważ już wcześniej zostały wyprzedane. Aby wjechać na wulkan Teide, musisz przedstawić bilety online wydrukowane lub wyświetlone na ekranie telefonu. Na miejscu warto się pojawić ok. 20 minut przed planowaną godziną odjazdu (jest ona podana na bilecie). Potem już idzie gładko – sprawdzenie biletów, krótkie oczekiwanie na wagonik i… w drogę! Jeśli z jakiegoś powodu nie dotrzesz na wyznaczoną godzinę odjazdu, w zasadzie nie tracisz wiele – zostanie Ci przypisany najbliższy dostępny przedział czasowy. Ceny biletów on-line i tych, które możesz kupić w okienku kasowym są takie same. Na chwilę obecną (początek marca 2020 r.) wynoszą one: Bilet na wjazd i zjazd + audioprzewodnik ok. 33,00 € Bilet na wjazd i zjazd kolejką linową ok. 27,00 € Bilet na zjazd kolejką linową 13,50 € Bilet na wjazd kolejką linową ok. 13,50 € Gdzie ja kupiłam bilety? Tutaj: Pewne plany wymagają odpowiednich działań. Zadbaj o zezwolenie na wejście na sam szczyt. Tak, tak – nie każdy, kto wjedzie kolejką linową do górnej stacji, może tam wejść i zobaczyć krater wulkanu z bliska. Wejście do szlaku, który prowadzi na wierzchołek jest pilnowane przez strażnika i potrzeba specjalnej, bezpłatnej przepustki, aby pójść dalej. Wydawana jest ona przez władze Parku Narodowego Teide. Możesz ją uzyskać on-line tutaj: Ważna informacja: koniecznie zabierz ze sobą dowód osobisty lub paszport. Twój i osób, które będą z Tobą na tej wycieczce. Pozwolenia na wejście na szczyt są imienne, więc przy wejściu na szlak prowadzący na szczyt Teide zostaniecie poproszeni o pokazanie dowodów tożsamości. Jak wygląda wjazd kolejką linową na Teide? Wjazd kolejką to bez wątpienia najszybszy sposób dostania się na Teide. Najpierw krótkie oczekiwanie na swoją turę (gdy rezerwujesz i kupujesz bilety, musisz wybrać konkretną godzinę wjazdu), szybkie selfie z wagonikiem, który właśnie zjeżdża i wejście na pokład. Kabina jest przeszklona w górnej części (mniej więcej od pasa po sufit – z każdej strony), tak więc bez różnicy jest to, czy będziesz pierwszą, czy ostatnią osobą, która wejdzie do niej. Widoki są fenomenalne! Nawet teraz pamiętam to uczucie, gdy już wagonik delikatnie szarpnął i ruszył w drogę ku górze. W jego wnętrzu zapanowało małe poruszenie. Każdy zaczął zajmować wygodne miejsce (jazda odbywa się na stojąco) – jeżeli nie bezpośrednio przy oknie, to chociaż tak, żeby aparat był skierowany na zewnątrz. Ruszyliśmy całkiem niezłym tempem. Krajobraz zaczynał się zmieniać, a wagonik ciągnął nas coraz wyżej i wyżej. Kamienie mieniły się kolorami, pojawiało się coraz więcej lawy. Z daleka widać było szlaki turystyczne i pojedyncze sylwetki osób, które podjęły trud wspinaczki. Nad nami grube liny ciężko pracowały, a pod nami rozciągał się geologiczny skarb, którego kratery i rzeki lawy tworzą imponujący zestaw barw i unikalnych kształtów. Przebijaliśmy się też przez chmury. Przez króciutką chwilę nie było nic widać, tylko mleczne barwy. Ciekawość wzmagała się z każdym kolejnym pokonywanym metrem. Co będzie u góry? Zaraz do tego wrócę 😊. Teraz przyjrzyjmy się bliżej infrastrukturze, która znajduje się w dolnej stacji kolejki. Stacja dolna Stacja dolna kolejki linowej znajduje się na wysokości 2 356 m Dwie kabiny mieszczą ok. 40 pasażerów i docierają na szczyt w 8 minut. Już sam widok z dolnej stacji jest oszałamiający! Tu masz szansę podziwiać spektakularne szczyty gór, które otaczają wulkan Teide. Teraz sobie wyobraź – jeżeli w tym miejscu krajobraz jest przepiękny, to co będzie bliżej krateru? Przy stacji dolnej znajdują się: kawiarnia, restauracja z widokiem na panoramę Parku Narodowego Teide, a także sklepik i toalety publiczne. Jest dużo miejsca, aby usiąść i przygotować się do dalszej części wycieczki. Możesz tu także uzyskać informacje o różnych szlakach wędrownych, które odchodzą z górnej stacji kolejki linowej. Oczywistym jest fakt, że są też kasy, aby kupić bilety na kolejkę. Tu zaczyna się Twoja wielka przygoda! Moja rada: wybierz się kolejką na szczyt w godzinach porannych. Dlaczego? Powodów jest kilka. Zaufaj mi – w tym przypadku warto wstać wcześnie rano 😊. Po pierwsze: bez problemu zostawisz samochód na parkingu blisko stacji kolejki. Po drugie: rano zazwyczaj pogoda jest najbardziej sprzyjająca, a zachmurzenie niewielkie. Daje Ci to duże prawdopodobieństwo, że zobaczysz inne Wyspy Kanaryjskie „jak na dłoni”. Po trzecie: Twoja podróż minie komfortowo i bez opóźnień. Stacja górna Wracamy jeszcze na chwilę do wnętrza wagonika kolejki. Minęliśmy chmury, zbliżamy się do górnej stacji. W oddali widać cel naszej podróży i jednocześnie początek dalszej przygody. Wysiadamy na wysokości 3 555 m w niewielkim pomieszczeniu z bezpośrednim wyjściem na zewnątrz. Nie ma tu bogatej infrastruktury. Jest tylko dostęp do Wi-Fi i troszkę dalej toalety. Krzyżują się tu aż trzy wspaniałe szlaki. Który z nich wybierzesz i kolejność przejścia nie ma znaczenia (ja przeszłam dwa: nr 11 i 12). Decyzja należy do Ciebie – wszystko zależy od Twojego przygotowania do wędrówki i kondycji fizycznej. Szlak nr 12 do punktu widokowego Mirador Pico Viejo. Wybierz ten szlak, aby podziwiać spektakularny widok na La Gomerę, El Hierro i La Palmę, tym samym mając u stóp imponującą kalderę Las Cañadas del Teide ze śladami ostatnich erupcji wulkanicznych, a także kolorowy krater Pico Viejo i bliźniacze szczyty: Los Roques de García i Montaña nr 11 do punktu widokowego Mirador de la Fortaleza. Tu nacieszysz oko wspaniałym widokiem na północną część Teneryfy i dolinę La na krater Teide (Szlak nr 10 Telesforo Bravo). Ruszaj w drogę na wysokość 3 718 m Musisz pamiętać, że ten szlak wymaga specjalnego zezwolenia, które jest wydawane przez władze Parku Narodowego Teide. Jest ono bezpłatne, ale trzeba je uzyskać z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Dlaczego warto wjechać kolejką linową na Teide? Lubisz oszczędzać swój czas. Pokonasz niemal 1 200 m w zaledwie 8 minut. Bez zadyszki, bez bólu nóg, bez stresu. W tym czasie możesz podziwiać okolicę z wysokości. Zobaczysz Teide z bliska i jeszcze w tym samym dniu możesz relaksować się na plaży. Chcesz zwiedzić wulkan na własną rękę. To idealna opcja dla Ciebie, jeżeli nie lubisz zorganizowanych wycieczek i należysz do lubisz pieszych wędrówek po górach. Po prostu. Jesteś na urlopie z rodziną/przyjaciółmi. Wiadomo – nie każdy może sobie pozwolić na ogromny wysiłek już dość opowieści i oglądania zdjęć znajomych z wycieczki na Teide. Najzwyczajniej na świecie nie możesz ich już dłużej słuchać i też chcesz mieć coś do powiedzenia w tej sprawie. Ciekawostki o Teide W Parku Narodowym Teide jest ponad 1 000 stanowisk archeologicznych, które pochodzą z epoki Guanczów;występują tu gleby, które zalicza się do najbardziej urodzajnych na świecie. Popioły wulkaniczne dostarczają jej wyjątkowych składników odżywczych;„jego wysokość” Teide od dna morza mierzy ok. 7 500 metrów;to bardzo „łagodny” wulkan. W czasie jego wybuchów nie odnotowano ofiar w ludziach;formacje, które są wynikiem erupcji zaliczają się do bardzo rzadkich (w porównaniu do innych wulkanów). Więc jak – decyzja już podjęta? No to teraz wyobraź sobie, że stoisz u szczytu najwyższej góry na Atlantyku, widzisz całą Teneryfę i okoliczne wyspy. Między chmurami przebija się ocean, a krajobraz bardziej przypomina obcą planetę niż Ziemię. Teraz masz dwa wyjścia: albo na kilka chwil zapominasz o wszystkim, albo… krzyczysz na całe gardło: „jestem królem świata”!

bilety na wulkan teide